Nosił wilk razy kilka… Włamano się na działkę ministra Szyszki i poobcinano mu 33 drzewa

Gorące tematy Nieruchomości Zbrodnia i kara 25.04.2017
Nosił wilk razy kilka… Włamano się na działkę ministra Szyszki i poobcinano mu 33 drzewa

Udostępnij

Kasia Bayer

Do hektarów zieleni wyciętych w efekcie „Lex Szyszko” doliczyć można 33 drzewa, które zostały zniszczone przez nieznanych sprawców na posesji ministra Jana Szyszki. 

Posiadłość, mieszcząca się w Tucznie nazywana przez właściciela „pracownią”, może być niektórym dobrze znana, ponieważ nie pierwszy raz jest przedmiotem zainteresowania mediów. Tym razem nie chodzi jednak o nieścisłości w oświadczeniu finansowym, a o uszkodzenie mienia.

„Typowy przykład wandalizmu i rażące łamanie prawa” – mówi profesor Szyszko, „skandal” – pisze niezależna.pl, „prowokacja” –  ocenia Radio Maryja i mają rację. Co się dokładnie stało? W poniedziałek Policja otrzymała, od osoby zajmującej się posesją zawiadomienie o zniszczeniach na działce ministra. Mł. asp. Beata Budzyń z komendy policji w Wałczu powiedziała PAP:

„Uszkodzono świerki zwykłe, srebrne, tuje i daglezje. W sumie 33 drzewa. Drzewa ponacinano na wysokości mniej więcej 130-160 centymetrów. Policjanci zabezpieczają ślady na posesji i przesłuchują świadków.”

Poza tymi czynnościami konieczne będzie również oszacowanie strat. W tym celu zostanie powołany rzeczoznawca. Od wyniku jego ekspertyzy zależała będzie kwalifikacja prawna czynu, którego dopuścili się wandale. Jeżeli straty nie przekroczą 500 złotych czyn będzie można uznać za wykroczenie, w innym przypadku, będziemy mieli do czynienia z przestępstwem. Sam minister ocenia szkody nawet na 5 tys. złotych.

Skradzione poroże i zakrwawiona siekiera

Okazuje się, że to nie pierwszy raz, kiedy działka w Tucznie pada ofiarą ataku. Z rozmowy z ministrem Szyszko Radio Maryja dowiedziało się, że niedawno w budynku zostały wybite okna, zabrano trofea myśliwskie, a w środku zostawiono zakrwawioną siekierę.

Brzmi to na sprawnie zorganizowaną i przemyślaną akcję aktywisty prężnie działającego w imię obrony przyrody, ale TVN24 studzi emocje i tłumaczy, że:

„Wybito jedną małą szybkę, o którą zranił się sprawca. Stąd ślady krwi. Sprawcę, miejscowego bezdomnego, zatrzymano, a mienie w postaci poroża jelenia odzyskano”

Siekiery też podobno nie było.

Jan Szyszko, sugeruje, że prowokacje, z którymi musi się mierzyć, najprawdopodobniej mają związek z trwającymi obecnie w Sejmie pracami na rzecz „ochrony przyrody”. Jeżeli tak jest i ktoś chciał dokonać na ministrze zemsty, to tego za dobrze nie przemyślał. Trzeba było całą działkę obsadzić różnego rodzaju roślinnością, zamiast wycinać.