Lekarze nie zamierzają wystawiać zaświadczeń o przeciwwskazaniach do noszenia maseczki. Według nich powinien zakładać je każdy z nas

Gorące tematy Prawo Zdrowie dołącz do dyskusji (1104) 08.10.2020
Lekarze nie zamierzają wystawiać zaświadczeń o przeciwwskazaniach do noszenia maseczki. Według nich powinien zakładać je każdy z nas

Maciej Bąk

Chcielibyście zdobyć zaświadczenie o przeciwwskazaniach do noszenia maseczki? W tej sprawie nie możecie liczyć na lekarzy. Właśnie wydali oni oświadczenie, w którym przekonują, że nie mają do tego podstaw prawnych. Poza tym medycy są przekonani, że wszyscy – a szczególnie osoby cierpiące na schorzenia oddechowe – powinni chronić się zasłaniając usta i nos. I mają w tym bardzo dużo racji.

Zaświadczenie o przeciwwskazaniach do noszenia maseczki

Jednoznaczne stanowisko w sprawie takich zaświadczeń zabrało Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia. PPOZ wysłało dziś list do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, w którym informuje, że zrzeszeni w porozumieniu lekarze nie będą pacjentom wystawiać takich dokumentów.

Jeżeli dana osoba jest zdolna wyjść z domu, to nie ma przeciwwskazań do zakrywania nosa i ust.

…mówi prezes PPOZ Bożena Janicka. To odpowiedź na wczorajsze słowa szefa resortu zdrowia, który – zapowiadając bezwzględne egzekwowanie nakazu zasłaniania twarzy – podkreślił, że nie będzie to dotyczyć osób z zaświadczeniami lekarskimi. Lekarze tymczasem zwracają uwagę, że lista osób zwolnionych z obowiązku noszenia maseczki lub przyłbicy istnieje od wielu miesięcy. Są na niej między innymi osoby z niepełnosprawnością intelektualną oraz takie, których stan nie pozwala na samodzielne zakrycie nosa i ust.

W wizji snutej przez rządowych urzędników zaświadczenie o przeciwwskazaniach do noszenia maseczki miałyby otrzymywać na przykład osoby chore na astmę. Tymczasem lekarze uważają, że takie osoby jeszcze bardziej powinny chronić swój organizm, bo zakażenie wirusem SARS-CoV-2 może dla nich oznaczać ciężki przebieg choroby. Dlatego brak obowiązku noszenia maseczki jest w ich wypadku błędnym rozwiązaniem.

Kwitek lekarstwem na wszystko?

Trudno nie zgodzić się ze stanowiskiem lekarzy z Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia. Niestety, mimo dramatycznych statystyk, wciąż mnóstwo Polaków mówi: nie wierzę w koronawirusa, a już tym bardziej w ochronną moc maseczek. Dlatego sporo osób próbuje wykorzystywać różne sposoby na to, by unikać obowiązku zasłaniania ust i nosa. Zaświadczenia lekarskie (często wystawiane osobom zdrowym, na przykład po znajomości) są jednym z takich sposobów.

Tymczasem stanęliśmy przed sytuacją, w której tylko i wyłącznie nasza odpowiedzialność i zdrowy rozsądek mogą sprawić, że Polska nie stanie się drugą Lombardią. Rząd nie wykorzystał kilku spokojniejszych miesięcy na poprawę stanu polskiej służby zdrowia. Zamiast tego najpierw bawił się w wybory kopertowe, a potem zajął się wielotygodniową bratobójczą walką o stołki. W konsekwencji dramatycznie kurczy się liczba respiratorów i wolnych łóżek w szpitalach. Tę tendencję możemy odwrócić tylko my sami i tylko wtedy, gdy zrobimy co się da by nie zakażać się nawzajem.

Natomiast zupełnie inną sprawą jest nieustannie oburzający naszą redakcję fakt, że państwo wciąż nie przygotowało dobrych przepisów pozwalających na egzekwowanie nakazu zasłaniania ust i nosa. Komendant Główny Policji straszy nas nieuniknionymi karami, wiedząc doskonale że prawo jest dziurawe i obywatele są karani bez podstawy prawnej. Może i w słusznej sprawie, ale co z tego? Od tego płacimy legislatorom duże pieniądze, by przygotowywali dobre prawo. A nie bezwartościowe. Tak bezwartościowe jak ten kwitek nazywany przez niektórych zaświadczeniem.

1 104 odpowiedzi na “Lekarze nie zamierzają wystawiać zaświadczeń o przeciwwskazaniach do noszenia maseczki. Według nich powinien zakładać je każdy z nas”

  1. Ci lekarze to najpierw niech się na ludzi otworzą, a w przeciwnym razie niech zamkną swoje paszkwile, bo potem znowu będą płakać, że mają samochody oblewane farbami.

    • A później Ty zapłaczesz, jak się okaże, że za takie oblanie farbą sąd nakaże zapłacić n tysięcy złotych, za naprawę szkody, zadośćuczynienia i jeszcze mandacik dla Skarbu Państwa albo prace społeczne.
      Czy naprawdę musisz?
      Wiesz, jeśli będziesz tak przeszkadzał lekarzom, to nie będą leczyć, a ścigać takie osoby jak Ty; no i do pracy będą mieli cięższy (o ile jakikolwiek jest) dojazd.

      • Mnie by było szkoda hajsu na farbę, jestem mega januszem, więc to nie w moim stylu, ale ludzie już mają lekko mówiąc dość. I wcale się im nie dziwię, bo to, co lekarze odwalają od marca jest przegięciem i wcale mi ich nie szkoda.

        • Ja Ci gwarantuję, że wszyscy mają dość. Nie oznacza to, że polewanie farbą pomoże w walce z koronawirusem ani też polepszy jakość leczenia gdzie indziej – wręcz przeciwnie. Co do lekarzy, skoro od marca mają coś dziwnego odwalać, to czemu proponujesz utrudniać im życie? Ja na przykład mieszkając koło szpitala słyszę karetki 4x częściej teraz niż przed pandemią. SOR jest zapchany. Praca lekarza to nie tylko przyjmowanie pacjentów, to jeszcze masa innych obowiązków. Za co się nie dopłaca albo płaci się tak sobie. Nie komplikuj sytuacji.

    • Lekarz POZ w osiem godzin swojej pracy może obsłużyć maksymalnie 38 pacjentów. Jak 10 przyjdzie po zaświadczenia, to ilu chorych nie będzie zbadanych.

      Istnieje wiele przypadków w których wystarczy teleporada, a zdecydowanie rozsądniej jest nie chodzić do przychodni, jak nie jest to absolutnie konieczne. To nie jest ani klub towarzyski, ani też wypełniacz wolnego czasu.

      • Też tak uważam. Ale problem jest w tym, że ludzie nie mogą się dodzwonić do przychodni. Widziałem już nagrania, gdzie ludzie wchodzą do przychodni jednocześnie tam dzwoniąc, a tam telefony poodłączane. Albo sławne zdjęcie tej pindy, która miała dwie słuchawki odłożone. Niech te świnie się potem nie dziwią, że stają się celem ataków wkurzonych do granic możliwości i zdesperowanych ludzi.

          • Pracować. Albo się zwolnić.

            Jeżeli im nie pasuje odbieranie telefonów, to niech potem nie płaczą, że ktoś tam do nich wbija z awanturą.

          • Przeciez Kob to typowy suweren, brak kompletnie widzenia dalej niż czubek własnego nosa oczywiście niezakrytego maseczką.

          • No raczej. Samolub, egoista, socjopata.

            I mój nick to „Kob.”, a nie „Kob”. Nie lubię, jak ktoś robi tak fatalne błędy.

          • Nie, Kob to ruski troll, więc faktycznie to nie jest jego problem :D
            W Rosji pewnie mają przymus pracy.

          • Ale co Ty masz do Rosjan, powiedz mi?
            Rosjanin tak samo jak Polak pod warunkiem, że zna dobrze język polski i realia polskie, może się tu wypowiadać ile sobie życzy. Może to i Rosjanin, ale z tego nie wynika, że jest trollem.
            A na przyszłość za takie insynuacje, jak się o nich dowiem, będę usuwał Twoje posty i zaznaczał je jako zamierzone nękanie.

          • Po prostu Rosja (jako kraj) stosuje nagminnie farmy trolli tworzących fałszywe informacje. Z reszta jak inne kraje tylko oni mają gorszy piar

          • Nie, raczej w Moskwie. W Arabii Saudyjskiej to obawiam się że ty też nie mógł byś pierdnąć…

          • No jeszcze pracują. I rejestratorki i lekarze. Ale to stan przejściowy, niedługo porzucą te pracę. Szczególnie panie z rejestracji z POZetów. bo przejdą na emeryturę a młodych nie ma.
            To będzie dopiero cyrk.

          • Ja chętnie pójdę do pracy w rejestracji na pół etatu bo syna mam w 2 klasie podstawówki a lekcje kończy przed 12. I gwarantuje że odbiorę każdy telefon.
            Przede wszystkim to nie efekt 500 plus bo choćby było i 1000 plus to za to się nie utrzymasz, mówię to jako matka dwójki dzieci. Gdyby nie fakt że mąż pracuje i ma rentę bo jest niepełnosprawny, nie bylibyśmy w stanie przeżyć. Wierz mi człowieku ze te 500 plus to kropla w morzu potrzeb.
            NIE MA PRACY DLA MATEK bo jak dziecko zachoruje musisz iść na L4 i w tym momencie lecisz z roboty. Ja tak wyleciałam dobre 8 razy bo syn ciągle łapał anginę!!!! Tu masz powód dlaczego matki nie pracują jak mogą albo co chwila tracą pracę.

          • No ok, to jak ma działać przychodni gdy Twoje dziecko zachoruje i weźmiesz na nie L4? Kto będzie w tym czasie pracował na recepcji, obsługiwał telefony?

          • Dokładnie mamy najwyższy socjal w przeliczenia na pkb na świecie, najwyższy w UE wskaźnik biernych zawodowo (ponad 40%) uciąć socjal i nagle rąk do pracy będzie az za dużo.

          • Gówno prawda.
            https:*//ec*.europa*.eu/eurostat/statistics-explained/index*.php?title=Employment_-_annual_statistics/pl (Zatrudnienie jako odsetek ludności, na rok 2019)
            Polska – 73,0% (średnia unijna 73,1%)
            niżej masz:
            Belgia – 70,5%
            Chorwacja – 66,7%
            Francja – 71,6%
            Grecja – 61,2%
            Włochy – 63,5%
            Luksemburg – 72,8%
            Rumunia – 70,9%
            Hiszpania – 68%

            Nie, Polska nie jest najwyżej, ale zdecydowanie nie jest na samym dole, a te dane, które przytaczasz, są niewiadomo skąd wzięte.

            Co do najwyższego socjalu na świecie, zobacz tu:
            https*://data*.oecd*.org/socialexp/social-spending*.htm
            Średnia OECD jest 20,1% PKB, w Polsce 21,1% PKB, zaś masz kilkanaście krajów o wyższych wydatkach; najwyżej jest Francja z 31,2% PKB.

            Coś Ci się grubo pomyliło.

          • Nie wiem, skąd czerpali dane naukowcy z Oxfam, ja Ci prezentuję dane ze zestandaryzowaną metodologią od dziesięcioleci.

            Poza tym, jak zajrzysz tu: https:*//drive*.google*.com/file/d/1iwTzakklNPbf9EhcI9fXkM02IfVNR_Mc/view,
            to nagle się okaże, że Polska wyszła na 1. miejsce dzięki PS2 „Public services implemenation in practice” (niezłe 22. miejsce) i PS3 „Impact of spending on income Gini” (złoto w tym wyścigu – gratulacje!).
            Natomiast wg pierwszej kategorii, czyli Government spending on education, health and social protection, Polska uplasowała się na zaledwie 45. miejscu. Przed Polską sa takie kraje jak Paragwaj, Namibia (13. miejsce), Mołdawia, Meksyk, Mauritius, Litwa, Izrael i USA.
            Analizuj źródła wyjściowe.

          • Ciekaw jestem jak wygląda ta statystyka po wszystkich programach + powstałych w 2018r i później. :) W tym najbardziej odczuwalny dla budżetu 500+ na pierwsze dziecko. Pewnie awansowaliśmy parę(naście?) miejsc.

