Młodociani imprezowicze zniszczyli plakat wyborczy Andrzeja Dudy. Sąd skazał ich na… prace społeczne

Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (70) 30.06.2021
Młodociani imprezowicze zniszczyli plakat wyborczy Andrzeja Dudy. Sąd skazał ich na… prace społeczne

Paweł Mering

Wyrok za znieważenie Prezydenta RP. Młodociani imprezowicze usłyszeli właśnie wyrok sądu karnego uznający ich winę i skazujący na prace społeczne. Okoliczności, jak i istota przestępstwa, są kontrowersyjne.

Wyrok za znieważenie Prezydenta RP

Regionalny portal „infostrow.pl” zajmujący się opisywaniem tego, co dzieje się w Ostrowie Wielkopolskim i okolicach, przedstawił sprawę grupy młodzieży – uczniów ostrowskich szkół. Młodociani imprezowicze – w liczbie pięćdziesięciu – z różnych szkół ponadpodstawowych z Ostrowa Wielkopolskiego spotkali się w czerwcu zeszłego roku na wspólnej imprezie z okazji zakończenia roku szkolnego – i rozpoczęcia wakacji.

Podczas spotkania młodzież piła alkohol. Prawdopodobnie pod jego wpływem niektórzy wpadli na pomysł zerwania baneru wyborczego Andrzeja Dudy z pobliskiego płotu. Imprezowicze zaczęli wykrzykiwać wulgarne hasła pod adresem głowy państwa, ktoś przeciął plakat nożyczkami, a ktoś z zapalniczką wyruszył w kierunku wizerunku głowy państwa po to, „by go spalić”.

Powyższe to oczywiście opis zdarzenia ustalony przez prokuraturę. Jak doszło do tego, że organy ścigania zajęły się sprawą? Otóż na miejscu bawił się syn jednej z okolicznych radnych PiS. On sam – a jakże by inaczej – stwierdził, że nie zareagował, bo się bał. Niemniej to on przekazał swojej mamie – radnej PiS – informacje dotyczące zdarzenia.

Rzeczona radna dowiedziała się o tym, że miało miejsce szkalowanie Prezydenta RP (nadrukowanego na baner) od bliżej nieustalonych źródeł, toteż dopiero po uzyskaniu potwierdzenia i szczegółowego opisu zdarzenia od swojego syna poinformowała lokalnych działaczy PiS a także policję.

Doszło do sporządzenia aktu oskarżenia przeciwko niektórym uczestnikom zdarzenia, a zarzutem było przestępstwo z art. 135 §2 k.k., który stanowi, że:

Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Sąd dał wiarę prokuraturze i młodocianych imprezowiczów skazał na prace społeczne. Wyrok nie jest prawomocny.

Obrażenie baneru, czy Prezydenta RP?

Samo przestępstwo polegające na karalności znieważenia głowy państwa (jako symbolu władzy) jest pewnym pokłosiem politycznej przeszłości Polski (tutaj warto wskazać m.in. przepisy międzywojenne, w szczególności odnoszące się do osoby J. Piłsudskiego, czy też PRL-owskie regulacje w tym zakresie). Jak słusznie jakiś czas temu w tekście dotyczącym znieważenia Prezydenta RP wskazał Rafał Chabasiński, przestępstwo to powinno być ścigane co najwyżej z oskarżenia prywatnego.

O ile zatem czyn z art. 135 §1, czyli czynna napaść na głowę państwa, nie budzi żadnych kontrowersji, tak §2 odnoszący się do rzeczonego znieważenia – już tak. Niemniej abstrahując od powyższego, warto skupić się na kontrowersyjnych okolicznościach niniejszej sprawy.

Po pierwsze, znieważono bardziej Andrzeja Dudę jako kandydata na Prezydenta RP, niż Andrzeja Dudę – Prezydenta RP. Ma to duże znaczenie – na przykład – w kwestii prawnokarnej ochrony banerów wyborczych, gdzie uszkodzenie (w sposób „znieważający’) tego, który przedstawia urzędującego prezydenta skutkuje karą do 3 lat pozbawienia wolności, zaś innego kandydata – do roku i to jedynie wówczas, gdy znieważony wystąpi z prywatnym aktem oskarżenia. To absurd.

Inną kwestią jest to, że przy obecnej sytuacji politycznej w kraju – i spolaryzowaniu społeczeństwa, także wskutek umyślnych działań rządzących – nastawienie do urzędującego prezydenta jest skrajnie różne. Jeden z oskarżonych imprezowiczów w sądzie wprawdzie wskazywał, że jest mu głupio i uznaje swój czyn za naganny, ale zarazem jego działanie pokrywa się z jego poglądami. Zachowanie wyniknęło więc z pewnych poglądów, miało w tym zakresie jakieś podstawy (oczywiście godne potępienia).

Na końcu warto wskazać na argumentację jednego z obrońców – mec. Tomasza Kowalskiego. Ten – moim zdaniem słusznie – wskazał, że po stronie domniemanych sprawców nie było zamiaru znieważenia. I możliwe jest, że tą argumentację podzieli sąd wyższej instancji.

Użyte w nagłówku artykułu zdjęcie pochodzi ze strony prezydent.pl