Umowa o pomocy przy zbiorach dla pracowników rolnych – ustawodawca robi to dobrze. Tak właśnie powinny wyglądać umowy cywilnoprawne

Codzienne dołącz do dyskusji (14) 11.05.2018
Umowa o pomocy przy zbiorach dla pracowników rolnych – ustawodawca robi to dobrze. Tak właśnie powinny wyglądać umowy cywilnoprawne

Udostępnij

Tomasz Laba

Rolnictwo jest bardzo rozwiniętą częścią gospodarki lecz praca ludzkich rąk jest jego bardzo wielką częścią. Siłą rzeczy sezonowość prac w tym sektorze utrudnia zatrudnianie na podstawie kodeksu pracy, a inne umowy cywilnoprawne nie chronią pracowników tak, jak na to z pewnością zasługują. To wkrótce się zmieni, ponieważ prezydent podpisał właśnie ustawę, która wprowadza nową formę umowy, jaką jest umowa o pomocy przy zbiorach.

Nowelizacja ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników została uchwalona przez sejm 13 kwietnia. Dziś została podpisana przez prezydenta, a tym samym wkrótce zacznie obowiązywać. Pomysłodawcy postawili sobie za cel ucywilizowanie pracy na roli poprzez zaproponowanie nowej formy zatrudnienia. Dotychczasowo w zdecydowanej większości wyglądało to tak, że gospodarz ludzi do pracy brał z przysłowiowej łapanki, nie proponując im żadnej umowy. Z jednej strony ciężko się temu dziwić – praca na roli to praca typowo sezonowa i, nie ukrywajmy, jest bardzo ciężka. Proponowanie pracownikom rolnym umowy o pracę wiązałoby się z ogromnym formalizmem, nie mówiąc już o kwestii urlopów, wypowiedzeń i całej reszty rzeczy zastrzeżonych dla etatu. Tymczasem zbiory warzyw hodowanych przez dane gospodarstwo mogą trwać przykładowo miesiąc, a pół załogi na urlopie to w zasadzie paraliż dla rolnika. Umowa o pracę zdecydowanie nie chroni interesów gospodarstwa rolnego.

Z drugiej strony, umowy cywilnoprawne, a więc zatrudnienie na umowę zlecenie lub o dzieło zupełnie nie chroni praw pracowników. Umowa zlecenie nie bardzo pasuje do pracy w tym sektorze, a umowa o dzieło nie zapewnia żadnego ubezpieczenia dla pracownika. Siłą rzeczy w rolnictwie królowała praca na czarno i nikogo niespecjalnie to dziwiło. Skoro umowa, którą teoretycznie można zawrzeć z tymczasowym pracownikiem, nie chroni pracodawcy, a pracownikowi nie daje żadnych korzyści to po co w ogóle bawić się w jakiekolwiek formalności? No ale wtedy pracownicy są w zupełności zdani na łaskę lub niełaskę gospodarza, a to już przypomina niewolnictwo.

I wtedy wchodzi PiS, cały na biało proponując nową umowę, jaką jest umowa o pomocy przy zbiorach

Na czym ma polegać umowa o pomocy przy zbiorach? To nowa umowa cywilnoprawna, a więc ze swojego założenia elastyczna i mniej angażująca obie strony niż klasyczna umowa o pracę.

Art. 91a. 1. Przez umowę o pomocy przy zbiorach pomocnik rolnika zobowiązuje się do świadczenia pomocy przy zbiorach produktów rolnych należących do sektora (rolniczego – skrót redakcji), a także pozostałych ziół i roślin zielarskich, zwanych dalej „chmielem, owocami, warzywami, tytoniem, ziołami i roślinami zielarskimi”, w określonym miejscu w gospodarstwie rolnika i przez określony czas, a rolnik do zapłaty umówionego wynagrodzenia za świadczoną pomoc.

Umowę taką zawiera się na piśmie przed rozpoczęciem pracy przy zbiorach. W umowie tej pracownik ma obowiązek wskazać ilość dni, jaką wcześniej przepracował na tej podstawie u innych rolników. To ważne o tyle, że ustawa przewiduje, że łącznie na podstawie umowy o pomocy przy zbiorach nie można przepracować więcej niż 180 dni. Dodatkowo ustawa przewiduje okres wypowiedzenia dla tej umowy. Umowa ulega rozwiązaniu z upływem dnia, w którym została wypowiedziana. Z drugiej strony to rolnik ma obowiązek zapewnić pracownikom niezbędne narzędzia do pracy.

Dla pracowników najważniejsze powinno być to, że obowiązkiem rolnika jest zgłoszenie pomocnika rolnika do ubezpieczenia społecznego w ciągu 7 dni od dnia zawarcia umowy. To oznacza konieczność opłacenia wszystkich składek ubezpieczenia wypadkowego, chorobowego i macierzyńskiego. Koszt dla rolnika to niecałe 200 zł za pracownika.

Projektodawcy szacują, że ustawa może dotyczyć niemal pół miliona ludzi pracujących w rolnictwie.