          • Najnowsze dane z Eurostatu są z 2019 r., z OECD z 2018 r.
            Jest taki fajny wykres na Eurostacie, z 2018 r., jak kraje członkowskie wydają na socjal i ile: https:*//ec*.europa*.eu/eurostat/statistics-explained/index*.php?title=File:Total_general_government_expenditure_on_social_protection,_2018_(%25_of_GDP)*.png (z 2019 r. oczekujmy dopiero w 2021 r., jako że ten plik powstał w lutym 2020 r.).

            Zdecydowaną większość wydatków stanowią emerytury. Wydatki na wsparcie rodzin w Polsce są wysokie względem innych krajów członkowskich i podwyższyły się w 2019 r. zapewne, ale bardzo wątpię, aby Polska przez to stała się nr 1 w wydatkach socjalnych.

          • Masz dzieci ?, chyba nie to się nie odzywaj. 500 + i 300 + jest wskazane.
            Zazdrościsz że ja je otrzymuję ?

          • O wiele lepszy efekt przyniosłoby zwiększenie kwoty wolnej od podatku ( w UK
            £12,500), która faktycznie pomogłaby najbiedniejszym i celowała osoby niepracujące, a nie osoby, które nie potrafią używać antykoncepcji i wpadły w pieluchy mimo tego, że ich sytuacja finansowana na to nie pozwala t.j są bez grosza.

      • Lekarz to jest święta krowa. Czeka się po 4 godziny, żeby usłyszeć w ciągu 3 minut „wszystko ok, nic się nie zmieniło”. Gdyby chociaż trochę pomyśleli to można to zrobić przez telefon, email, cokolwiek – szybciej i wygodniej. Ale oni mają gdzieś, że ludzie siedzą godzinami pod gabinetem i są narażeni na wirusa.

        • Przecież teraz ludzie masowo narzekają na teleporady, a ty narzekasz, że musisz siedzieć pod gabinetem? wtf… Może po prostu poproś o teleporadę i nie narzekaj. Ewentualnie zmień lekarza. Jeśli to nie mieszkasz w jakiejś dziurze, to powinieneś mieć wybór co najmniej kilku placówek.

    • Też jestem zły na Służbę Zdrowia a dokładniej na lekarzy pierwszego kontaktu etc.

      Ale postaw się w ich sytuacji – jeśli będą bagatelizowali zagrożenie, nie stosowali jak największej izolacji to szybciej ich coś dopadnie – wtedy ucierpią WSZYSCY i nie będzie już nawet wizyt telefonicznych. Pomyślałeś o tym?

      Robią wszystko aby się z nami nie spotykać – aby dłużej pracować.

      • Oni nie odbierają nawet telefonu więc gdzie ta ich praca wielce jest. Jak z kijem pod przychodnie trzeba iść i walić w okno. Inaczej nie ma opcji nie dostaniesz się. Nie dodzwonisz.

        • Zmień lekarza rodzinnego na takiego który odbiera. Mój odbiera zawsze (tzn. przychodnia). A co do kija to na prawdę urocze że po jednym głupim przypadku oceniasz tak samo resztę służby zdrowia.

    • A potem taki zarażony zrazi jeszcze więcej osób i cała przychodnia zamknięta nawet na teleporady. Myślisz czasem choć trochę?

  2. Do czasu pokazania się w Dz.U. rozporządzenia cala dyskusja o zaświadczeniach sprowadza się do dyskursu akademickiego.

    Natomiast muszę potwierdzić, bo pytałem się specjalisty i jasna była deklaracja, jak ktoś nie może chodzić w masce, to absolutnie nie może wychodzić z domu. I nie było zmiłuj, w szpitalu w ostatnich miesiącach maseczki są obowiązkowe gdy opuszcza się salę albo oddział. Bo to zależy od szefostwa oddziału.

    • Dokładnie jeśli jesteś w takim stanie ze maseczka może ci zaszkodzić to już dawno powinieneś być w szpitalu. Sorry ale noszenie jej nie jest tak uciążliwe nawet przy produkcji w firmie. Z resztą są przyłbice.

      • I tu, w ostatnim zdaniu, dotknąłeś poważnego problemu: od pół roku ględzą o MASECZKACH, doprowadzając ludzi do szału, a tym czasem pleksiglasowe osłony/przyłbice są o wiele mniej uciążliwe. Dusiłem się w maseczce przez trzy miesiące (wiosna był ciepła), w końcu kupiłem przyłbicę i jest OK.
        Pozdrawiam.

          • Bez złośliwości polecam iść do alergologa i się odczulić. Mam dwóch znajomych, którzy dawniej lewo żyli przy pyleniu, a po terapii nie mają już takich problemów. Jak jest się chorym, to trzeba się leczyć, a nie oswajać się z chorobą. :) Pełne leczenie podejrzewam, że trwa około pół roku, chociaż sporo zależy od terminów na jakie się uda dostać do alergologa.
            Poza tym też mnie zastanawia, jak wygląda uczulenie na pyłki, kiedy ma się maskę? Tak na logikę bez testów maska w sporym stopniu powinna chronić również przed pyłkami. Chociaż trzeba by było to sprawdzić. :)

          • Ale ja jestem pod opieką alergologa – tak jakby od zawsze. Wiesz ja mam zespół aspergera i przy okazji tegoż stanu mój układ odpornościowy działa czasem dziwnie… albo udaje że go nie ma albo uruchamia mu się tryb Rambo 2. Odczulanie robię co jakiś czas; no leki też biorę – no ja mam też astmę, więc to normalne. W sensie moja astma to wynik reakcji alergicznej, więc chociaż wiem jak z nią sobie radzić – umówmy się są tacy co mają o wiele gorzej; bo astma to nie jest jedna choroba a cała grupa różnych, z różnymi przyczynami. Moja od lat jest w sumie tylko na papierze.
            Objawów alergii generalnie nie miewam od lat – więc jest okej. Ale maski – profesjonalne z filtrami – noszę i tak, prewencyjnie. Bo po co ryzykować.

            Akurat ja pracuje w maskach – jako technik policyjny – to nawet po naście godzin, plus gumowy kombinezon, rękawice, gumiaki i czasem jeszcze google do tego.. .więc dla mnie chodzenie w masce – samej, bez innych bonusów – to w sumie nic specjalnego.
            I tak no – ja mam całą kolekcję masek z filtrami, od 80-tek do 99-tek (ale tych nie lubię, mam wrażenie – być może subiektywne – że w tych faktycznie średnio się oddycha, człowiek się bardziej poci itd; ale to może być tylko wrażenie. Nie robiłam badań); mam tabuny chirurgicznych (no na specjalne okazje, gdzie to używamy tylko rzeczy jednorazowego użytku). No i mam jeszcze parę masek, takich już naprawdę hmm sugerujących nalot kosmitów, one są na bardzo specjalne okazje.

