W czerwcu zginęły na polskich drogach 272 osoby – o 25% więcej niż w analogicznym okresie zeszłego roku. Wzrostowy trend dziwi, bo przecież Polacy jeżdżą lepszymi samochodami po lepszych drogach. Dlaczego na polskich drogach ginie więcej osób niż pod gruzami World Trade Center? Wypadki drogowe w Polsce.

Czytanie policyjnych statystyk dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego to przygnębiająca czynność. Cieszyć może co prawda, że w 2016 roku policjanci złapali blisko 5 tysięcy mniej kierowców prowadzących pojazd po spożyciu alkoholu, ale to chyba jedyny pozytywny akcent w raporcie za pierwsze półrocze tego roku.

Co prawda, łączna ilość zabitych wzrosła w okresie styczeń-czerwiec raptem o 1% (o ile przy takim temacie można użyć słowa „raptem”), ale niepokoi, że maj i czerwiec – a więc początek sezonu urlopowego – zakończył się wzrostem o 21%, albo – dla osób wolących twarde, bezwzględne liczby – zginęło o 88 osób więcej.

Wypadki drogowe – gdzie się podziały fotoradary?

Można przypuszczać, że przynajmniej częściowo przyczyniło się do tego… odebranie fotoradarów strażnikom miejskim. Ponad 400 urządzeń trafiło do punktów skupu złomu lub zostało zaklejonych szarą taśmą, co wielu kierowców powitało z ulgą. Przyczyny likwidacji były skądinąd słuszne – wiele gmin traktowało fotoradary nie jako urządzenia poprawiające bezpieczeństwo, ale źródło zysku dla napiętych, samorządowych budżetów. Nie zwiększono jednak (a przynajmniej nie znacząco) ilości fotoradarów zarządzanych przez policję czy Inspekcję Transportu Drogowego. W konsekwencji, w Polsce na 10 000 kilometrów dróg znajduje się 11 fotoradarów. W Szwecji – 76.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Ale nie tylko nieuchronność kary za drogowe wykroczenia ma wpływ na przestrzeganie przepisów przez kierowców – a tym samym bezpieczeństwo. 500 złotych mandatu za przekroczenie prędkości o więcej niż 51 km/h to była znaczące kwota w 2003 roku, kiedy minimalne wynagrodzenie za pracę wynosiło 800 zł, a nie 1850 zł – jak dzisiaj. Może najwyższy czas dostosować wysokość mandatów do aktualnej kondycji finansowej polskich kierowców?