Zarobki polskich YouTuberów potrafią oszałamiać. Najdroższa kampania kosztowała grubo ponad milion

Biznes Praca Technologie dołącz do dyskusji (22) 04.02.2019
Zarobki polskich YouTuberów potrafią oszałamiać. Najdroższa kampania kosztowała grubo ponad milion

Udostępnij

Jerzy Wilczek

Co robisz? – A, nagrywam filmy na YouTube’a. Pewnie mało który rodzic, a już tym bardziej dziadek, będzie usatysfakcjonowany taką odpowiedzią. Niesłusznie – nagrywanie filmików do sieci to już bardzo poważny biznes, również nad Wisłą. A zarobki YouTuberów są często pięciocyfrowe.

Jeszcze nie tak dawno temu praca w internecie nie była uznawana za prawdziwą pracę. Zresztą nie tylko przez osoby średnio-starszego pokolenia, ale też przez działy marketingu ważnych firm. Dlatego budżety reklamowe były lokowane raczej w tradycyjnych mediach, a jak trzeba było do kampanii zaangażować celebrytę, to sięgało się po gwiazdę małego lub dużego ekranu.

Liczby pokazują jednak, jak bardzo czasy się zmieniły. Dzisiaj na największe stawki mogą liczyć już gwiazdy ekranów… smartfonów.

Zarobki YouTuberów. 1,5 mln zł za kampanię

– Najdroższa kampania zrealizowana przez nas w zeszłym roku kosztowała 1,5 mln zł – powiedział Newserii Kamil Bolek, szef marketingu LifeTube – to jedna z największych sieci, kojarzących internetowych filmowców z marketerami.

Bolek nie precyzuje, którzy YouTuberzy tyle zgarnęli. Wiadomo jednak, że takie kwoty są zarezerwowane dla tych najbardziej rozpoznawalnych. Jednak wcale nie jest tak, że trzeba mieć miliony subskrypcji, by dobrze zarabiać na filmach.

– Koszty współpracy z influencerami są bardzo różne, średnio policzyliśmy w zeszłym roku w LifeTube, że jedna kampania kosztowała 9,5 tys. zł – dodawał w wywiadzie Kamil Bolek.

Jak zaznacza, największy zwrot z inwestycji jest przy kampaniach z segmentu beauty. Ale stosunkowo łatwo reklamodawców mogą też znaleźć kanały edukacyjne i tematyczne.

Kamil Bolek ma też kilka porad dla początkujących YouTuberów. Co ciekawe, najważniejsza z nich dotyczy tego, by nie przesadzać ze zbyt nachalną promocją.

Oddając swój kanał w ręce reklamodawców, [YouTuberzy] zdają się na łaskę lub niełaskę internetu. Jeżeli tam się wkradnie jakikolwiek fałsz, czyli np. oni sami nie czują danego produktu, nie wierzą, że on działa, a polecają to swoim widzom, to niestety, ale internet ten fałsz wyczuje i bardzo często to jest zarówno piękny początek, jak i bardzo szybki koniec takiego influencera – zaznacza.

Instagram killed the YouTube star?

Zarobki YouTuberów, nie tylko tych najbardziej znanych, ale i tych z „klasy średniej”, rosną z roku na rok. Jednak branża czuje, że jest podszczypywana przez gwiazdy innych mediów społecznościowych, a przede wszystkim Instagrama. Zresztą, założycielka LifeTube’a już jakiś czas temu stary biznes porzuciła i teraz prowadzi firmę, która kojarzy właśnie instagramerów z reklamodawcami.

Najbardziej znani YouTuberzy powoli dobiegają trzydziestki (a niektórzy już dawno ją przekroczyli) – i dla młodszych użytkowników sieci często już nie są wiarygodni. Niegdyś Sylwester Wardęga, chyba pierwsza mega-gwiazda polskiego YouTube’a, stwierdził, że blogerzy wymierają, a ich miejsce zajmują właśnie YouTuberzy. Dziś pewnie niejedna gwiazda Instagrama myśli to samo o YouTuberach.

Oczywiście Wardęga nie miał racji – blogi żyją i mają się dobrze – o czym może świadczyć chociażby rekordowe ostatnio wyniki Bezprawnika. Ale kogo skuszą imponujące zarobki YouTuberów, powinien pomyśleć na chłodno o zmianie kariery, zanim zacznie profesjonalnie nagrywać filmy. Łaska internautów przecież na pstrym koniu jeździ. Był kiedyś taki numer „Video killed the radio star”. Opowiadał o tym, jak to pojawienie się teledysku wpłynęło na gwiazdy, które do tej pory musiały tylko śpiewać, a niekoniecznie wyglądać. Dzisiaj wszystko toczy się jeszcze szybciej i wcale nie jest pewne, że gwiazda YouTube’a z 2019 roku będzie mogła liczyć na kontrakty w roku 2020.

Inna sprawa, że dzisiejsze gwiazdy radia tylko mogą pomarzyć o stawkach, które są proponowane gwiazdom YouTube’a…