            A co do maski i alergii – taka z filtrem jak najbardziej działa, bo ten filtr jest po to by chronić noszącego. Pyłki są jak wiadomo różnej wielkości. Taka zwykła bawełniana to nie wiem, w jakimś stopniu powinna chronić i w drugą stronę. Ale no jak już to bardziej jakaś maska dla budowlańców czy antysmogowa…

          • dlatego chodząc w maskach w pracy masz alergie i problemy zdrowotne, kółko się zamyka… i trudno to wyleczyć…

        • Badania jasno pokazują, że przyłbice są bezużyteczne jeśli chodzi o nierozsiewanie aerozolu z wirusem. Jedyna różnica jest taka, że leci do góry i do dołu zamiast prosto w twarz.

    • „jak ktoś nie może chodzić w masce, to absolutnie nie może wychodzić z domu” – ci specjaliści to jednak umysłowo ograniczeni są. Ręce opadają. I to są lekarze? Jest to grupa społeczna, która na tej całej p(l)andemii zbłaźniła się na całego (z wyjątkami) – na NFZ leczą teleporadami, a prywatnie w gabinetach w godzinach, kiedy wirusek śpi. Nawet całkiem inteligentnie pomyślane.

  3. Lekarze nie zamierzają wystawiać zaświadczeń o przeciwwskazaniach do noszenia maseczki. Według nich powinien zakładać je każdy z nas

    Quod erat demonstrandum.

    Z tym że niektórzy jednak naprawdę nie mogą nosić. Ciężcy astmatycy choćby.
    Na takie osoby powinien być zastępczy obowiązek noszenia przyłbicy. Nie jest tak skuteczna jak maseczka, ale jest fair enough.

    • Tzn. jakie poważne przeciwwskazania? Bo o ile wiem, to od dawana zwolnione z noszenia maseczek są wyłącznie są osoby z problemami psyche.

    • Ograniczasz wyjścia do naprawdę niezbędnego minimum. W miarę możliwości prosisz bliskich/sąsiadów, żeby nie wychodzić samemu. Jeśli jednak naprawdę musisz mimo przeciwwskazań i nikt za Ciebie nie załatwi, powinieneś tym bardziej trzymać się dystansu i dezynfekować/myć regularnie ręce.

  4. Dobra, a przechodząc do konkretów i pomijając łatwe, tanie, z gruntu bezwartościowe bajanie pod publiczkę:
    1. Ile łóżek i respiratorów by satysfakcjonowało Redaktora / byłoby odpowiednie?
    2. Skąd wziąć personel do obsługi respiratorów, skoro lekarze twierdzą, że wyszkolenie pielęgniarki anestezjologicznej to kilka miesięcy? Z kapelusza? Z pióra Redaktorów Bezprawika?
    3. Co wynikło „z Lombardii” we Włoszech? Włoch się zawaliły, nastąpił koniec świata? Jakie są o ile w ogóle jakiekolwiek są, długo lub krótkofalowe skutki i na ile brzemienne tychże, są konsekwencje tych wydarzeń? bo zmarł Dziadek Francesco i ciocia Genoveffa?
    Konkret a nie pierdoły proszę!

      • Co to za pierdoły – „przeszkolenie najprostszego personelu”? To znaczy jakiego „najprostszego”? Do jakiej liczby łózek? Co mieli ten personel łowić sieciami na ulicy i kierować w kajdanach na szkolenia?
        „szpitale polowe”, taaa… I już by się zaraz zaczęła krytyka w czambuł w różnych mediach i komentarzach. Powiem ci coś – szczerze – takim jak ty ZAWSZE, ale to zawsze będzie źle i nic ich nie usatysfakcjonuje. Taki nieszczęsny los twój i tobie podobnych.

        • Do obsługi posdstawowego sprzętu wystarczy przeszkolenie salowych nie trwa to latami a znacznie odciaza lekarzy i pielęgniarki. Uciąc socjal i chętnych nie braknie.

          • Tak, jeszcze powinny przyfasować kalosze na wypadek brodzenia w błocie przechodząc pomiędzy namiotami.
            Ale ty jesteś kompletnym fantastą, szok.

          • Namioty stawia się w tygodnie porządny szpital polowy z podłoga i ścianami zbudujesz w ciągu 3 miesięcy. Mieliśmy pół roku.

          • Masz, akurat na czasie, może ci to zamknie usta, bo pierdoły takie tradycyjnie opowiadasz, że aż oczy bolą:
            „- Nowych szpitali na szybko się nie wybuduje, a pobyt w namiotach szpitalnych o tej porze roku jest czymś niezwykle trudnym i zagraża pogorszeniem stanu zdrowia tych, którzy cierpią na choroby układu oddechowego – mówi w Gazeta. pl prof. Anna Boroń-Kaczmarska, specjalistka od chorób zakaźnych.”
            Ty jesteś z kategorii tych wybitnie komiczny ludzi :-)

          • Widzisz a sa kraje ktore pokazuja ze takie proste ogrzewane mozna wybudowac szybko. I te krajie oczywiscie nie budowaly w pelni funkcjonalnych oddzialow tylko tymczasowe z elementów prefabrykowanych konstrukcje ocieplane itp w sam raz na przyjecie duzej ilosci chorych na ta sama chorobę. Da sie tylko nie w wolsce

        • Na przykład takiego, który monitoruje pacjentów na respiratorach, a jak coś odbiega od normy, dzieje się coś niepokojącego wzywa bardziej kompetentny personel, który może usunąć problem.

    • > wyszkolenie pielęgniarki anestezjologicznej to kilka miesięcy
      Zacząć je szkolić 5 lat wcześniej, a nie niszczyć służby zdrowia

      • No tak, to zaczęło się psuć wszystko w 2015 roku….
        Odpowiem Wam zbiorczo – jak premierem zostanie Adrian Zandberg a MZ Marcelina Zawisza, to na następną pandemię będziemy już przygotowani w 100%. Ale Wy jesteście fantastami :-)

        • Tak tylko podpowiem ze „dobra zmiana” zamykała szpitale i stweirdziła ze lekarze mogą sobie jechać. Tak więc wiesz a miał obyc lepiej

    • O braku pielęgniarek i lekarzy ten rząd widział od początku swojego rządzenia. I co z tym zrobił? Przecież mówili że praca dla idei…

    • Włochy jako państwo może się nie zawaliły, ale psychika obywateli, którzy mieli zgon w rodzinie, na pewno tak. Nieważne, że zmarły był w wieku 80 czy 90 lat, śmierć osoby bliskiej to największy stres jaki może nas spotkać w życiu, ze względu na nieodwracalność zdarzenia. Nawet ciężka choroba, rozwód czy kłopoty finansowe generują go mniej.

  5. I jeszcze jedno pytanie – na ile masowe, konkretne liczby proszę!, wnioski o zwolnienie z obowiązku zasłaniania ust i nosa? Mowa o hipotetycznym efekcie motyla? Czy znów przynudzanie dla zasady i krytyka w pozie na świętoszka „santo subito”?
    Jak się mają te liczby do oszukujących ZUS na lewe zwolnienia lekarskie?

    • 1. Podejrzewam, że i sam odpowiedzi nie znasz. Można najwyżej powiedzieć – tyle ile będzie potrzebne do zwalczania epidemii. Ile? Zależy jak się rozwinie. Lepiej zróbmy zapytanie do MZ i wtedy wrzućmy odpowiedź na nie tu.
      2. Mieliście okazję zaprosić lekarzy z zagranicy (Ukraińcy, Białorusini), którzy mogliby w pewnym stopniu zniwelować brak lekarzy w Polsce i przynajmniej obsługiwać Rosjan/Białorusinów/Ukraińców, których nota bene masz 1,5 mln, nagle prawie 4% ludności w Polsce; co więcej, część z nich dość dobrze zna język polski. Akurat w tamtych krajach problemów z ilością lekarzy nie ma, a nawet 20000 hrywien to dobra pensja jak na Ukrainę, więc nie byłoby z tym problemu. Ale pomysł upadł w parlamencie. Wybieraliście takich polityków – to i macie.
      3. Mówiłem już przy okazji którejś dyskusji, że ze śmierci cieszyć się nie wypada. Miałeś paraliż Włoch w marcu i kwietniu. Nie zawaliły się, ale stres był duży, bardzo duży. 25000 trupów to też całkiem niemało.
      Koniec świata nie nastąpił wprawdzie, ale postawił Włochy (Lombardię) na skraj zdolności przetwórczych pacjentów, no i miałeś szpitale, które stawały się jednym wielkim oddziałem zakaźnym, więc prawdopodobnie były właśnie przypadki raka, które nie zostały na czas zdiagnozowane i były przez to jeszcze dodatkowe śmierci, i jeśli odpuści się nazbyt chorobę, możesz dostać to samo i w Polsce. Więc wbrew pozorom stało się dużo. Świat się nie zawalił, nie, ale widziałeś ledwo zipiącą służbę zdrowia. I to była przestroga, aby do tego nie doprowadzać nigdzie indziej, bo to pokazuje, że możesz w całości doprowadzić do paraliżu służby zdrowia.
      4. Na ile masowe będą zwolnienia – nie będą, bo właśnie lekarze nie będą wydawali. Natomiast zważając na ilość „astmatyków” w Żabce, którzy brali papierosy w sklepie po takiej wymówce nienoszenia maseczki, mogę powiedzieć, niedużo, bo większość to stosowała wymówki, a nie były to (przynajmniej z pozoru) naprawdę osoby o trudnościach w oddychaniu. Natomiast liczby nie zna nikt. Bo nie masz rozporządzenia określającego taki wniosek ani tego, kiedy i w jakich warunkach możesz go składać. Jak będziemy znali warunki – pogadamy.

      • 1. Ja nie znam odpowiedzi, tylko ja nie tworzę głupich artykułów, które robią z igły widły, sugerując masowość zjawiska i nie są poparte żadnymi, najbardziej skąpymi nawet liczbami, poza laniem wody pod publiczkę. Za to zadaję niewygodne pytania.
        2. Nie wiem jak jest z uznawaniem kwalifikacji lekarzy z ukrainy czy białorusi w Polsce, za to na pewno wiem, że jeeśli tak wykwalifikowany personel będzie miał okazję pracować to w zdecydowanej większości wybierze pracę za granicą, nie w Polsce – z oczywistych powodów – za to nie tych politycznych w najmniejszym stopni. I dobrze o tym wiesz.
        Ponownie o konkrety proszę a ich brak – liczba lekarzy, łóżek, respiratorów – nie chcę słyszeć ogólników, tylko konkretne liczby, w opozycji do epatowania histerycznymi określeniami „druga Lombardia” jak i liczbą zachorowań i zgonów które tak uwielbiają media.
        3. Z niczego się nie śmieję. Mówię tylko jakie są fakty. Oczywiście, że służba zdrowia stała się niewydolna, nikt tego nie kwestionuje, tylko co w istocie się stało? O to pytam – wróc do rozmowy jak będziesz w stanie podać cokolwiek poza nic nie wartymi ogólnikami.
        4. No właśnie o to pytam – skąd przekonanie, że byłyby masowe gdyby lekarze tak kategorycznie nie zaprotestowali? I jaki byłby ich wpływ na pandemię, który już dał podstawy do krytyki i zarozumiałego pouczania z pozycji moralnej wyższości?
        No właśnie, liczby nie zna nikt. Ciekawe czy autor tekstu przyzna Ci rację, bo wyrok już wydał.

        • Konkrety – 838 respiratory dla covidów, zajęte 296. 1 października były zajęte 159. Jaki mamy tygodniowy przyrost ich zajętości?
          Łózka szpitalne – dziś zajęte 4138, 1 października 2560. Jaki przyrost? Pomijając że przygotowanych było ok. 8 tys.

          • Co za nonsens, nie chodzi o bieżące liczby.
            A za tydzień jakie będą liczby? I za miesiąc?
            Co wynika z Twoich liczb? Kompletnie nic. Tak samo jak z krytyki.
            Jak masz szklaną kulę, której tak usilnie wymagasz od innych to podaj te liczby.
            Ponawiam pytanie o liczbę łóżek / respiratorów która pozwoliłaby na komfort przejścia przez pandemię suchą stopą? Zakład, że przy 20 tysiącach łóżek też już byś stękał?

          • Wynika pseudo matematyku ze drastycznie wzrosło tempo zajmowania nowych miejsc i coś ci podpowiem tego nie leczy się w ciągu dnia ale trwa to tygodniami więc jeśli codziennie będzie potrzebnych kilkaset nowych łózek to skończą się przy dobrych wiatrach w połowie miesiąca.

          • Czyli dalej zero liczb, zero konkretów, bajki pod publiczkę. Niczego innego się po tobie nie spodziewałem i nie spodziewam oczywiście.

          • Dostałeś konkrety, codziennie je publikuje MZ. Ale ich nie chcesz przyjąć. Cóż, czy to nasza wina?

          • Ale jakie chcesz konkretnie liczby? Czy myślisz, że zasoby się rozmnażają przez pączkowanie i nagle przybędzie respiratorów czy łóżek szpitalnych albo lekarzy czy pielęgniarek?
            A z liczb raportowanych przez MZ wynika ze już nie tylko nie panujemy nad pandemią, ale że zaczyna się dramat niewydolności systemu ochrony zdrowia. Z prymitywnej matematycznej ekstrapolacji danych z ostatniego tygodnia wychodzi ze respiratory skończą się jeszcze w październiku, a łózka w listopadzie. Przy czym już dziś są regiony gdzie ich brakuje.

            Co do liczby zwolnień dot. masek, to jest to do szacowanie dopiero gdy będzie wiadomo które dokładne choroby obejmuje to zwolnienie i jakie są medyczne kryteria. Bez tego nikt Tobie niczego nie powie. Pomijając uprawnione spekulacje, ze wielu będzie usiłowało łazić i zebrać o zwolnienia z masek. Bo tak jest i tutaj nie szklana kula, ale doświadczenie życiowe podpowiada skalę takich ludzkich pomysłów.

          • Krytyka ma to do siebie, że jeśli ma mieć sens to musi być konstruktywna i w opozycji do braków, powinna przedstawiać konkretne rozwiązania poparte konkretnymi liczbami.
            Problem właśnie w tym, że trajkoczesz w kółko o brakach, za to nie masz żadnych, nomen omen, recept.
            „Bez tego nikt Tobie niczego nie powie. ” – dokładnie. Łącznie z Tobą.

          • Wybacz, ale od recept jest konstytucyjny rząd. I od odpowiedzialności za obecny dramatyczny stan rzeczy.

            Rozumiem, że dla Ciebie najlepiej aby ludzie milczeli, ale jak nie chcesz czytać tego co piszę, to nie czytaj. i nie bój się danych.

          • @TomaszL4:disqus podał konkrety, liczbę łóżek, liczbę respiratorów. Nie rozumiem, co Ci się nie podoba.
            Co do Twojej odpowiedzi:
            1. Spekulować możesz zawsze. Pamiętaj, to jest opinia, nie przedstawienie faktów. Z opinią możesz się zgodzić, jak i nie zgodzić się. Liczb owszem trochę brakuje. Tylko ani na 1., ani na 2., ani 4. pytanie nie znamy odpowiedzi, ile i jak bardzo.
            Bo: odpowiedź na 1. pytanie zależy od rozwoju sytuacji, a jasnowidzem nikt nie jest. Są modele, które mogą być tworzone, bardziej lub mniej wiarygodne, ale to zawsze szacunek. Nie możesz powiedzieć: potrzebujemy 12 tys. łóżek i 1000 respiratorów, bo wiemy, że liczba zakażeń utrzyma się na poziomie nie większym niż 4000 dziennie. Nikt tego nie wie. Jest najwyżej szacowanie prawdopodobieństwa wystąpienia takiego scenariusza.
            Na 2. pytanie nie znamy odpowiedzi, bo nie wiemy, ilu lekarzy przyjechałoby do Polski. Z moich informacji wynika, że dużo, bo migracja zarobkowa jest na Ukrainie bardzo powszechnym zjawiskiem i jest ucieczka talentów na Zachód (głównie do Polski). Ale nie znam każdego Ukraińca ani Białorusina, więc dokładnie nie jestem w stanie powiedzieć. Kwalifikacje lekarze generalnie posiadają, na pewno takie, by być pielęgniarzami/pielęgniarkami. Lekarzy polskich z zagranicy nie zawrócisz, bo nikt ci nie przyjdzie pracować za 3000 zł, jak w UK to jest nawet 2500 funtów i już tam ma wszystko ogarnięte. Masowy powrót polskich lekarzy do Polski to science fiction. No i poza tym oni są potrzebni również tam, a jako że granice Europy są otwarte, to potraktujmy to tak, że więcej lekarzy masz w innym województwie.
            Na 4. pytanie: nie byłyby masowe, jak powiedziałem. Czytaj uważnie. W mojej ocenie nie byłoby to dużo, ale możesz się z nią nie zgadzać. Natomiast skoro prosisz mnie o liczby, których powiedziałem, że nie znam, bo nie znam warunków wydania owego zaświadczenia, a Ty pewnie masz swoje szacunki, to może sam je podasz, skoro tak dużo pytań zadajesz. Przedstaw je.
            Co do zarozumiałej pozycji – lekarze wydają swoje zalecenia. Sanepid czasem przeginał, nakładając kary po 10 tys. zł na zwykłych obywateli ale nie na polityków 10 kwietnia. O tym mówił RPO. Nie każdy jest aniołem. Lekarze przeszli na teleporady, który to mechanizm nie był w ogóle dotąd stosowany. Nie dziwne, że nie wprowadzono od razu idealnego. Pewnie były nadużycia, i te należy potępić. Ale to nie dyskwalifikuje ogólnej tendencji troski o dobro wspólne obywateli, a przede wszystkim i swoje, bo 1/7 lekarzy w tychże Włoszech czy Nowym Jorku musiała przestać pracować, bo się zakaziła. Lekarz też jest człowiekiem i zależy mu na przetrwaniu, a przede wszystkim wie, że przy chorobie jest wyłączony z obsługiwania pacjentów, czym jeszcze bardziej pogarsza braki w służbie zdrowia.

