1. Bezprawnik -
  2. Energetyka -
  3. Czy Polska odchodzi od węgla za wcześnie? Świat zwiększa wydobycie, a my kupujemy węgiel z zagranicy

Czy Polska odchodzi od węgla za wcześnie? Świat zwiększa wydobycie, a my kupujemy węgiel z zagranicy

W 2026 roku Polska pozostaje jednym z ostatnich producentów węgla kamiennego w UE, z planowanym wygaszaniem kopalń do 2049 r. na podstawie umowy społecznej z 2021 r. Jednocześnie świat jest świadkiem kolejnego kryzysu energetycznego. W tym kontekście wielu ekspertów słusznie zastanawia się, czy zielona transformacja nie jest przedwczesna. Czy rezygnując z krajowego węgla, nie tracimy bezpieczeństwa energetycznego na rzecz zależności od importu i niestabilnych OZE?

Piotr Janus18.05.2026 14:24
Energetyka

Azja napędza globalny renesans węgla

Podczas gdy Europa redukuje zużycie, Azja utrzymuje węgiel jako podstawę rozwoju. Chiny, największy konsument, zużyły w 2025 r. ok. 4,95 mld ton – stabilnie, z lekkim spadkiem zapotrzebowania na energię elektryczną dzięki rekordowym przyrostom OZE, ale z jednoczesnym zatwierdzaniem nowych bloków węglowych jako backupu dla niestabilnej energii wiatrowej i słonecznej. Produkcja chińska w 2025 r. przekroczyła 4,73 mld ton. Indie notują podobny trend – tam produkcja wyniosła ok. 1,089 mld ton w 2025 r., a zużycie rośnie w przemyśle i energetyce mimo lekkiego spadku w niektórych segmentach.

Azja jako całość odpowiada za ogromną większość globalnego popytu – Chiny i Indie razem ok. 71%. Te kraje nie ignorują transformacji: budują rekordowe moce OZE, ale traktują węgiel pragmatycznie, jako stabilizator systemu i gwarancję taniej energii dla przemysłu. W efekcie globalna produkcja węgla w 2025 r. osiągnęła rekord blisko 9,1 mld ton, a węgiel nadal stanowi ok. 33% miksu energetycznego świata. Europa, w tym Polska, importuje węgiel, podczas gdy własne złoża pozostają w dużej mierze niewykorzystane.

Europa wraca do węgla jako „bezpiecznika”

W Europie powoli również jest zauważalny renesans węgla jako „bezpiecznika”. W Polsce produkcja energii z węgla nadal stanowi znaczną część miksu (choć spada poniżej 50-60% w niektórych okresach), ale elektrownie węglowe tracą rentowność przez wysokie koszty emisji CO2 i import. Brak spójnej strategii powoduje, że Polska kupuje węgiel z zagranicy, podczas gdy własny zalega na zwałach. Mamy swoisty paradoks – posiadamy surowiec, ale system faworyzuje import. Pomimo deklaracji o przyspieszeniu, transformacja energetyczna w Polsce wciąż prowadzona jest bez spójnego planu zabezpieczenia mocy w okresie przejściowym.

Czy polski węgiel musi być drogi? Analiza kosztów wydobycia

Średni koszt wydobycia tony węgla w Polsce przekracza 900-1000 zł (ok. 195-215 EUR), podczas gdy na rynkach światowych (np. USA – kopalnie odkrywkowe) wynosi 150-200 zł/t. Polski węgiel jest drogi z wielu powodów. Przede wszystkim z powodu trudnych warunków geologicznych (głębokie pokłady, metan, woda). Duży wpływ na cenę ma także:

  • niska wydajność (górnik wydobywa średnio 600-700 t/rok vs tysiące w USA),
  • wysokie koszty pracy i regulacje środowiskowe,
  • strukturalne problemy (zbyt wiele kopalń, niska koncentracja produkcji).

Wyżej wymienione to nie jedyne ograniczenia – często pomijanym problemem jest to, że przez ostatnie lata całkowicie ograniczano prywatne inicjatywy wydobywcze, opierając się na sektorze państwowym.

Możliwości tańszego wydobycia – realne scenariusze

Tak, polski węgiel można wydobywać taniej, ale wymaga to reform, a nie dopłat:

  • koncentracja na najlepszych kopalniach (np. Bogdanka jest rentowna i generuje zyski, podczas gdy śląskie kopalnie generują straty),
  • modernizacja technologii, mechanizacja, automatyzacja – wzrost wydajności,
  • likwidacja nierentownych zakładów i skupienie wydobycia na 5-7 najlepszych,
  • nowe koncesje na złoża o lepszych parametrach (np. projekty typu Bobrek-Miechowice, złoża na ok. 25 mln ton),
  • renegocjacja umowy społecznej – stopniowe wygaszanie przy jednoczesnym wsparciu dla rentownych aktywów.

Szanse na tańsze wydobycie dają nowe technologie, takie jak Clean Coal Technologies (CCT), CCS/CCUS (wychwytywanie, wykorzystanie i magazynowanie CO₂), czy też Underground Coal Gasification (UCG) – czyli gazowanie węgla pod ziemią, produkcja syngazu bez tradycyjnego wydobycia, mniejsze emisje i niższe koszty. Te rozwiązania mogłyby uczynić polski węgiel konkurencyjnym i mniej emisyjnym, ale wymagają inwestycji w badania, pilotaże i infrastrukturę.

Bariery hamujące tańsze wydobycie

Konieczne jest również przełamanie pewnych barier ograniczających tańsze wydobycie. Przede wszystkim zmiana narracji politycznej i społecznej, że węgiel to nasz problem, a nie ogromny zasób. Przekłada się to na skomplikowane i długotrwałe procedury koncesyjne (średnio od 7 do 15 lat), które powinny być uproszczone. Poza tym potrzebne są ułatwienia w pozyskiwaniu środków finansowych na nowoczesne kopalnie. W tej chwili banki pod presją regulacji ESG odmawiają wsparcia dla takich projektów.

Ryzyka przedwczesnego odejścia od węgla

Największym zagrożeniem decyzji o odejściu od węgla jest fakt, że część klasy politycznej podjęła taką decyzję, nie mając żadnej alternatywy dla Polaków. Pierwsza elektrownia atomowa w Polsce ma powstać później niż odejście od węgla. Powstaje luka energetyczna, której pogodozależne OZE nigdy nie zastąpią. Transformacja energetyczna, jeśli ma być dalej prowadzona, powinna uwzględniać rzeczywistą sytuację, a nie być podporządkowana decyzjom politycznym czy ideologicznym. Jeżeli nie zmienimy podejścia, grożą nam:

  • niedobory mocy i ryzyko blackoutu w Polsce (prognozy PSE na 2027 r.),
  • wzrost cen energii dla gospodarstw i przemysłu – co już dziś widać, gdyż ceny energii podobno spadają, ale nasze rachunki i tak wzrosną za sprawą rosnących opłat dystrybucyjnych,
  • utrata miejsc pracy i destabilizacja regionów (Śląsk),
  • geopolityczne uzależnienia – w kryzysie wracamy do węgla, ale infrastruktura może być już zlikwidowana,
  • brak realnego zastępstwa, ponieważ OZE są niestabilne bez masowych magazynów energii i sieci – tym bardziej, że trwają już masowe kontrole fotowoltaiki w Polsce, a operatorzy zyskali prawo odłączania mikroinstalacji od sieci.

Propozycje racjonalnej strategii energetycznej

Polska powinna przyjąć strategię „węgla jako rezerwy strategicznej” do czasu uruchomienia wystarczającej liczby elektrowni atomowych, a nie sztywnego wygaszania. Musi również utrzymać co najmniej 20-30% udziału węgla w miksie jako backup. Jednocześnie należy rozpocząć inwestycje w czyste technologie węglowe (CCS) i wysokosprawne bloki, przy równoczesnym szybkim rozwoju atomu i OZE z magazynami. Trzeba wspierać rentowne kopalnie i prywatne inicjatywy.

Węgiel jako atut, nie obciążenie – wnioski

Świat nie odchodzi od węgla tak szybko, jak dyktuje europejska polityka. Azja pokazuje, że można łączyć wzrost OZE z pragmatycznym wykorzystaniem węgla dla bezpieczeństwa. Polska posiada ogromne zasoby, których marnowanie – przy jednoczesnym imporcie i ryzyku niedoborów mocy – byłoby strategicznym błędem. Bariery (finansowanie i biurokracja) są realne, ale do pokonania poprzez reformy. Czas na odejście od ideologii na rzecz racjonalnej, wieloaspektowej strategii energetycznej. Węgiel połączony z nowoczesnymi technologiami może być atutem, a nie obciążeniem – pod warunkiem politycznej woli i systemowych zmian. Tylko wtedy transformacja nie odbędzie się kosztem suwerenności i dobrobytu Polaków.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi