
Spośród wszystkich trendów mających osłodzić pracownikom powrót do biur, najbardziej osobliwe wydaje mi się pozwolenie na zabieranie zwierzaków do pracy. Jest to zgodne z prawem – przynajmniej do momentu, aż przytrafi się jakieś nieszczęście.
Zwierzęta w firmie mogą stanowić wartość dodaną
Nie od dzisiaj wiadomo, że zwierzę w niektórych rodzajach działalności gospodarczej potrafi stanowić wartość dodaną. Niekiedy potrzebujemy psów stróżujących do ochrony firmowych nieruchomości i mienia. W grę wchodzi także wykorzystanie zwierzaka w marketingu jako "twarzy" danej marki albo po prostu jako firmowej maskotki.
Wykorzystywanie zwierząt bezpośrednio w działalności przedsiębiorstwa wiąże się z konkretnymi korzyściami. Możemy na przykład zaliczyć wydatki na utrzymanie firmowych psów stróżujących jako koszty uzyskania przychodu.
W ostatnich latach pojawiły się jednak bardziej niecodzienne sposoby na zagospodarowanie potencjału czworonogów. Popularny staje się trend zezwalania pracownikom na przyprowadzanie do pracy swoich domowych pupilów.
Możliwość zabrania zwierzaka do pracy w teorii przynosi same korzyści
Z pewnością znajdą się sceptycy, którzy zachodzą teraz w głowę, czemu właściwie miałoby to służyć. Teoretycznie obecność zwierząt w pracy ma zmniejszać poziom stresu wśród personelu, zajmowanie się nim może integrować zespół. Przede wszystkim jednak chodzi o pogłębienie więzi emocjonalnej z pracodawcą i osłodzenie pracownikom konieczności zjawiania się w biurze.
Nie da się ukryć, że wielu przedsiębiorców – nie wspominając nawet o menadżerach średniego i wysokiego szczebla – nie przepada za modelem pracy zdalnej i wiele zrobiła, by zmusić pracowników do powrotu do pracy stacjonarnej. Jak to zrobić bez konieczności drastycznej poprawy warunków pracy i płacy? Można spróbować sprawić, by pracownik poczuł się w firmie prawie jak w domu. Zamiast tego niektórzy wolą skorzystać z okazjonalnej pracy zdalnej, ale nie wszyscy pracodawcy patrzą na to przychylnie.
Temu właśnie służy możliwość zabrania do pracy swojego zwierzaka. Przy okazji takie rozwiązanie ułatwia życie samemu pracownikowi, który nie musi w ten sposób organizować opieki dla psa albo kota.
Ryzyko obecności żywych zwierząt w firmowym środowisku jest dużo większe, niż by się zdawało
Tyle teorii. Przedsiębiorcy myślący o wdrożeniu takiego rozwiązania w swojej firmie powinni sobie najpierw zadać jedno kluczowe pytanie: "Co może pójść nie tak?". Dość łatwo sobie wyobrazić scenariusze, w których obecność zwierzęcia może przynieść negatywne skutki.
Któryś z pracowników może najzwyczajniej w świecie nie lubić psów czy kotów. Taka osoba może też się ich bać, bo na przykład została kiedyś pogryziona przez psa. W grę wchodzą też alergie albo nadwrażliwość na zapachy. Mamy także do czynienia z żywą istotą, której nie jesteśmy w stanie w pełni kontrolować. Zwierzak może coś zrzucić, uszkodzić, czy pogryźć. Nie można też wykluczyć, że pogryzie kogoś. Kilka zwierząt w jednym miejscu to także ryzyko konfliktów pomiędzy nimi.
Wszystkie te czarne scenariusze z punktu widzenia przedsiębiorstwa oznaczają konkretne ryzyko odpowiedzialności za wyrządzoną szkodę oraz ewentualne potencjalne naruszenie przepisów. W tym momencie trzeba stwierdzić, że ustawodawca wcale nie ułatwia nam sprawy. Dedykowanych przepisów dotyczących obecności zwierząt w firmie zasadniczo nie ma. Musimy się więc posiłkować tym, co mamy.
