Już wiemy po co te wszystkie e-zwolnienia i e-systemy. ZUS rusza z monitorowaniem czy naprawdę jesteśmy chorzy

Podatki Technologie Zdrowie dołącz do dyskusji (84) 16.02.2019
Już wiemy po co te wszystkie e-zwolnienia i e-systemy. ZUS rusza z monitorowaniem czy naprawdę jesteśmy chorzy

Udostępnij

Tomasz Kisiel

 Od grudnia 2018 lekarze muszą wystawiać w pełni elektroniczne zwolnienia lekarskie. Liczby robią wrażenie, ponieważ codziennie pojawia się ich ponad 70 tysięcy. Dlatego też zdecydowano się na kolejny krok. ZUS chce monitorować choroby oraz ich przyczyny za pomocą e-ZALi.

Profesor Gertruda Uścińska zapowiedziała, że system elektronicznych zwolnień lekarskich działający od końca zeszłego roku będzie służył do monitorowania przyczyn zachorowań Polaków. Według jej słów zwolnienia świetnie kontrolują i uszczelniają system dlatego też zrozumiałymi wydają się kolejne kroki z nimi  związane. E-ZLA mają dostarczać informacje na temat zachorowalności krótkotrwałej co ma prowadzić do lepszego zrozumienia chorób i starań o leczenie ich Zapewnia, że narzędzie działa dobrze, a wszystkie dane dotyczące zachorowalności będą w stu procentach poufne.

Dalsze rozszerzenie motywuje liczbami. Codziennie wystawia się ponad 75 tysięcy elektronicznych zwolnień lekarskich co przekłada się na średnio 3 tysiące zwolnień na godzinę co w przeliczeniu daje około 50 na minutę. Jeśli system będzie działał poprawnie, ZUS może stać się posiadaczem najbardziej kompleksowej bazy zachorowań w Polsce. Bazy która może posłużyć do rozbudowania polityki prozdrowotnej państwa, ale głównym jej zadaniem będzie monitorowanie struktury absencji, przyczyn chorób oraz wydatków związanych z zaświadczeniami.

Krok od „1984”?

Według statystyk ZUS-u 40% zaświadczeń zostaje wystawione na okres tygodnia i zazwyczaj biorą je ludzie „stosunkowo młodzi” co daje kolejną przyczynę dlaczego ZUS chce monitorować choroby.  Sam pomysł przez społeczeństwo został przyjęty dosyć chłodno. Pojawiają się teorie, że jest to kolejny krok na drodze do całkowitej kontroli rodem z książek Orwella, oraz, że system będzie pomijał zwolnienia z których korzystają przedsiębiorcy oraz pracownicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jak na razie są to oczywiście spekulacje, ale należy pamiętać o tym, że niektóre kontrole ZUS kończyły się wizerunkowymi wpadkami.

Sam system elektronicznych zwolnień lekarskich działa w Polsce od grudnia 2018 i pomimo początkowych przeciążeń systemu sprawdza się praktycznie bez zarzutów. Według statystyk od pierwszego grudnia do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wpłynęło 28 tysięcy zaświadczeń papierowych co stanowi ledwo 0,6% wszystkich zwolnień. Lekarz może wydać elektroniczne zwolnienie nawet w sytuacji kryzysowej takiej jak awaria systemu, musi skorzystać z wydrukowanych wcześniej wzorów i zelektronizować je do trzech dni od wystawienia.