Piwa po 22 możesz już nie kupić. Co zmienia w praktyce nowa ustawa o wychowaniu w trzeźwości?

Codzienne dołącz do dyskusji (65) 01.02.2018
Piwa po 22 możesz już nie kupić. Co zmienia w praktyce nowa ustawa o wychowaniu w trzeźwości?

Udostępnij

Igor Wesołowski

Wyjście do monopolowego podczas prywatki? Może już być ciężko. Prezydent podpisał ustawę zmieniającą zasady sprzedaży i dostępności alkoholu w Polsce. O tym,  jak będzie w praktyce wyglądało „nasze spożycie”, decydować będą poszczególne miasta. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości.

W czasie kiedy oczy opinii publicznej skierowane na zmiany dot. zakaz handlu w niedziele, Prezydent Duda podpisał dzisiaj także nową ustawę o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Ustawa zmienia w zasadniczy sposób wiele kwestii związanych z dostępnością napojów procentowych w naszym kraju, pozostawiając jednak wiele swobody samorządom.

Ustawa o wychowaniu w trzeźwości — zmiany

W myśl nowych przepisów rady gminy będą mogły ograniczyć ilość punktów sprzedaży alkoholu we wszystkich jej podległych jednostkach — sołectwach, dzielnicach czy poszczególnych osiedlach. Miasta będą mogły decydować nie tylko o tym, w ilu miejscach alkohol będzie dostępny, ale także do jakiej godziny. Nowe przepisy dają możliwość nałożenia zakazu sprzedaży między 22-6 rano.

Ponadto ustawa zmienia zasadniczo przepisy dotyczące spożywania alkoholu w „miejscach publicznych”. Dotychczas zakazane to było w parkach, placach i ulicach oraz wszystkich miejscach, które wskazały władze samorządowe. Od teraz sytuacja ulega odwróceniu — zakazane jest generalnie picie w miejscu publicznym, a poszczególne rady mogą wskazać miejsca, gdzie będzie to dozwolone. Ustawa ogranicza także sprzedaż alkoholu podczas imprez masowych. Od tej pory organizatorzy każdorazowo będą musieli ubiegać się o odpowiednie zezwolenie.

Co to oznacza w praktyce?

Z pewnością trudno nie doceniać dobrych intencji ustawodawcy. Każdy, kto mieszkał kiedykolwiek na starym blokowisku doskonale zdaje sobie sprawę z „klimatu”, jaki często panuje w okolicy sklepów monopolowych. Tylko w okolicy 5 min. spaceru od mojego bloku doliczyłem się 6 miejsc, gdzie można przez całą dobę kupić alkohol i żadne z tych miejsc nie wyróżnia się specjalnie asortymentem na tle konkurencji. Co prawda w statystykach dot. spożycia alkoholu w Europie nie wyróżniamy się szczególnie na tle reszty kontynentu. Kwestią jednak są nie same liczny, a styl spożywania alkoholu w naszym kraju, a ten do najzdrowszych z pewnością nie należy. Pytanie tylko, na ile zmiany legislacyjne są w stanie realnie przełożyć się na promowanie trzeźwego stylu życia.

Możliwość wprowadzenia ograniczeń godzinowych będzie z pewnością elementem „targu” w miejscowościach typowo turystycznych. Naturalnie kształt ustawy nie oznacza, że w każdym mieście zakaz będzie wyglądał tak samo. Rady będą miały możliwość wprowadzenia zakazu w tych godzinach, a to jak długo sklepy będą nieczynne będzie zależało już od intencji władz miast.

Władze miejskie wiele mogą, ale nic nie muszą

Z pewnością w wielu popularnych kurortach zwolennicy utrzymania pełnej swobody w sprzedaży będą zderzali się postulatami mieszkańców, marzących o zachowaniu spokoju w okresach letnich. Eksperci zwracają uwagę, że przepisy w obecnym kształcie nie przystają do realiów rynku. Wiele sklepów obecnie prowadzi sprzedaż do godziny 23 – 24, co zapewne będzie oznaczało dla niektórych przedsiębiorców konieczność zamykania swojego interesu wcześniej. Wyobrażam sobie także bez problemu sytuację sklepów funkcjonujących na granicy poszczególnych gmin. W niektórych miejscach może się okazać, że wycieczki po piwo będą oznaczały po prostu spacer do innego miasta.

Niewątpliwie najwięcej kontrowersji wiąże się z zakazem spożywania alkoholu w „miejscach publicznych”. Ustawodawcy postanowili, pomimo zgłaszanych wątpliwości, nie określać czym owo miejsce jest. Czy bankiet zorganizowany w urzędzie lub na uczelni z lampką wina będzie już przekroczeniem tej ustawy? Trudno jeszcze określić, jak w praktyce będzie wyglądało egzekwowanie tego przepisu. Znając życie niedługo usłyszymy o niejednym absurdzie, wynikającym z takiego kształtu przepisów.

65 odpowiedzi na “Piwa po 22 możesz już nie kupić. Co zmienia w praktyce nowa ustawa o wychowaniu w trzeźwości?”

  1. Ustawa ustawą, a ludzie i tak tysiącami będą siedzieć na „schodkach” nad Wisłą czy Polu Komorowskim oraz pić do rana i… dobrze. Ich (nasze życie). Powołując się na klauzulę sumienia muszę pić to wstrętne piwo, żeby moje dzieci miały mniej i były zdrowsze:)

    A tak serio… To jest bzdura. Dlaczego państwo (czyli banda nieudaczników polityków, którzy nie potrafili niczego osiągnąć w życiu, więc babraja się w szambie) maja mi mówić ile i gdzie kupić piwa, skoro sami są chleją, a w sejmie „za kratami” wódka się leje, że się utopić można?:)

  2. Było pięć sklepów, to teraz będzie pięć razy większy kołchoz pod tym jednym, który zostanie. Przeżyliśmy narodowych socjalistów, przeżyliśmy międzynarodowych to i obecnych przeżyjemy. Tylko sklepikarzy szkoda. A wystarczyło zostawić ludziom więcej kasy w kieszeni to by poszli do baru/pubu/klubu i tam się znieczulili.

  3. Wszystkim zwolennikom picia polecam dwie rzeczy : 1. pracę wolontarystyczną w jednej z wielu organizacji pozarządowych zajmujących się pomocą dla ludzi z tzw wykluczenia społecznego gdzie 90% problemów to alkohol oraz 2. wycieczkę do Szwecji połączoną z próba zakupu alkoholu wyglądającą jak zakup broni.

    • O Potopie Szwedzkim słyszałeś? Jak podliczysz morderstwa, grabieże i dewastacje to to było porównywalne z tym co Niemcy zrobili w 1939 roku, z jakiej paki mam się na tych dziadach wzorować? Nadal mają u siebie rzeczy które ukradli wtedy i ani myślą je
      oddać… A co do pracy w wolontariacie to kto przy zdrowych zmysłach pcha się do pracy(i to za darmo) z marginesem społecznym…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *