1. Bezprawnik -
  2. Energetyka -
  3. Kupujemy węgiel za granicą, a pod Lubelszczyzną leżą zasoby szacowane na 40 mld ton. Moim zdaniem to strategiczny błąd

Kupujemy węgiel za granicą, a pod Lubelszczyzną leżą zasoby szacowane na 40 mld ton. Moim zdaniem to strategiczny błąd

Polska ponownie zwiększa import węgla. W pierwszym półroczu 2026 r. import węgla energetycznego wzrósł aż o 168 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Dane Agencji Rozwoju Przemysłu pokazują jednocześnie, że krajowe wydobycie nie rośnie w tempie, które pozwalałoby wykorzystać tę sytuację do zwiększenia udziału własnego surowca.

Piotr Janus04.10.2026 9:53
Energetyka

Import węgla rośnie o 168 proc. Paradoks polskiej polityki energetycznej

Wspomniana sytuacja to jeden z najbardziej paradoksalnych obrazów polskiej polityki energetycznej. Kupujemy za granicą surowiec potrzebny energetyce, podczas gdy pod polską ziemią wciąż znajdują się ogromne zasoby węgla. Pytanie nie powinno więc brzmieć wyłącznie, kiedy Polska odejdzie od węgla. Coraz bardziej zasadne staje się inne: czy Polska odchodzi od węgla za wcześnie i czy naprawdę stać nas na rezygnację z własnego surowca, skoro świat ponownie przekonuje się, jak ważne jest bezpieczeństwo energetyczne i samowystarczalność?

Świat wraca do węgla, gdy gaz drożeje przez kryzys w cieśninie Ormuz

Ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie pokazują, jak szybko mogą zmienić się energetyczne kalkulacje. Konflikt i ograniczenia transportu przez cieśninę Ormuz uderzyły przede wszystkim w dostawy LNG. Wyższe ceny gazu sprawiły, że w części państw energetyka ponownie zwiększa wykorzystanie węgla.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna jeszcze kilka miesięcy temu przewidywała niewielki spadek globalnego zapotrzebowania na węgiel. Teraz prognozuje wzrost o 1,2 proc. w 2026 r., do rekordowych 8,94 mld ton. Wyższe ceny gazu są jednym z głównych powodów zmiany prognozy.

Nie oznacza to oczywiście, że cały świat automatycznie rezygnuje z transformacji energetycznej. W wielu państwach znaczenie węgla nadal strukturalnie spada. Pokazuje jednak coś ważniejszego: kiedy bezpieczeństwo dostaw zaczyna być zagrożone, państwa wracają do źródeł, które mogą zapewnić energię tu i teraz. Być może jest to też początek bardziej racjonalnego spojrzenia na produkcję stabilnej energii.

Lubelskie Zagłębie Węglowe – mamy węgiel, ale nie chcemy go wydobywać

Najbardziej interesujący jest potencjał Lubelszczyzny. Lubelskie Zagłębie Węglowe (LZW) jest jednym z najważniejszych obszarów występowania węgla kamiennego w Polsce. Działa tam Bogdanka, która przez lata była przykładem relatywnie efektywnego polskiego górnictwa. I właśnie na ten region zwraca uwagę Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki i ekspert górniczy. Jego zdaniem LZW ma znacznie większy potencjał, niż wynikałoby to z obecnej skali wydobycia. Markowski wskazywał wielokrotnie, że powinny tam powstać co najmniej trzy kopalnie o zdolności produkcyjnej porównywalnej z Bogdanką. Według materiałów przedstawianych w Sejmie jego zasoby geologiczne szacowane są na około 40 mld ton, choć oczywiście nie oznacza to, że cała ta ilość może zostać ekonomicznie wydobyta.

Informacja ta nie oznacza postulatu utrzymywania każdej istniejącej kopalni za wszelką cenę. Przeciwnie. Sensowna polityka mogłaby polegać na stopniowym ograniczaniu najbardziej kosztownego wydobycia i jednoczesnym inwestowaniu w złoża, które mają lepsze warunki geologiczne i większą szansę na rentowność. Lubelszczyzna mogłaby więc stać się nowym polskim zagłębiem energetycznym – nie kopią Śląska z czasów PRL, ale nowoczesnym regionem przemysłowym opartym na własnych zasobach.

Nowe kopalnie na Lubelszczyźnie to nie tylko węgiel

Rozwój wydobycia oznaczałby także coś więcej niż dodatkowe tony surowca. Nowa kopalnia to inwestycje budowlane, transport, firmy usługowe, zaplecze techniczne, miejsca pracy i wpływy podatkowe. Wokół dużego zakładu przemysłowego może powstać cały łańcuch przedsiębiorstw.

Dla Lubelszczyzny miałoby to szczególne znaczenie. Region mógłby wykorzystać własne zasoby do przyciągania kolejnych inwestycji przemysłowych, zamiast ograniczać swoją rolę do importowania energii i surowców. Takie podejście wymagałoby jednak wieloletniej strategii, a nie decyzji podejmowanych wyłącznie pod wpływem bieżących cen i dynamicznej sytuacji geopolitycznej.

Polski węgiel musi się opłacać – rentowność zamiast wydobycia za wszelką cenę

Jest oczywiście argument, którego nie można ignorować. Nie każdy polski węgiel jest konkurencyjny. Część krajowych kopalń ma bardzo wysokie koszty wydobycia. Budowa nowego zakładu kosztowałaby miliardy złotych i nie może być uzasadniana wyłącznie tym, że węgiel znajduje się pod ziemią. Dlatego nie chodzi o powrót do zasady „wydobywać za wszelką cenę”. Należy na to spojrzeć z szerszej perspektywy i sprawdzić, gdzie w Polsce można wydobywać węgiel konkurencyjnie i czy taka inwestycja ma sens w perspektywie kilkudziesięciu lat.

