1. Bezprawnik -
  2. Energetyka -
  3. 92% Polaków chce elektrowni jądrowej. Politycy nie nadążają za Polską

92% Polaków chce elektrowni jądrowej. Politycy nie nadążają za Polską

Polska jest prawdziwym ewenementem na mapie Europy. Wystarczy spojrzeć na rozmieszczenie elektrowni jądrowych na Starym Kontynencie, by dostrzec ogromną białą plamę – to właśnie nasz kraj. Czy kiedykolwiek zbudujemy swoją pierwszą elektrownię atomową?

W latach 80. było blisko, ale Czarnobyl i upadek ZSRR wszystko zniweczył

Co łączy europejskie kraje takie jak Francja, Wielka Brytania, Rosja, Hiszpania, Szwecja, Belgia, Czechy, Słowacja, Finlandia, Węgry, Bułgaria, Rumunia, Słowenia czy Ukraina? To, że mają one przynajmniej jedną działającą elektrownię atomową. Tak, to prawda – nawet Słowacja i Słowenia korzystają z atomu, a przeszło 36-milionowa Polska nie, choć plany były dość ambitne.

Pierwsze koncepcje powstawały jeszcze w latach 70. XX wieku, a może mało kto wie, ale przez kilka lat trwała budowa elektrowni atomowej w Polsce. Elektrownia Jądrowa „Żarnowiec” (EJŻ) powstawała w latach 1982-1989, ale w wyniku katastrofy w Czarnobylu 26 kwietnia 1986 roku, a także przez poważne zawirowania ekonomiczne pod koniec dekady, budowę wreszcie przerwano.

Atomowy „Żarnowiec” nigdy nie został ukończony i podłączony do sieci, a szkoda, bo miał docelowo składać się z czterech bloków o łącznej mocy ok. 1600 MW. Patrząc jednak na Czarnobyl, to może i dobrze, z drugiej strony miały do niego trafić o wiele bezpieczniejsze reaktory typu WWER, a nie RBMK-1000, który uległ katastrofalnej awarii w 1986 r.

1600 MW, a więc 1,6 GW, to obecnie jakieś 5-6% całkowitego krajowego zapotrzebowania na moc. Dla porównania, jedyny działający dziś polski reaktor Maria w Otwocku to obiekt wyłącznie badawczy, który z energetyką w sieci nie ma nic wspólnego — i jak pokazują ostatnie lata, nawet z jego utrzymaniem mamy spore problemy.

Jeżeli zacznie budować elektrownię jutro, to może uda nam się skończyć do 10 lat

Elektrownie atomowe buduje się zwykle w ciągu 5-10 lat, a na osiągnięcie pełnej docelowej mocy bloku potrzeba zapewne kolejnych paru lat. A przecież poważnie (chyba poważnie) mówi się o energetyce jądrowej już od 2009-2010 roku.

Wtedy to ówczesny rząd PO-PSL wznowił intensywne prace nad programem jądrowym, powołując do życia spółkę, znaną od 2021 r. pod nazwą Polskie Elektrownie Jądrowe. Chyba dla wszystkich z nas praca w zarządzie spółki to posada marzenie.

Lata mijają, a postępów jak na lekarstwo

Nie da się oprzeć wrażeniu, że przez przeszło 15 lat niewiele zrobiono, aby Polska mogła wreszcie cieszyć się z pierwszej elektrowni atomowej. Ciągłe przesuwanie planów, anulowanie wcześniejszych lokalizacji, zmiany terminów i tak dalej. Jedno się nie zmieniło – przez lata w PGE EJ1 (dzisiejszych Polskich Elektrowniach Jądrowych) można było zarobić mnóstwo pieniędzy. Już w 2015 r. TVN24 donosił o zarobkach dochodzących do nawet 100 000 złotych miesięcznie. To ogromna (a jak pisze TVN24, wręcz „atomowa”) kwota, nieadekwatna do mających miejsce postępów. A raczej do jego braków.

Trochę jak w kawale, w którym proboszcz nie zbiera co niedzielę pieniędzy po to, żeby naprawić dach kościoła, lecz po to, żeby go naprawiać. Możliwe, że obecna lokalizacja „Lubiatowo-Kopalino” w gminie Choczewo będzie tą ostateczną — zresztą gdzie stanie polska elektrownia jądrowa, wiadomo już od kilku lat. Choć i tu nie brakuje różnych przepychanek. A lata mijają — przy obecnym tempie elektrownia jądrowa za 11 lat to scenariusz optymistyczny.

Polacy chcą atomu jak nigdy wcześniej

W ankiecie zleconej przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska z grudnia 2022 r. wynika, że ponad 86% Polaków jest za budową pierwszej elektrowni jądrowej w kraju. W nowszych badaniach wyrażamy jeszcze większe poparcie dla atomu – gov.pl pisał w styczniu 2026 o poparciu wynoszącym niemal 92%. Wygląda na to, że „efekt Czarnobyla” już na nas nie działa, zresztą mająca kilkanaście dni temu okrągła, bo 40. rocznica awarii w Czarnobylu, przeszła w mediach raczej bez większego echa.

Atom uzupełnieniem miksu energetycznego

Elektrownia atomowa mogłaby zapewnić Polsce solidny zastrzyk mocy właśnie w momencie, gdy krajowa energetyka stoi przed ogromnymi wyzwaniami. Odchodzenie od węgla i rozwój OZE sprawiają, że potrzebujemy stabilnego źródła energii działającego niezależnie od pogody. Jeśli chcemy ograniczać wykorzystanie węgla kamiennego i brunatnego, atom wydaje się naturalnym uzupełnieniem miksu energetycznego — zwłaszcza biorąc pod uwagę nasze położenie geograficzne. Pomóc w finansowaniu inwestycji mogłaby Unia Europejska, gdyby tylko ostatecznie pogodziła się z faktem, że energia jądrowa jest częściowo zielona — bo akurat na tej liście Polska byłaby jednym z największych beneficjentów.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi