Międzynarodowe koncerny produkujące wkłady z płynami do e-papierosów mogą otwierać szampana. Płacą najniższą akcyzę na rynku.

Podatki dołącz do dyskusji (37) 18.11.2020
Międzynarodowe koncerny produkujące wkłady z płynami do e-papierosów mogą otwierać szampana. Płacą najniższą akcyzę na rynku.

Edyta Wara-Wąsowska

Polacy coraz częściej sięgają po produkty alternatywne dla papierosów – czyli po e-papierosy i podgrzewacze tytoniu jak IQOS czy GLO. Szczególnie duże udziały w rynku mają e-papierosy (ok. 10 proc. – tradycyjne papierosy to wciąż 88 proc.). Może zatem dziwić fakt, że o ile stawka akcyzy dla podgrzewaczy tytoniu jest stosunkowo wysoka, o tyle dla e-papierosów – nawet 25-krotnie niższa niż dla producentów zwykłych papierosów.

W Polsce co roku konsumuje się ok. 45 mld sztuk papierosów. Okazuje się jednak, że coraz prężniej rozwija się także rynek e-papierosów. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że co roku wprowadza się w Polsce do obrotu ok. 0,9 mln litrów płynów do e-papierosów, co odpowiada nawet 6 mld sztuk zwykłych papierosów. Rządzący – zapewne dostrzegając rosnące udziały w rynku zarówno producentów płynów do e-papierosów jak i producentów podgrzewaczy tytoniu, postanowili nałożyć akcyzę na te wyroby. W rezultacie obowiązuje ona od 1 października 2020 r. Abstrahując od tego, czy nałożenie akcyzy było w tym wypadku zasadne, warto zwrócić uwagę na duże rozbieżności w stawkach. Wynika z nich bowiem wyraźnie, że rząd faworyzuje pewną grupę producentów.

Akcyza na e-papierosy nawet 25-krotnie niższa niż dla zwykłych papierosów. Ale już producenci podgrzewaczy nie mieli takiego szczęścia

Stawka akcyzy za 1 mln płynu do e-papierosów wynosi 0,55 zł. Z kolei stawka za kilogram tytoniu do podgrzewaczy tytoniu takich jak np. IQOS – 305,39 zł. Trudno jednak porównywać te stawki bez znajomości np. dziennego zużycia płynu do e-papierosów czy pojemności paczki tytoniu do podgrzewaczy. Jeśli chodzi o płyny do e-papierosów, to duże znaczenie ma też to, czy mowa o zamkniętych czy otwartych systemach e-papierosowych. Tutaj warto przyjrzeć się wynikom badania Kantar, przeprowadzonego dla Krajowej Izby Gospodarczej.

W przypadku otwartych systemów e-papierosowych (starsza generacja e-papierosów) dzienne zużycie płynu przez pojedynczego konsumenta szacuje się na ok. 4,2 ml. Akcyza od tej „dawki” wynosi więc 2,31 zł. Z kolei w przypadku zamkniętych systemów (nowszej generacji) dzienne zużycie to już tylko 1,1 ml – co przekłada się na zaledwie 0,60 zł akcyzy.

źródło: Krajowa Izba Gospodarcza, 2020. Dane: Kantar 2020

Jeśli chodzi natomiast o akcyzę dla producentów podgrzewaczy – paczka tytoniu do podgrzewaczy mieści przeciętnie ok. 6,4 g – co daje nam akcyzę w wysokości 1,95 zł od paczki. Różnice są zatem spore – i bardzo łatwo zauważyć, że najniższą, wręcz symboliczną (w porównaniu do reszty) akcyzę płacą producenci płynów do zamkniętych systemów e-papierosowych. A dokładniej: nawet 25-krotnie niższą niż producenci tradycyjnych papierosów oraz 6-krotnie niższą niż producenci płynów do otwartych systemów e-papierosowych i 5-krotnie niższą niż producenci podgrzewaczy. To z kolei wydaje się być pozbawione jakiegokolwiek sensu – i to z kilku powodów.

Największe obciążenia dla polskich producentów i dla tych, którzy mają małe udziały w rynku

Po pierwsze – udziały w rynku producentów płynów do e-papierosów są znacznie większe niż producentów podgrzewaczy (10 proc. całego rynku tytoniowego w porównaniu do 2 proc. udziałów producentów podgrzewaczy). Bardziej logiczne byłoby zatem, gdyby większą akcyzę płacili ci, którzy mają większe udziały w rynku. Skoro rządzącym zależy na wyższych wpływach do budżetu, to niemal oczywiste jest, że szybciej osiągnęliby to właśnie tą drogą. Zwłaszcza, że przecież jednocześnie rząd nie krępuje się w nakładaniu nowych podatków i opłat (mniej lub bardziej bezsensownych, takich jak np. podatek cukrowy). Co zatem powstrzymało rządzących w tym przypadku? Czy było to celowe działanie, czy skutek braku znajomości rynku i w rezultacie – zwykłe gapiostwo?

Po drugie – warto zwrócić szczególną uwagę na to, kto produkuje płyny do e-papierosów starszej generacji, a kto – do nowszej. Otóż płyny do otwartego systemu e-papierosów produkują… polskie firmy z sektora MŚP. Dla zamkniętego, nowszego – międzynarodowe koncerny tytoniowe. Tym samym z jakiegoś powodu polskie państwo postanowiło za jednym zamachem mocniej obciążyć zarówno producentów podgrzewaczy tytoniu jak i polskich, rodzimych producentów płynów do e-papierosów starszej generacji. To z kolei przeczy narracji rządzących m.in. o trosce o mniejsze przedsiębiorstwa z sektora MŚP. Ostatecznie najmniej straciły zaś międzynarodowe koncerny produkujące płyny do e-papierosów – a przecież rządzący już od dawna twierdzą, że to właśnie globalne korporacje powinny w Polsce płacić największe podatki.

Warto jednocześnie pamiętać, że taka polityka kształtowania stawek akcyzy może nawet doprowadzić do wyparcia z rynku części producentów, którzy – mimo tego, że również produkują produkty alternatywne do papierosów – płacą wyższe stawki. A to mogłoby mieć swoje dalsze konsekwencje – wzrost ceny płynów do e-papierosów (bo chętnych do własnego kawałka tortu w postaci udziałów w rynku jest mniej), co z kolei mogłoby skłonić niektórych Polaków do powrotu do tradycyjnych papierosów. A z badań jasno wynika, że już lepszym wyborem dla ich zdrowia są raczej alternatywne produkty.