Markowski zwraca uwagę właśnie na ten problem. Jego zdaniem Polska przez lata zaniedbywała inwestycje w lepsze złoża, a jednocześnie utrzymywała wydobycie tam, gdzie warunki były coraz trudniejsze. W przypadku Lubelszczyzny argumentem jest możliwość budowania kopalń od początku według współczesnych standardów. Takie podejście wydaje się bardziej racjonalne niż bezwarunkowe ratowanie całego sektora.

Bezpieczeństwo energetyczne Polski ma swoją cenę

Polska nie powinna oczywiście rezygnować z atomu – zwłaszcza że na pierwszą elektrownię atomową w Polsce wciąż czekamy – OZE czy innych źródeł energii. Przeciwnie, powinna mieć jak najbardziej zróżnicowany system, ponieważ zwiększa to odporność na kryzysy. I właśnie dlatego własny węgiel powinien być traktowany jako element bezpieczeństwa, a nie wyłącznie jako problem klimatyczny czy ekonomiczny.

Dziś importujemy więcej, bo zagraniczny surowiec może być chwilowo tańszy. Tyle że cena energii to nie wszystko. W kryzysie liczy się również dostępność surowca, bezpieczeństwo transportu i możliwość utrzymania produkcji bez oglądania się na sytuację międzynarodową. Bez stabilnych mocy rośnie też ryzyko blackoutu w Polsce.

Argument dotyczący bezpieczeństwa energetycznego w dzisiejszych skomplikowanych geopolitycznie czasach powinien być szczególnie mocno akcentowany. Być może właśnie dlatego należałoby wzmocnić polskie górnictwo, aby wzmocnić również bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Wydobycie spadło ze 140 do 44 mln ton, a import znowu rośnie

Przez ostatnie trzy dekady wydobycie węgla kamiennego w Polsce spadło ze 140 do około 44 mln ton rocznie, a liczba kopalń zmniejszyła się z 72 do 14. Liczby te obrazują skalę zmiany. Polska drastycznie ograniczyła własne wydobycie, a jednocześnie, gdy sytuacja międzynarodowa zaczęła się komplikować, ponownie zwiększa import.

Warto zatem postawić pytanie o sens prowadzonej przez lata polityki. Jeżeli państwo uznaje, że węgiel jest surowcem schyłkowym, powinno odpowiedzieć również na pytanie, czym zastąpi go w sytuacji kryzysowej. W momencie załamania nikt nie będzie pytał o unijne strategie ani o harmonogramy transformacji. W sytuacji kryzysowej podstawowe pytanie będzie brzmiało, skąd wziąć energię. Szczególnie że wraz z rozwojem technologicznym zapotrzebowanie na stabilną energię będzie tylko rosło, a nie malało.

Jeżeli światowe ceny gazu wciąż gwałtownie rosną, a państwa zwiększają wykorzystanie węgla, Polska nie powinna bezrefleksyjnie zmniejszać własnych możliwości wydobywczych. Tym bardziej że już teraz import węgla energetycznego rośnie o 168 proc.

Czas policzyć Lubelskie Zagłębie Węglowe od nowa

Przez lata polska polityka energetyczna była podporządkowana założeniu, że węgiel będzie stopniowo znikał z energetyki, a koniec polskiego górnictwa to jedynie kwestia czasu. Tymczasem kolejne kryzysy pokazują, że bezpieczeństwo energetyczne może w ciągu kilku miesięcy stać się ważniejsze od wcześniejszych prognoz. Dlatego warto ponownie otworzyć temat Lubelskiego Zagłębia Węglowego.

Nie chodzi o sentyment do górnictwa ani o zatrzymanie transformacji energetycznej w Polsce. Chodzi o rachunek ekonomiczny i strategiczny.

Jeżeli można zbudować nowoczesną kopalnię, która będzie produkowała konkurencyjny surowiec, zapewni miejsca pracy i jednocześnie zmniejszy konieczność importu, państwo powinno przynajmniej dokładnie taki projekt policzyć.

Chiny i Indie nie rezygnują z własnego węgla

Nie jest też tak, że jedynie Polska zwiększa import węgla w sytuacji, gdy cały świat konsekwentnie od niego odchodzi. W 2025 r. światowa produkcja węgla wyniosła około 9,1 mld ton, a Chiny i Indie utrzymywały wydobycie na bardzo wysokim poziomie. Indie zwiększyły produkcję w kopalniach komercyjnych o 10,1 proc. Przy tych liczbach dzisiejszy paradoks jest szczególnie trudny do zaakceptowania. Polska ogranicza własne wydobycie, a kiedy świat ogarnia kryzys energetyczny, kupuje coraz więcej węgla za granicą. A tymczasem największe gospodarki nie rezygnują z własnego węgla, gdy chodzi o bezpieczeństwo energetyczne. Dlatego też zamiast pytać wyłącznie, jak szybko zamykać kolejne kopalnie, powinniśmy wreszcie poważnie policzyć, czy Lubelszczyzna nie może stać się miejscem budowy nowoczesnego, konkurencyjnego górnictwa, zapewniającego bezpieczeństwo strategiczne naszego państwa.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover