1. Home -
  2. Nieruchomości -
  3. W tych miastach ceny mieszkań wciąż nie przekraczają 10 tys. zł za metr kwadratowy

W tych miastach ceny mieszkań wciąż nie przekraczają 10 tys. zł za metr kwadratowy

W ostatnich latach byliśmy świadkami mocnego wzrostu cen mieszkań. Dość długo wydawało się, że podwyżki obejmą równomiernie cały kraj i w największych aglomeracjach wkrótce nigdzie nie kupimy już nieruchomości poniżej 10 tys. zł za metr kwadratowy. Teraz jednak okazuje się, że dysproporcje między poszczególnymi rynkami są ogromne, a w niektórych lokalizacjach ceny nieruchomości 2025 wciąż pozostają na stosunkowo przystępnym poziomie.

Ogromne dysproporcje cenowe na rynku nieruchomości — Warszawa wciąż najdroższa

Z najnowszych danych opublikowanych przez serwis Otodom wynika, że sytuacja na rynku wtórnym jest mocno zróżnicowana w zależności od regionu. Na największy wydatek nadal muszą przygotować się osoby, które chcą kupić mieszkanie w Warszawie. Średnia cena ofertowa lokalu z drugiej ręki sięga tam już poziomu 18,5 tys. zł za metr kwadratowy. Warto przy tym zaznaczyć, że choć w lutym odnotowano w stolicy minimalny spadek cen w ujęciu miesięcznym (o 0,2 proc.), to i tak kwoty te pozostają całkowicie poza zasięgiem wielu potencjalnych nabywców.

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w Łodzi. Jak tłumaczy Paweł Jarząbek, menedżer ds. badań rynku i analiz Otodom, to właśnie tamtejszy rynek pozostaje obecnie najtańszym spośród siedmiu największych miast w Polsce:

Przeciętna stawka za metr kwadratowy w stolicy jest ponad dwukrotnie wyższa niż w Łodzi, która pozostaje najtańszym spośród siedmiu analizowanych miast. Pod koniec lutego ofertowe ceny mieszkań z drugiej ręki wynosiły tam 8,8 tys. zł/mkw.

Gdzie jeszcze kupimy mieszkanie poniżej 10 tys. zł za metr kwadratowy?

Łódź nie jest jednak jedynym dużym miastem, w którym ceny nie przekroczyły jeszcze psychologicznej bariery 10 tys. zł za metr kwadratowy. Do tego stosunkowo wąskiego grona zaliczają się również Katowice. O ile w stolicy Górnego Śląska stawki są już zauważalnie wyższe niż w Łodzi, o tyle na tle reszty kraju wciąż pozostają dość przystępne. Warto pamiętać, że ceny nieruchomości w mniejszych miastach wzrosną, jeśli rząd zdecyduje się na wprowadzenie programu dopłat obejmującego rynek wtórny.

Różnica między tymi dwoma najtańszymi rynkami wynosi nieco ponad 820 zł na każdym metrze kwadratowym. Tym samym średnia cena ofertowa w Katowicach zbliża się do poziomu 9,6 tys. zł za metr kwadratowy. W praktyce oznacza to, że zakup dwupokojowego mieszkania o powierzchni 40 mkw. będzie wiązał się tam z wydatkiem rzędu 383 200 zł. Dla wielu potencjalnych nabywców, zwłaszcza tych poszukujących swojego pierwszego mieszkania, to wciąż akceptowalny poziom, który pozwala na sfinansowanie zakupu bez konieczności zaciągania maksymalnych zobowiązań w banku.

Trójmiasto i Kraków uciekają reszcie stawki

Perspektywa drastycznie zmienia się jednak, gdy spojrzymy na rynki cieszące się największym zainteresowaniem. Jak zauważają analitycy, gdybyśmy chcieli kupić wspomniane wcześniej 40-metrowe mieszkanie w Trójmieście, musielibyśmy zapłacić za nie średnio aż 657 240 zł. To dobitnie pokazuje, jak duża przepaść dzieli poszczególne aglomeracje w Polsce.

Co więcej, Trójmiasto to obecnie rynek, który odnotował największy wzrost cen. W lutym stawki poszły tam w górę zarówno w ujęciu miesięcznym (o 3,9 proc.), jak i rocznym (o 5,9 proc.). Mimo tak silnej dynamiki trójmiejski rynek zajmuje dopiero trzecie miejsce w zestawieniu najdroższych miast. Wyprzedza go Kraków, w którym przeciętna cena mieszkania z rynku wtórnego sięgnęła już pułapu 16,8 tys. zł za metr kwadratowy. Trudno się więc dziwić, że ceny nieruchomości w ciągu 10 lat wzrosły nawet o 10 tys. zł za metr kwadratowy — a statystyki te mogą przerażać. Wiele wskazuje na to, że w tych lokalizacjach kupujący będą musieli w najbliższym czasie przygotować się na jeszcze większe wydatki.

Poznań i Wrocław — stabilny środek stawki cenowej

A jak na tym tle wyglądają pozostałe z analizowanych miast? Jak wskazuje Paweł Jarząbek, wyraźny środek stawki tworzą obecnie Wrocław oraz Poznań. W obu tych lokalizacjach bariera 10 tys. zł za metr kwadratowy została przekroczona już jakiś czas temu, ale wciąż daleko im do czołowej, najdroższej trójki:

Wrocław i Poznań tworzą wyraźny środek stawki. W obu tych miastach bariera 10 tys. zł/mkw. została już dawno przekroczona, jednak wciąż daleko im do najdroższej trójki. Co ciekawe, choć ceny we Wrocławiu są wyższe niż w Poznaniu, to właśnie w stolicy Wielkopolski odnotowaliśmy w lutym silniejszą dynamikę wzrostu rok do roku, sięgającą 4,5%.

Obecnie za używane mieszkanie we Wrocławiu trzeba zapłacić średnio blisko 13,5 tys. zł za metr kwadratowy, z kolei w Poznaniu stawka ta wynosi nieco ponad 12,1 tys. zł. Taka zmiana na rynku nieruchomości 2025 roku wskazuje, że po okresie stabilizacji rynek ponownie się ożywia. Biorąc pod uwagę dynamikę wzrostu cen w obu miastach, osoby planujące zakup lokum we Wrocławiu czy Poznaniu nie powinny raczej zbyt długo zwlekać z podjęciem ostatecznej decyzji.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi