Wysyłanie niezamówionego towaru zamiast zysków może przynieść sklepowi straty, a nawet narazić go na kary od UOKiK

ecommerce dołącz do dyskusji 02.07.2021
Wysyłanie niezamówionego towaru zamiast zysków może przynieść sklepowi straty, a nawet narazić go na kary od UOKiK

Joanna Majkowska

Przedsiębiorcy szukają różnych sposobów na zachęcenie do skorzystania ze swoich usług czy zakupu produktów. O ile niektóre z tych metod są dozwolone, to inne można już uznać za agresywne praktyki rynkowe. W tej drugiej kategorii znajduje się między innymi interia selling, czyli wysyłanie niezamówionego towaru do konsumenta. 

Świadczenie niezamówione w praktyce

Zwykle scenariusz jest podobny – konsument otrzymuje jakiś produkt z jednoczesną informacją, że powinien zrezygnować z umowy w określonym czasie albo zwrócić towar, a jeśli tego nie zrobi – zapłacić wskazaną cenę. I często, nieświadomy swoich praw, rzeczywiście ponosi koszty, które wcale nie powinny go obciążać.

Wysyłanie niezamówionego towaru do konsumenta uznaje się za agresywną praktykę rynkową. Pod tym pojęciem rozumie się takie zachowania, które wymuszają na konsumencie podjęcie decyzji, jakiej normalnie by nie podjął. W tym wypadku chodzi więc o przymuszenie danej osoby za zapłatę za towar czy usługę, której sama z siebie by nie zamówiła.

Agresywne praktyki rynkowe równie dobrze mogą jednak polegać na samym wysyłaniu materiałów promocyjnych, które wprowadzają w błąd co do konieczności zapłaty albo na dostarczeniu niezamówionego towaru z informacją, że jego zwrot ma nastąpić na koszt konsumenta. Warto też wspomnieć, że nieuczciwe praktyki rynkowe obejmują nie tylko wysyłanie niezamówionego towaru, ale także świadczenie niezamówionej usługi. W praktyce często zdarza się to w przypadku usług telekomunikacyjnych, gdy po rozmowie telefonicznej, w której konsument nie wyraził jednoznacznej zgody na nowe warunki świadczenia usługi. Przedsiębiorca mimo wszystko zaczyna je stosować, uznając, że uzyskał zgodę w sposób dorozumiany.

Za wysyłanie niezamówionych towarów ryzyko ponosi przedsiębiorca

Wysyłanie niezamówionych towarów czy spełnianie innych niezamówionych świadczeń nie może jednak rodzić po stronie konsumenta takich skutków, jak mógłby chcieć przedsiębiorca. Zgodnie z art. 5 Ustawy o prawach konsumenta spełnienie świadczenia niezamówionego następuje na ryzyko przedsiębiorcy i nie nakłada na konsumenta żadnych zobowiązań.

Brak odpowiedzi konsumenta na świadczenie niezamówione nie może być przy tym traktowane jako zgoda na zawarcie umowy. Krótko mówiąc – jeśli np. konsument otrzyma niezamówiony towar, nie będzie musiał za niego płacić. Tak samo jak przedsiębiorca nie może wymagać, żeby konsument dbał o daną rzecz w jakikolwiek sposób. Nie musi więc zabezpieczać jej przed utratą czy zniszczeniem i nie będzie musiał zapłacić rekompensaty ze względu na jej używanie. Z kolei w przypadku niezamówionych usług za czas korzystania z nich nie będzie musiał ponosić opłat.

Jeśli natomiast konsument pod presją czy ze względu na wprowadzenie w błąd zapłaci za świadczenie niezamówione, będzie mógł domagać się zwrotu tej kwoty. Jako że nie ponosi jakiegokolwiek ryzyka związanego z towarem niezamówionym, w tym nie ma obowiązku dbania o niego, może żądać również zwrotu zapłaty kosztów, jakie poniósł w związku z jego przechowywaniem. Z kolei w razie zwrotu towaru do przedsiębiorcy, to na nim, a nie na konsumencie, będzie spoczywał koszt wysyłki. Podobnie gdyby towar uległ uszkodzeniu w trakcie transportu, ryzyko ponosi przedsiębiorca.

Warto też wspomnieć, że w przypadku agresywnych praktyk handlowych przedsiębiorca naraża się też na karę pieniężną. Może ona wynosić 10% przychodu osiągniętego w roku poprzedzającym rok, w którym nałożył ją Prezes UOKiK.

A co z towarem wysłanym przez pomyłkę?

Czym innym jest jednak celowe działanie przedsiębiorcy i wprowadzanie konsumenta w błąd, a czym innym zwykła pomyłka. A o te wcale nie trudno przy sprzedaży internetowej. Przedsiębiorca może np. pomylić adresy i w efekcie wysłać towar innej osobie. Zdarza się także, że omyłkowo zapakuje go w większej ilości niż ta zamawiana przez konsumenta. W takich sytuacjach ryzyko pomyłki wciąż ciąży na przedsiębiorcy, ale tutaj odpowiedzialność jest jednak mniejsza. Konsument nie może po prostu zatrzymać omyłkowo dostarczonego towaru, chyba że sam przedsiębiorca wyrazi na to zgodę. Co do zasady jednak konsument będzie musiał zwrócić towar na koszt i ryzyko przedsiębiorcy.