Wpuszczanie psów do firmy bez odpowiedniego przygotowania łamie podstawowe przepisy BHP
Interesują nas przede wszystkim ogólne przepisy BHP w pracy, ustawa o ochronie zwierząt oraz zasady odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez zwierzęta.
W pierwszym przypadku kluczowe wydają się najbardziej podstawowe przepisy kodeksu pracy. Mamy na myśli przede wszystkim art. 207 i 2071. To pracodawca ponosi odpowiedzialność za stan bezpieczeństwa i higieny pracy w zakładzie pracy. Jeżeli więc to my pozwoliliśmy pracownikom sprowadzać zwierzęta na teren firmy, to my musimy się upewnić, że cały proces nie będzie stwarzał żadnego zagrożenia dla zdrowia i życia pracowników. W szczególności powinniśmy zwrócić uwagę na art. 207 §2 pkt 3):
§ 2. Pracodawca jest obowiązany chronić zdrowie i życie pracowników przez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy przy odpowiednim wykorzystaniu osiągnięć nauki i techniki. W szczególności pracodawca jest obowiązany: [...] 3) reagować na potrzeby w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa i higieny pracy oraz dostosowywać środki podejmowane w celu doskonalenia istniejącego poziomu ochrony zdrowia i życia pracowników, biorąc pod uwagę zmieniające się warunki wykonywania pracy;
Innymi słowy: to my musimy zorganizować obecność zwierzęcia pracownika w firmie w taki sposób, by nikomu nie stała się żadna krzywda. Skoro zaś nie dysponujemy konkretnymi wytycznymi w przepisach prawa, to musimy je wymyślić sami. Ocena ryzyka i przekucie go we właściwe zapisy regulaminu pracy to dobry początek.
Stawka jest bardzo wysoka, bo cały czas ryzykujemy wszystkimi możliwymi konsekwencjami za naruszenie przepisów BHP przez pracodawcę. Niedopełnienie nawet bardzo ogólnie sformułowanych podstawowych obowiązków pracodawcy, które skutkuje narażeniem zdrowia lub życia pracownika, stanowi nawet przestępstwo zagrożone nawet 3 latami pozbawienia wolności.
Przedsiębiorca musi zadbać o to, by zwierzę pracownika miało w firmie właściwe warunki
Jeżeli chodzi o przepisy ustawy o ochronie zwierząt, sprawa jest stosunkowo prosta. Zwierzę w firmie musi mieć zapewnione właściwe warunki. Już pierwszy artykuł ustawy wskazuje, że jesteśmy zwierzęciu winni "poszanowanie, ochronę i opiekę". Stwierdza także, że nie jest ono rzeczą, w tym przypadku firmowym bibelotem. Oczywiście powinien o tym pamiętać przede wszystkim właściciel. Skoro jednak zezwoliliśmy mu na przyprowadzenie pupila do miejsca pracy, to stajemy się współodpowiedzialni. Warto wiedzieć, co obejmuje ustawa o ochronie zwierząt i jakie obowiązki z niej wynikają.
W treści tej ustawy nie znajdziemy zbyt wielu konkretów mających zastosowanie do naszego specyficznego kazusu. Wydaje się, że powinniśmy właściwie zastosować przepisy art. 14, który dotyczy używania zwierząt do pracy. Z pewnego punktu widzenia właśnie robimy, choć praca zwierzęcia sprowadza się przede wszystkim do jego obecności na miejscu:
Sposób i warunki używania zwierząt do pracy nie mogą stwarzać nieuzasadnionego zagrożenia dla ich życia i zdrowia ani zadawać im cierpienia.
Zabrania się w szczególności:
Osoba wykorzystująca zwierzęta do pracy ma obowiązek zapewnić im, w ciągu każdej doby, wypoczynek dla regeneracji sił, właściwy dla danego gatunku.