            3. Ja też mówię jakie są fakty. Ale nic z tego nie robisz.
            Fakt był, że system stał się niewydolny, było duże ryzyko kolapsu całego systemu. Jeśli Ci tego nie wystarcza, przedstaw swoją wizję tego, co się stanęło w Lombardii w marcu-kwietniu i jakie z tego wnioski. Moją przedstawiłem, powiedziałem, że państwo po tym wyszło osłabione.
            Bo z tego, co mam rozumieć, nie powinniśmy uczyć się na tej sytuacji i potraktować ją tak, jak gdyby jej nie było. Dobrze mówię?

          • Bądźmy poważni. Żadnej odpowiedzi nie podał. Ponawiam pytanie:
            1. Ile łóżek i respiratorów by satysfakcjonowało Redaktora / byłoby odpowiednie?
            Bo on tylko wciąż snuje katastroficzne, defetystyczne wizje nie poparte żadnymi liczbami, po spełnieniu których uznałby, że jesteśmy gotowi, jak wspomniałem, na przejście suchą stopą przez pandemię.
            Czyli mówiąc krótko – mówi o rzeczach o których nie ma pojęcia.
            Nie chodzi o żadne aktualne liczby, ile trzeba to tłumaczyć.

          • No bo i nikt nie powiedział, że Redaktor podał.
            Podkreślam. To jest opinia. Możesz się z nią zgodzić lub nie. Możesz do niego napisać z takim pytaniem, jeśli odpowie, zamieść to tutaj. Komunikacja czytelnik-redaktor istnieje (prawie) zawsze, tutaj przynajmniej na pewno.
            Natomiast odpowiedź na Twoje pytanie, ile by wystarczyło, żeby na pewno przejść suchą stopą przez pandemię – dokładnej nie znamy. Zależy od zachowań ludzi, od działań rządu, od stanu ekonomicznego oraz celów wydatkowania pieniędzy. Po tym możemy powiedzieć: „100 tys. łóżek, ale nie mamy na to hajsów”, albo „50 tys., ale jeśli coś mocno jebnie, to nie wystarczy”.
            Zapytaj się go, napisz maila, zwłaszcza jak interesuje Cię ta hipotetyczna liczba, po przekroczeniu której na pewno będzie dobrze. Nie wszystkie informacje podawane są przecież na tacy.
            I jak uzyskasz odpowiedź, to opatruj swoimi komentarzami jakkolwiek chcesz, że autor jest z równoległego świata, że jest z kosmosu. Albo jeśli powie, że nie zna tej liczby, to krytyka będzie słuszna. Ale do tej pory, jak nie uzyskasz odpowiedzi, nigdy nie wiesz.

          • „Nie chodzi o żadne aktualne liczby, ile trzeba to tłumaczyć.” – ale te aktualne liczby sa jedyną realna podstawą do jakichkolwiek dyskusji. A dokładniej nawet nie same liczby co wyznaczony przez nie trend.
            I na bazie tych liczb (a nie czegokolwiek innego) wiadomo co trzeba robić i na dziś jedyną droga jest DDM czyli także radykalne ograniczanie żądań jakiś zaświadczeń o prawie do nie noszenia maseczek.

            Bo nie ważne jakie liczby np. łóżek czy respiratorów byłby by odpowiednie, ale ważne jakie zasoby realnie mamy do wykorzystania. A tych zaczyna brakować, a każdy rozsądny człowiek wie, ze nie ma żadnej opcji aby było ich więcej.

    • Odpowiem Ci tak – każdy pacjent przychodzący po takie zaświadczenie to jedne mniej przebadany pacjent z podejrzeniem choroby. W obecnej sytuacji choćby jeden taki wniosek to o jeden za dużo.

      W dodatku wskaż jakiekolwiek medyczne i prawne kryteria kiedy można a kiedy nie można nosić maseczki.

      • Lekarz by takiego pacjenta najpewniej nawet na oczy nie zobaczył, sądzisz, że sarkoidozę bada się w gabinecie lekarskim lekarza pierwszego kontaktu i że po tygodniu ta dolegliwość znika rodząc następstwa w postaci kolejnych badań?
        Oj kolego, co Ty pleciesz…
        Nie będę wskazywał, bo nie mam takiej wiedzy – problem tylko, że ja tych ludzi nie krytykuje, a Autor wręcz przeciwnie – on już wie, że „cwane polaczki” będą się wykręcać sianem / papierem, oczywiście na masową skalę…

        • Widzę ze nie wiesz jak wygląda system ochrony zdrowia w Polsce.
          Do tego jak ktoś się wybierze po durny świstek do specjalisty to powinien wylecieć za drzwi. Notabene umówienie dziś takiej wizyty to realny termin początek 2021 (i to w najlepszym wypadku).

          • Tak, ty mnie będziesz pouczał o chodzeniu po szpitalach, badaniach, konsekwencjach i wystawianiu recept na Cardurę czy maści na łuszczycę. A to dobre….
            Najbledszego pojęcia nie masz o czym piszesz. To pewne.

          • Nigdy nie miałem przesadnego mniemania o swojej wiedzy, niemniej jedna, no cóż, moja nauczycielka z matematyki miała inne zdanie niż Ty.
            Oczywiście ty wiesz lepiej :-)

          • Tak pamietam takie nauczycielki ulubieniec dostawal 5-6 a gdy przyszlo co do czego nie potrafił nic….

          • Ale o czym wypisujesz? Jakie recepty, jakie maści, jakie nadciśnienie? Coś się Tobie kompletnie myli.

          • Nadal widzę, ze kompletnie nie znasz systemu ochrony zdrowia wypisując jakieś bzdety. Sprawa jest prosta, idąc po zaświadczenie o przeciwwskazaniu do noszenia maseczki zabierasz innym szansę na leczenie. Przy czym przy braku specjalistów łażenie do nich i żebranie o taki świstek jest wręcz karygodne.
            Nie czujesz się na siłach nosić maski czy przyłbicy – nie opuszczaj domu. Lepiej zrobisz niż łażąc po przychodniach i szpitalach w poszukiwaniu wymówki od maski.

          • A powinno być tak, że ci co się boją tego groźnego wirusa niech zostaną w domu. Najlepiej na zawsze.

