Jak co roku przed wakacjami, wraca temat poruszany w mediach od kilku lat, a chodzi o tak zwany timesharing.

Europejskie Centrum Konsumenta ostrzega przed pochopnym podejmowaniem decyzji i na swojej stronie internetowej wyjaśnia, czym jest timesharing i jak nie dać się oszukać pośrednikom. My też postanowiliśmy o tym napisać, gdyż jak wiedzą nasi stali czytelnicy, poruszamy tematy związane z wakacjami, urlopami i podróżami.

Wszystko najczęściej zaczyna się od naganiaczy, którzy krążą po kurortach wypoczynkowych, miejscach, gdzie zwykle przyjeżdżają turyści, by obejrzeć zabytki, w hotelach, na egzotycznych targowiskach, a nawet już na lotniskach. Zwykle jest to niezobowiązujące zaproszenie na prezentacje ofert pośredników, które odbywają się w jakimś ekskluzywnym miejscu, są darmowe i trwają do 3-4 godzin.
Na spotkaniach, które wyglądają niemal jak nieco przemodelowana kopia ofert dotyczących „magicznych” garnków, materaców, urządzeń leczniczych czy pościeli, prowadzący roztaczają nieziemski wręcz obraz możliwości, jakie zyska osoba podpisująca umowę na niezwykle korzystną cenowo dzierżawę budynków lub apartamentów w słonecznych kurortach znajdujących się na Wyspach Kanaryjskich, w Portugalii lub Hiszpanii. Jeśli ktoś policzy sobie wydatki, jakie musiał ponieść, wykupując dla siebie i rodziny apartament w hotelu, jego klasę i udogodnienia z tym, co oferuje apartament w formule timesharingu, to zazwyczaj wychodzi mu niezbicie, że faktycznie trafia mu się nie lada okazja.

Mankamentem jest to, że oferta prezentowana podczas spotkania jest dostępna jedynie po zakończeniu prelekcji okraszonej filmami, zdjęciami i innymi działaniami, które mają zachęcić potencjalnego klienta. Wielu ludzi decyduje się na podpisanie umowy.

Timesharing jest umową, w której klient staje się współwłaścicielem apartamentu, w którym będzie mógł spędzić 1, 2 lub 3 tygodniowy urlop raz w roku. O apartament zobowiązuje się dbać firma, która będzie utrzymywała go w należytym porządku, dokona niezbędnych napraw, remontów, etc. Klient ma tylko co roku wpłacać zakontraktowaną, dość przystępną sumę.

Gdzie mogą kryć się haczyki i pułapki? Jedną z nich może być fakt, że trzeba wpłacić pewną konkretną sumę, by zostać członkiem takiej „spółdzielni”, by potem opłacać jedynie abonament. Umowa zwykle opiewa na 10, 20, a nawet 30 lat, dlatego warto się bardzo dobrze zastanowić, czy faktycznie przez tyle lat chcecie jeździć ciągle w to samo miejsce, które za kilka lat nie będzie już takie modne, przystępne dla turystów, lub zajdą tam inne zmiany.

Co stanie się w przypadku, gdy firma, z którą ma się umowę zaniedba swoje obowiązki, przestanie funkcjonować lub wręcz zwinie interes wraz z pieniędzmi i okaże się, że to współwłaściciele, czyli klienci muszą ponieść wszelkie dodatkowe koszty? Przypominam, że apartamenty znajdują się często w egzotycznych miejscach, do których jest z Polski dość daleko, obowiązuje tam nieco inne prawo, choć Unia Europejska też trzyma nad nimi pieczę.

W wielu przypadkach oferty timesharingu są ofertami prawdziwymi, za które odpowiadają konsorcja o wieloletnim doświadczeniu i renomie. Aby to sprawdzić potrzeba czasu i wielu zabiegów. Pamiętajmy, że opłata członkowska i abonament to nigdy nie są małe pieniądze. Może się zdarzyć, że prezentację przeprowadzą profesjonalnie przygotowani naciągacze, którzy tuż po zainkasowaniu zaliczek znikną jak kamfora.

Problemem może się okazać także zapis w umowie, który głosi, że klient nabywa prawa do bezpłatnego korzystania z apartamentu znajdującego się pod adresem XYZ, każdego 24 tygodnia w kolejnych 20 latach. Oznacza to, że nie będzie można pojechać tam w dowolnym momencie, np. gdy dostaniemy urlop, tylko zawsze w tym samym czasie od dnia, do dnia, bo w pozostałe dni roku, z apartamentu będą korzystali inni współwłaściciele, czy współużytkownicy!

Konsumenci są chronieni między innymi dzięki Dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/122/WE z dnia 14 stycznia 2009 r. w sprawie ochrony konsumentów w odniesieniu do niektórych aspektów umów timeshare, umów o długoterminowe produkty wakacyjne, umów odsprzedaży oraz wymiany.

W razie problemów można dochodzić swoich praw, powołując się na nią, lecz ważne jest, by pomyśleć i sprawdzić co się da, zanim podejmiemy kroki, które mogą skutkować utratą pieniędzy i nerwów.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Masz problemy związane z niekorzystnymi warunkami wynajmu lub zakupu nieruchomości lub kontrahentem i chciałbyś uzyskać poradę prawnika? Z redakcją Bezprawnik.pl współpracuje zespół prawników specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.

Zdjęcie z serwisu shutterstock.com