Przeszkadza wam pedofilia w Kościele, ale rytualne morderstwa zwierząt już nie?

Codzienne Gorące tematy Państwo Społeczeństwo dołącz do dyskusji (256) 25.05.2019
Przeszkadza wam pedofilia w Kościele, ale rytualne morderstwa zwierząt już nie?

Udostępnij

Jakub Kralka

Świetny film Tomasza Sekielskiego pt. „Tylko nie mów nikomu” pozwolił nam otworzyć oczy na temat tego, że nie tylko degeneraci wykorzystują instrumentalnie Boga do realizacji swoich zboczeń, ale na dodatek instytucje Kościoła katolickiego nie podejmują dostatecznych działań w celu walki z tą patologią. To jednak nie jedyna zła rzecz, która w cieniu religii dzieje się na terytorium Polski. Kolejną z nich jest ubój rytualny.

Ubój rytualny, inaczej Szechita, jest istotną częścią judaizmu. W mojej ocenie jednak wolność wyznania w oczywisty sposób kłóci się z polskim porządkiem prawnym dotyczącym ochrony praw zwierząt i jako obywatele oraz państwo nie powinniśmy się na to godzić. Tak, jak nie godzimy się na przykład na możliwość poślubienia dziecka, nawet jeśli w niektórych religiach jest to dopuszczalne.

Czas nie tylko rozpocząć społeczną dyskusję, gdyż ta trwa od dawna, ale przede wszystkim ją zintensyfikować.

Ubój rytualny, czyli tortury

Jak podaje Wikipedia:

Zwierzętom przecina się przełyk i arterie jednym cięciem przy użyciu specjalnego noża, odmawiając stosowną modlitwę. Zwierzę nie może zostać wcześniej pozbawione świadomości poprzez ogłuszenie jakąkolwiek z dostępnych metod. Zwierzęta zabite w inny sposób lub padłe nie mogą być spożywane przez ortodoksyjnego żyda.

Podczas koszernego uboju bydła we współczesnej ubojni stosuje się specjalne klatki do unieruchamiania zwierząt: Weinberg (czas w klatce: ok. 103,8 s, szamotanie się przed cięciem: ok. 11 s, liczba wokalizacji: ok. 4,6) lub ASPCA (czas w klatce: ok. 11 s, szamotanie się przed cięciem: ok. 1,2 s, liczba wokalizacji: ok. 0,3). Pierwsza z nich pozwala na obrócenie zwierzęcia na bok lub do góry nogami. W ustalonej przez klatkę pozycji następuje cięcie, po czym zwierzę jest wypuszczane, aby mogło się wykrwawić.

Żebyśmy jeszcze lepiej wiedzieli, o czym rozmawiamy, poniżej zaprezentuję film z procesu uboju rytualnego. Lojalnie jednak uprzedzam, że jest on materiałem skrajnie obrzydliwym, łamiącym serce i w moim przekonaniu prezentuje tortury na zarzynanym zwierzęciu. Film wywołał we mnie ogromne poruszenie i był bezpośrednią inspiracją do napisania tego artykułu.

Tego typu materiałów w sieci jest dużo. To niestety nie jest jakiś zmanipulowany kadr, który Stanisław Michalkiewicz wyciągnąłby rodem z filmów Tarantino.

Ubój rytualny a wolność wyznania

Z ubojem rytualnym przed kilkoma latami próbował walczyć rząd Platformy Obywatelskiej. Pomimo stanowczych oporów środowisk żydowskich w Polsce, dowodzących, że zwierzęta przesadnie na tych torturach nie cierpią, udało się w 2013 roku przegłosować całkowity zakaz uboju rytualnego w naszym kraju. Niestety, zakaz ten został uchylony w grudniu 2014 wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt K 52/13), który uznał zakaz uboju rytualnego za sprzeczny z gwarantowaną konstytucyjnie wolnością wyznania.

W mojej ocenie zakaz uboju rytualnego może i powinien ponownie pojawić się w polskich przepisach. Mam bardzo mocne wątpliwości co do słuszności wyroku TK, natomiast oczywiście można to wszystko skorygować ponownym przegłosowaniem przepisów, które wprost wskazują, iż zakaz uboju rytualnego jest umotywowany art. 53 ust. 5 Konstytucji RP, który dopuszcza ograniczenie wolności religijnej w drodze ustawy, m.in. jeśli jest ona sprzeczna z moralnością.

Jeżeli torturowanie zwierząt nie jest sprzeczne z moralnością, to co jest? Zwłaszcza, jeżeli tortury w odniesieniu do ludzi są imiennie wymienione i zakazane w art. 40 naszej Konstytucji. A więc ustawa zasadnicza nobilituje je do rangi tak istotnej kwestii, że chyba nie pozostawia większych złudzeń fakt, iż bez cienia wątpliwości należy niemoralny charakter tego typu zachowań interpretować również w kontekście zwierząt.

Ubój rytualny musi zostać zakazany. Definitywnie

Jako redaktor naczelny Bezprawnika zobowiązuję się do tego, że temat uboju rytualnego będzie na naszych łamach pojawiał się od tej pory regularnie. Będziemy jak ten nieznośny komar, sumieniem klasy politycznej. Tu głównie zresztą chyba rozchodzi się o klasę polityczną, ponieważ trudno jest mi sobie wyobrazić nawet największych mięsożerców, którzy jednocześnie byliby zwolennikami tak przerażających praktyk.

Mamy zamiar aktywnie działać na rzecz „humanitarnego” traktowania zwierząt, które też mają prawo – skoro to już konieczne – do godnej i możliwie bezbolesnej śmierci. Wolność wyznania ma też swoje granice i w mojej ocenie, w 2019 roku, w kraju cywilizacji europejskiej, nie możemy biernie godzić się na ubój rytualny. I nie będziemy.