    • Mniej więcej taki sam by założyć wiadro. Choć i tak pewnie cała masa baranów by to zrobiła tylko dlatego że Morawiecki w TV mówił…

  6. Nie należy się dziwić wzrostem zachorowań na COVID-19, ponieważ od lata eksperci przepowiadali taką sytuację – powiedział wirusolog prof. Krzysztof Pyrć z Uniwersytetu Jagiellońskiego.Ekspert, zapytany o to, jak długo będzie obserwowana tendencja wzrostowa zachorowań, ocenił, że trudno powiedzieć. TAKIM EKSPERTEM TO JA TEŻ JESTEM !!!

    • Ale w tym to rzecz, że nie możesz powiedzieć na pewno coś, co będzie w przyszłości. A tym bardziej gdy za dużo czynników potrafi zmienić sytuację i ją wywrócić do góry nogami.
      Żaden ekspert nie musi automatycznie znać pewnej odpowiedzi twierdzącej bądź przeczącej, a tym bardziej na odpowiedź, na którą nikt nie może w ogóle odpowiedzieć, bo za duże ryzyko, że skłamiesz i taki jak Ty będziesz później CAPSLOCKIEM pisał, że „eksperci” to idioci i kłamczuchy.
      Nie oczekuj od ekspertów niemożliwego.

  7. Dla Kobiety w ciąży też nie ma takich przeciwwskazań? Czy zwyrol też to miał na myśli?
    „Rosnąca w czasie ciąży macica zmienia topografię narządów w jamie brzusznej i klatce piersiowej. Wzrasta zużycie tlenu o ok. 15%, wzrasta wrażliwość na dwutlenek węgla, występuje tendencja do omdleń. Układ oddechowy pracuje dla dwojga.”

  8. Tak się sadzą a nawet dostać się do lekarza nie idzie!!!!! Niech się zamkną i zaczną pracować.
    Lekarz cie nie przyjmie bo jesteś chory
    No paranoja!!!!!!

  9. ciekawe,
    mój dziadek na tzw. trzech schodkach miał ciśnienie 100/170 i puls 125
    przerwano badanie dla dobra pacjenta.

    do mieszkania na 1 pietrze wchodził kwadrans.

    jakbym mu założył maskę to zszedłby na zawał, -taki nie dostanie?

  10. Drugą lombardią? Przecież to rząd pieniądze wydaje na gówno i gospodarka upada a wy piszecie że jak maseczki nie będzie się nosić to skończy się świat.

    • Niestety ludzie tego nie rozumieją. Boją się wirusa, który jest mniej zjadliwy od grypy, myślą że im szmatą na pysku życie uratuje. Nie widzą jak politycy robią z nich głupców, choćby tym że sami masek nie noszą. Szumowski cudownie uzdrowiony po 12h, a barany nadal nie widzą co się dzieje. Żaba gotuję się powoli. Już do końca życia będziecie latać w kagańcach, boście się dali wytresować. Ta farsa nigdy się nie skończy, bo politycy najwięcej na tym zyskują. A do tego są bezkarni. Dla nich sytuacja idealna. Zakaz zgromadzeń, inwigilacja, zadłużanie państwa i wałki pod przykrywką pandemii. Żyć nie umierać. Następnym razem wychodząc z domu zamiast maski załóżcie mózgi.

  11. Ludzie powinni nabrac troche perspektywy. Moja siostra jest pielegniarka, 12 h w maseczce, znajomi pracuja w restauracji 8h+ w maseczce. To samo pracownicy galerii czy zwyczajnie miejsca rozrywki, eventowe itp.

    Dla porownania w sierpniu jechalem pendolino z Krakowa do Gdanska na urlop. 6h w maseczce. Jak wysiadlem na dworcu to myslalem ze zemdleje. Gdybym dzis podejmowal ta sama decyzje to bralbym samolot.

    Oczywiscie zgadzam sie ze nie ma sensu noszenia maseczki na pustej ulicy tylko ze problem w naszym kraju jest taki ze ile ludzi tyle interpretacji. Dla jednego pusta ulica to taka gdzie 20m od siebie widzi przechodnia a dla drugiego to bedzie 100m bez zywej duszy. Poza tym sorry wiekszosc z nas raczej nie mieszka na wsi tylko w duzym miescie. Na kazdym kroku idac mozesz spotkac kogos.

    Jak zniesiono maseczki na ulicy to liczono na zdrowy rozsadek polakow ale pozniej mamy takie przypadki jak gwiazda Pan Tomasz Karolak ktory twierdzi ze jest zdrowy i nie zalozy w sklepie. No to jaki przyklad dostaja ludzie? Na kazdym kroku jest ktos kto sie kloci ze nie ma zadnej pandemii. No tak bo kraje na calym swiecie dla jaj zamknely sobie gospodarke w ostatnich miesiacach.

    Obecny nakaz zakladania maseczki/przylbicy jest efektem braku odpowiedzialnosci ludzi.

  12. Zamiast farby lepiej wylać na podszybie środek do odstraszania dzików-koncentrat potu ludzkiego.Nie niszczymy mienia, a smród nie do wytrzymania!

  13. Bzdury takie w tym artykule, że aż strach. Nie siej psychozy. W zeszłym roku na grypę zachorowało prawie 4 miliony MILIONY ludzi, na tego strasznego mordercę korona wirusa zachoruje jakieś 100 tysięcy TYSIĘCY. Śmiertelność na poziomie wspomnianej grypy (dane z MZ – na 6 tysięcy zakażeń zmarło 105 osób, z tego na covid 11 – JEDENAŚCIE) to są kompletnie zaniedbywalne liczby. Czy w przypadku grypy robi się ludziom wodę z mózgu, prowadzi medialny spektakl i uprawia taką jak Ty chorą propagandę? zamyka gospodarkę i ludzi przez co dopiero będzie śmiertelność (samobójstwa, gorszy poziom zdrowia ludzi). Maseczki nie dają NIC, kompletnie. Przyznał to przecież nawet minister Szumowski. A, że lekarzom się nie chce leczyć i robić cokolwiek i najlepiej aby w ogóle ludzie do nich nie przychodzili (tylko kasę brać) to wiadomo nie od dziś, to jedna z bardziej zdegenerowanych grup zawodowych obok wymiaru sprawiedliwości. Jest wirus, zwykły wirus podobny do grypy o wielokrotnie niższej zakaźliwości i niskiej śmiertelności. Ale w imię różnych interesów wmawia się ludziom śmiertelną pandemię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *