Fundusz tworzy się z corocznego odpisu podstawowego, naliczanego w stosunku do przeciętnej liczby zatrudnionych. Niestety dla wielu pracowników otrzymanie zapomogi przypomina bardziej łut szczęścia niż przejaw faktycznego zabezpieczenia socjalnego.
Życie człowieka warte mniej niż rower bądź kilka ubrań
Państwo reprezentowane przez rząd, mimo że wie o finansowych skrajnościach, nic z tym nie robi. I nie chodzi wyłącznie o ZFŚS, ale o wszystkie formy pomocy w kryzysie, które są zwyczajnie mizerne.
Wystarczy spojrzeć na konkrety, by zrozumieć skalę problemu. Weźmy na tapet np. szczeciński uniwersytet. Związek Nauczycielstwa Polskiego w Uniwersytecie Szczecińskim przewiduje pół tysiąca zł wsparcia w przypadku śmierci członka rodziny. Tyle można otrzymać, gdy odchodzi m.in. współmałżonek, dziecko lub rodzic.
Trudno nie zadać sobie pytania, co można dziś kupić za 500 zł – rower z marketu, kilka sztuk odzieży, a może parę butów? Jeśli życie ludzkie wyceniane jest na podobnym poziomie, system przestaje pełnić funkcję wsparcia, a zaczyna przypominać biurokratyczny rytuał o niewielkiej wartości.
Uniwersytety, szpitale i służby mundurowe i ich wspólna bieda pod różnymi szyldami
Międzyzakładowa Organizacja Związkowa NSZZ „Solidarność” Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oferuje zapomogę losową w wysokości do 500 zł niezależnie od tego, czy chodzi o powódź, kradzież, czy hospitalizację – wynika z informacji zamieszczonych na stronie uczelni. To suma, która czasami wystarczy tylko na jednorazową wizytę u specjalisty i nie zawsze pozwoli odkupić skradzione przedmioty, a już na pewno nie pokryje kosztów związanych np. z zalaniem sprzętu AGD.
Równie symbolicznie wygląda wsparcie w strukturach mundurowych. Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” – Organizacja Międzyzakładowa Funkcjonariuszy i Pracowników Policji Regionu Śląsko–Dąbrowskiego przekazał, że śmierć członka związku „warta” jest 400 zł, a członka rodziny o połowę mniej. To nawet nie jest równowartość koszyka zakupów. Trudno więc mówić o prawdziwej pomocy po stracie, a co dopiero o jakiejkolwiek uldze finansowej w cierpieniu.
Przepisy swoje, życie swoje. Rzeczywistość obnaża system
Ustawa o ZFŚS nakłada obowiązek tworzenia funduszu na pracodawców zatrudniających co najmniej 50 osób (według stanu na 1 stycznia i w przeliczeniu na pełne etaty). Przedsiębiorcy zatrudniający od 20 pracowników do mniej niż 50 będą zobowiązani do założenia funduszu, jeśli o to zawnioskuje zakładowa organizacja związkowa. Prowadzenie działalności w formie jednostek budżetowych i samorządowych zakładów budżetowych obliguje do utworzenia funduszu bez względu na liczbę pracowników.
Pieniądze mają być przeznaczane na wsparcie socjalne, jednak faktyczny sposób ich rozdysponowania pozostawia szerokie pole do interpretacji. Wysokość zapomogi jest uzależniona od kryteriów w postaci sytuacji życiowej, rodzinnej i dochodowej pracownika. Co do zasady, wymaga się oświadczeń o dochodach. Ich brak bywa uznawany za dowód „dobrego bytu”.
W czasach, gdy inflacja drenuje domowe budżety, zapomogę w wysokości 200–500 zł trudno uznać za ratunek. Bardziej przypomina ona gorzki symbol systemu, w którym życie człowieka bywa warte mniej niż przedmiot codziennego użytku.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj