ZUS okrada sam siebie. To znaczy – jedna z pracownic instytucji okradła ZUS na kilkadziesiąt tysięcy złotych

Gorące tematy Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (50) 05.12.2018
ZUS okrada sam siebie. To znaczy – jedna z pracownic instytucji okradła ZUS na kilkadziesiąt tysięcy złotych

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Czarne owce zdarzają się wszędzie. Tym razem padło na ZUS. Jedna z pracowniczek tej instytucji jest podejrzana o wyłudzenie z ZUS kilkudziesięciu tysięcy złotych. Coś musi być na rzeczy, bo kobieta została już zwolniona dyscyplinarnie.

Wyłudzenie z ZUS. Przez pracownika ZUS

O sprawie donoszą dziennikarze z portalu echodnia.eu. Jedna z pracownic tarnobrzeskiego inspektoratu ZUS miała wyłudzić co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych. W jaki sposób? Poprzez podrabianie dokumentów. Pracownica, zatrudniona na stanowisku starszego specjalisty, wyszukiwała w bazie danych tzw. nieczynnych płatników, czyli osoby, które kilka lat wcześniej zlikwidowały działalność. Kolejnym krokiem było zlecenie podwładnym odpowiednich korekt w dokumentach. Celem zmiany było wywołanie sztucznej nadpłaty, którą rzekomo ZUS powinien zwrócić nieczynnemu płatnikowi.

Kiedy w dokumentach pojawiała się taka informacja, pracownica tarnobrzeskiego inspektoratu ZUS nagle podszywała się pod nieczynnego płatnika, któremu rzekomo należała się nadpłata. Kierowała do Zakładu pismo, w którym prosiła o zwrot „należnej” nadpłaty. We wniosku kobieta podawała odpowiedni numer konta – wyłudzone pieniądze trafiały również na rachunek bankowy jej męża oraz…koleżanki. Potem szło już gładko – wniosek trafiał do oddziału ZUS w Rzeszowie, a urzędnicy po prostu wypłacali pieniądze na wskazane konto. Przecież dokumenty się zgadzały i płatnikowi należała się nadpłata…Wyłudzenie z ZUS szło dość łatwo.

Dlaczego nikt się nie zorientował?

Przestępczy proceder trwał stosunkowo długo, bo według wstępnych ustaleń – przez 3 lata. Przypuszczalne sumy wyłudzane przez kobietę nie były jednorazowo zbyt wysokie, dlatego pewnie nie wzbudziło to niczyich podejrzeń. Z drugiej strony – we wnioskach kierowanych do rzeszowskiego oddziału ZUS pojawiały się regularnie te same numery kont (wszystko wskazuje na to, że jedno z trzech). Dlaczego nie wzbudziło to niczyjej czujności? Nie wiadomo. Podobno – jak wynika z rozmów z jedną z pracownic ZUS – sprawa wyszła na jaw po kontroli wewnętrznej. To dość ironiczne, zwłaszcza, że ZUS sam ostrzega przed oszustwami.

Komentarz ZUS w Rzeszowie

Z pracownikiem został rozwiązany stosunek pracy. Zakład Ubezpieczeń Społecznych złożył zawiadomienie do prokuratury. Aktualnie w przedmiotowej sprawie toczy się postępowanie sprawdzające i wyjaśniające zaistniałą sytuację. Zaznaczam, że poszkodowanym w wyniku działania pracownika jest Zakład Ubezpieczeń Społecznych, a nie klienci – komentuje rzecznik oddziału ZUS w Rzeszowie, Wojciech Dyląg.