- Home -
- Państwo -
- Uzupełnianie wynagrodzenia premiami nie ma sensu, bo i tak nie możne wynieść mniej od płacy minimalnej
Uzupełnianie wynagrodzenia premiami nie ma sensu, bo i tak nie możne wynieść mniej od płacy minimalnej
Wynagrodzenie zasadnicze niższe od płacy minimalnej to czysty absurd. Pracodawca i tak nie może zapłacić zatrudnionemu na umowie o pracę mniej, niż wynosi obowiązująca w danym roku najniższa krajowa. Tym samym nie można pracownikowi po prostu zabrać "premii". Po co w takim razie kombinować? W prywatnej firmie nie ma to większego sensu. Realia budżetówki to zupełnie osobna kwestia.

Po co się bawić w jakieś "premie" i "nagrody", skoro szef musi wypłacić pracownikowi minimalne wynagrodzenie?
W tym roku płaca minimalna wynosi 4 666 zł brutto. W przyszłym roku najprawdopodobniej przekroczy poziom 5 000 zł. Czy to oznacza, że wszyscy pracownicy zatrudnieni na pełny etat mogą liczyć na pensję co najmniej równą wskazaniom właściwego rozporządzenia? I tak, i nie. Pracownik nie może zarobić mniej. Przy czym pracodawca może zastosować niższe wynagrodzenie zasadnicze i uzupełnić brakującą kwotę różnego rodzaju "premiami" i "nagrodami". Wynika to z treści art. 6 ust. 5 ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę.
Jak należy rozumieć zacytowany wyżej przepis w kontekście wysokości minimalnego wynagrodzenia? Składać się na nią może wynagrodzenie zasadnicze oraz wszystkie dodatki, które nie zostały wprost wskazane jako niepodlegające uwzględnieniu. Na liście nie znajdziemy na przykład premii uznaniowej, regulaminowej oraz różnego rodzaju nagród.
Pytanie w takim razie brzmi: po co właściwie przedsiębiorca zatrudniający pracowników miałby w ten sposób kombinować? Na pierwszy rzut oka wynagrodzenie zasadnicze równe płacy minimalnej wydaje się prostszym i bardziej czytelnym rozwiązaniem. Poza tym, pracodawcy najzwyczajniej w świecie nie wolno zapłacić pracownikowi zatrudnionemu na etacie mniej, niż wynosi obowiązujące minimalne wynagrodzenie. Popełniłby wówczas wykroczenie z art. 281 ust. 1 pkt 1) kodeksu pracy.
Wynagrodzenie zasadnicze nie powinno być niższe od płacy minimalnej, bo takie rozwiązanie nikomu po prostu nie służy
Niemożność obniżenia faktycznej wypłaty poniżej poziom płacy minimalnej oznacza, że wszelkiego rodzaju "premii", "dodatków" i "nagród" pracodawca najzwyczajniej w świecie nie może pracownikowi zabrać. Nie ma mowy o uznaniowości czy motywowaniu w sytuacji, gdy ostatecznie wypłacana kwota musi się zgadzać. Równie dobrze można więc zrezygnować z tych dodatkowych składników pensji na rzecz wynagrodzenia zasadniczego.
Właśnie z tego powodu może dziwić wstrzemięźliwość rządzących w kwestii zmiany obecnego stanu prawnego. Przecież uniemożliwiając pracodawcom zejście z wynagrodzeniem zasadniczym poniżej płacę minimalną, nie zaszkodzą większości przedsiębiorców. Sprawa ma jednak drugie dno. O ile w przypadku prywatnego biznesu rozbijanie wynagrodzenia na różne składowe nie ma większego uzasadnienia praktycznego, o tyle w budżetówce sprawy wyglądają zupełnie inaczej.
Najsłabiej zarabiający pracownicy państwa muszą się zmagać z polityką wiecznego zaciskania pasa. Płace w budżetówce rosną zauważalnie wolniej niż w sektorze prywatnym. Najczęściej zresztą wymuszają je albo strajki, albo podwyższenie w danym roku minimalnego wynagrodzenia. Kolejne rządy właśnie tutaj szukają oszczędności. Co więcej, w budżetówce częściej stosuje się różnego rodzaju zinstytucjonalizowane premie i dodatki do wynagrodzenia. Ustawodawca zaś wyłączył już najpopularniejsze z nich poza wynagrodzenie zasadnicze.
Tym samym ewentualna reforma płacy minimalnej boleśnie uderzyłaby poszczególne działy administracji po kieszeni. Nic dziwnego, że to właśnie ministerstwa protestują najgłośniej. Oczywiście także tutaj występuje konieczność wypłacenia pracownikowi przynajmniej najniższej krajowej.
Podtrzymywanie iluzji zróżnicowanych pensji poniżej poziomu płacy minimalnej nie służy niczemu dobremu. Nie przynosi jakichś większych oszczędności pracodawcom. Równocześnie pracowników tak naprawdę nie obchodzi, z czego dokładnie składa się ich pensja. Liczy się to, ile pieniędzy ostatecznie do nich trafia. Dlatego prawo powinno odzwierciedlać rzeczywistość zamiast, sankcjonować księgowe sztuczki.
28.03.2026 17:03, Rafał Chabasiński
28.03.2026 16:02, Marcin Szermański
28.03.2026 15:10, Miłosz Magrzyk
28.03.2026 14:29, Rafał Chabasiński
28.03.2026 13:24, Piotr Janus
28.03.2026 12:22, Piotr Janus
28.03.2026 10:36, Rafał Chabasiński
28.03.2026 9:24, Marcin Szermański
28.03.2026 8:26, Rafał Chabasiński
28.03.2026 8:16, Mariusz Lewandowski

„Proszę zatrzymać zepsuty produkt". Sklep tylko udaje, że jest miły i tak naprawdę wpuszcza cię w pułapkę
28.03.2026 7:20, Piotr Janus

Właściciele mieszkań w blokach masowo kupują panele na farmach. Rachunki za prąd spadają im o kilkadziesiąt procent
28.03.2026 6:42, Aleksandra Smusz
28.03.2026 4:30, Aleksandra Smusz
27.03.2026 21:47, Aleksandra Smusz
27.03.2026 19:12, Marcin Szermański
27.03.2026 18:00, Rafał Chabasiński
27.03.2026 16:31, Mateusz Krakowski
27.03.2026 15:24, Rafał Chabasiński
27.03.2026 14:16, Miłosz Magrzyk
27.03.2026 13:29, Marcin Szermański
27.03.2026 12:42, Aleksandra Smusz
27.03.2026 12:03, Mateusz Krakowski
27.03.2026 11:09, Edyta Wara-Wąsowska

Inspekcja Handlowa ma dla nas smutne dane. Nieprawidłowości w blisko 50 proc. skontrolowanych punktów handlowych
27.03.2026 10:11, Marcin Szermański
27.03.2026 9:13, Edyta Wara-Wąsowska
27.03.2026 8:53, Marcin Szermański


