Za ewentualne szkody odpowiada właściciel zwierzaka
W tym momencie warto się zastanowić nad tym, kto będzie odpowiadać za ewentualne szkody wyrządzone przez należącego do pracownika zwierzaka. Na szczęście wątpliwości w tej kwestii rozwiewa art. 431 kodeksu cywilnego:
§ 1. Kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy. § 2. Chociażby osoba, która zwierzę chowa lub się nim posługuje, nie była odpowiedzialna według przepisów paragrafu poprzedzającego, poszkodowany może od niej żądać całkowitego lub częściowego naprawienia szkody, jeżeli z okoliczności, a zwłaszcza z porównania stanu majątkowego poszkodowanego i tej osoby, wynika, że wymagają tego zasady współżycia społecznego.
Zacytowane wyżej przepisy należy rozumieć w ten sposób, że odpowiedzialność odszkodowawcza spoczywa w całości na pracowniku. Nie wydaje się przy tym, by miały do niej zastosowanie znajdujące się w kodeksie pracy ograniczenia wysokości ewentualnego odszkodowania za szkodę wyrządzoną pracodawcy.
Kłótnia o obecność psa albo kota w firmie może przekreślić wszelkie jej potencjalne korzyści
Na koniec trzeba wspomnieć o ryzyku pozaprawnym. Niepożądana przez część pracowników obecność zwierzęcia należącego do innego pracownika to potencjalne zarzewie konfliktów. Ostatnim czego nam potrzeba, to biurowe wojenki w obrębie personelu.
Właśnie dlatego nie należy stawiać pracowników przed faktem dokonanym. Nie powinniśmy także lekceważyć żadnego głosu sprzeciwu wobec obecności zwierząt w firmie ani ufać na słowo zapewnieniom, że "przecież mój Kajtek nie gryzie i jest spokojny (jak na znerwicowanego mieszańca rottweilera i ogara piekielnego z problemami z agresją)". Równocześnie musimy mieć świadomość, że sprawa jest niezwykle delikatna.
Prawdę mówiąc, cała koncepcja zwierząt pracowników w firmie może się udać jedynie wtedy, gdy wśród personelu będzie panował w tej sprawie konsensus.
zobacz więcej:
29.03.2026 7:27, Mariusz Lewandowski
29.03.2026 6:22, Mateusz Krakowski
29.03.2026 5:33, Rafał Chabasiński
28.03.2026 20:09, Marcin Szermański
28.03.2026 19:19, Rafał Chabasiński
28.03.2026 18:14, Rafał Chabasiński
28.03.2026 17:03, Rafał Chabasiński
28.03.2026 16:02, Marcin Szermański
28.03.2026 15:10, Miłosz Magrzyk
28.03.2026 14:29, Rafał Chabasiński
28.03.2026 13:24, Piotr Janus
28.03.2026 12:22, Piotr Janus
28.03.2026 10:36, Rafał Chabasiński
28.03.2026 9:24, Marcin Szermański
28.03.2026 8:26, Rafał Chabasiński
28.03.2026 8:16, Mariusz Lewandowski

„Proszę zatrzymać zepsuty produkt". Sklep tylko udaje, że jest miły i tak naprawdę wpuszcza cię w pułapkę
28.03.2026 7:20, Piotr Janus

Właściciele mieszkań w blokach masowo kupują panele na farmach. Rachunki za prąd spadają im o kilkadziesiąt procent
28.03.2026 6:42, Aleksandra Smusz
28.03.2026 4:30, Aleksandra Smusz
27.03.2026 21:47, Aleksandra Smusz
27.03.2026 19:12, Marcin Szermański
27.03.2026 18:00, Rafał Chabasiński
27.03.2026 16:31, Mateusz Krakowski
27.03.2026 15:24, Rafał Chabasiński
27.03.2026 14:16, Miłosz Magrzyk
27.03.2026 13:29, Marcin Szermański



























