Wyrok TSUE ws. wskaźnika WIBOR. Trybunał opowiedział się po stronie banków
Sprawa, która trafiła na wokandę europejskiego trybunału, miała swój początek w Sądzie Okręgowym w Częstochowie.
Polski wymiar sprawiedliwości, rozpatrując spór klienta z bankiem PKO BP, nabrał wątpliwości co do tego, czy kredytodawca w należyty sposób wywiązał się z obowiązków informacyjnych. Sędziowie krajowi chcieli ustalić, czy bank powinien był szczegółowo wytłumaczyć klientowi, w jaki sposób wyliczany jest WIBOR, aby ten mógł w pełni zrozumieć ryzyko ekonomiczne zaciąganego zobowiązania.
Pytanie dotyczyło również tego, czy brak takiej wiedzy może być podstawą do usunięcia wskaźnika z umowy, a w konsekwencji - do zmiany oprocentowania ze zmiennego na stałe. Polski sąd zdecydował się w związku z tym na wystosowanie odpowiednich pytań prejudycjalnych do TSUE.
Odpowiedź TSUE jest jednoznaczna i niekorzystna dla tych, którzy liczyli na systemowe podważenie umów złotowych. Trybunał orzekł, że w sytuacji, gdy umowa kredytowa opiera się na oficjalnym wskaźniku referencyjnym (zdefiniowanym w unijnym rozporządzeniu BMR), banki nie mają obowiązku tłumaczenia klientom skomplikowanej metodologii jego tworzenia. Wymóg przejrzystości, wynikający z dyrektyw konsumenckich, nie nakłada na instytucje finansowe konieczności wyjaśniania technicznych aspektów ustalania indeksu.
Orzeczenie to zgadza się z zaprezentowaną wcześniej opinią Rzecznik Generalnej TSUE, Laili Mediny, wydaną we wrześniu ubiegłego roku. Już wtedy wskazywała ona, że podstawą jest poinformowanie konsumenta o nazwie wskaźnika i potencjalnych skutkach jego zmian dla wysokości raty, a nie o tym, w jaki sposób wskaźnik jest dokładnie konstruowany.
Rzecznik podkreślała wtedy, że ocena ewentualnej nieuczciwości warunków umowy należy do sądów krajowych. Czwartkowy wyrok TSUE idzie jednak jeszcze dalej - i znacznie zawęża pole do interpretacji na korzyść klientów.
Nie będzie masowego unieważniania kredytów złotowych
Dla sektora bankowego wyrok jest potwierdzeniem przyjętej linii obrony. Związek Banków Polskich od dawna argumentował, że próby podważania WIBOR-u są sztucznie kreowane przez kancelarie prawne, szukające nowego rynku po sprawach frankowych. Pierwsze korzystne wyroki ws. WIBOR były anomaliami.
Tadeusz Białek, prezes ZBP, jeszcze przed ogłoszeniem wyroku zaznaczał, że zarzuty o "nielegalności" czy "podatności na manipulacje" stawki WIBOR nie znajdują potwierdzenia w faktach, a żaden prawomocny wyrok w Polsce nie podważył dotychczas skutecznie tego mechanizmu. Czwartkowe orzeczenie wzmacnia tę narrację, dając bankom silny oręż w walce z pozwami sądowymi.
Po wyroku TSUE można spodziewać się przyspieszenia w polskim orzecznictwie - część sądów wstrzymywało się z wyrokami do czasu zajęcia stanowiska przez Trybunał. Niezależnie od tego WIBOR i tak gwałtownie spada po obniżkach stóp, co zmniejsza ekonomiczną motywację do pozywania banków.
Potencjalnie "przyspieszenie" po wyroku TSUE nie oznacza wprawdzie automatycznego oddalania wszystkich powództw, jednak nadzieje na masowe unieważnianie kredytów złotowych, na wzór spraw o kredyty indeksowane do franka, wydają się w świetle tego orzeczenia coraz mniej realistyczne.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj