1. Bezprawnik -
  2. ecommerce -
  3. Polacy masowo wracają z Temu na Allegro. Dane z prawie 200 tys. zamówień mówią same za siebie

Polacy masowo wracają z Temu na Allegro. Dane z prawie 200 tys. zamówień mówią same za siebie

W maju Temu odpowiadało za 36 proc. zamówień osób, które kupują na chińskich platformach i śledzą przesyłki w aplikacji whenUbuy. W sierpniu było to już tylko 6 proc., a udział Allegro w tej samej grupie skoczył z 48 do 88 proc. Liczby robią wrażenie, ale warto wiedzieć, skąd pochodzą, co mogło stać za tak gwałtowną zmianą i czym w praktyce różni się zakup od polskiego sklepu od paczki zamówionej u sprzedawcy z Azji.

Allegro czy Temu: co pokazuje raport „Kupione 2026”

Dane pochodzą z trzeciej edycji raportu „Kupione”, który przygotowały firmy whenUbuy i iKsync. Analiza objęła 199 014 zamówień i 408 819 produktów kupionych między wrześniem 2025 r. a sierpniem 2026 r. Autorzy podkreślają, że to rzeczywiste transakcje, a nie deklaracje z ankiet.

Najciekawiej wygląda grupa osób, które w tym okresie kupowały także na platformach z Chin. Udział Allegro w ich zamówieniach rósł z miesiąca na miesiąc: 48 proc. w maju, 68 proc. w czerwcu, 89 proc. w lipcu i 88 proc. w sierpniu. Temu w tym czasie zjechało z 36 do 13 proc. w czerwcu, a w sierpniu do 6 proc. AliExpress miał wtedy 5 proc., Shein 1 proc. „Osoby korzystające z chińskich platform kierowały pod koniec analizowanego okresu znacznie większą część zamówień na Allegro”, mówi Ewa Kraińska, CEO whenUbuy.

Według raportu klienci chińskich platform składali średnio około 40 zamówień rocznie, pozostali około 29. Ich koszyk był tańszy (112 zł wobec 149 zł), ale rocznie wydawali niemal tyle samo: 4433 zł wobec 4311 zł.

Najwięcej wydają osoby w wieku 46-55 lat

Raport obala też stereotyp e-commerce jako domeny dwudziestolatków. Najwyższe roczne wydatki odnotowano w grupie 46-55 lat (7534 zł), a najczęściej kupowały osoby w wieku 56-65 lat, średnio 58 razy w roku. Najmłodsi badani (18-25 lat) wydali przez rok 1638 zł. „W naszej próbie to właśnie oni kupują najczęściej i dysponują większymi budżetami zakupowymi”, komentuje Kraińska.

Próba z jednej aplikacji, nie obraz całego rynku

Trzeba jednak zachować ostrożność. whenUbuy to komercyjna aplikacja do śledzenia zamówień i zwrotów, więc badanie obejmuje wyłącznie jej użytkowników, czyli osoby, które same zdecydowały się podpiąć swoje konta zakupowe. Nie jest to próba reprezentatywna dla wszystkich Polaków kupujących w sieci, co autorzy zresztą przyznają: wyników nie należy utożsamiać z udziałami platform w całym polskim e-commerce. Firma, która sprzedaje wiedzę o zachowaniach konsumentów, ma też naturalny interes w tym, by jej dane brzmiały efektownie.

Dlaczego klienci odchodzą od Temu? Kilka tropów z 2026 roku

Raport nie wyjaśnia przyczyn zmiany, a jego autorzy sami zaznaczają, że nie da się oddzielić wpływu przepisów od promocji, dostępności towarów czy działań samych platform. Poniższe wątki należy więc traktować jako hipotezy, a nie udowodnione wyjaśnienie.

Najbardziej oczywisty trop to cło. Od 1 lipca 2026 r., na podstawie rozporządzenia Rady (UE) 2026/382, przesyłki o niskiej wartości spoza Unii obciąża tymczasowa stawka 3 euro za każdą pozycję towarową, a zwolnienie dla paczek do 150 euro przestało działać. Rozwiązanie ma obowiązywać do 1 lipca 2028 r. Od listopada dochodzi do tego nowa opłata za zakupy spoza UE. Problem w tym, że Allegro wyraźnie zyskiwało już w czerwcu, czyli przed wejściem cła w życie, więc nie może to być jedyna przyczyna.

Drugi możliwy czynnik to wizerunek. 28 maja 2026 r. Komisja Europejska nałożyła na Temu 200 mln euro kary za naruszenie aktu o usługach cyfrowych (DSA). Zdaniem Komisji platforma nie oceniła rzetelnie ryzyka związanego ze sprzedażą nielegalnych i niebezpiecznych produktów, m.in. wadliwych ładowarek i zabawek z zakazanymi substancjami. Czy ta informacja realnie wpłynęła na decyzje zakupowe, tego z raportu nie da się wyczytać. Na Bezprawniku pisaliśmy też wcześniej, że gdy porównać chińskie platformy zakupowe, Temu nie wypada najlepiej.

Polska platforma nie zawsze oznacza polskiego sprzedawcę

Z prawnego punktu widzenia samo przeniesienie zakupów z Temu na Allegro nie przesądza jeszcze o poziomie ochrony. Na Allegro działają także sprzedawcy zagraniczni, również z Chin. Na platformie typu marketplace umowa sprzedaży zawierana jest ze sprzedawcą, a nie z operatorem serwisu. Dlatego tak ważny jest art. 12a ustawy o prawach konsumenta: dostawca internetowej platformy handlowej musi poinformować kupującego, czy oferujący jest przedsiębiorcą, oraz że przepisów konsumenckich nie stosuje się, jeśli nim nie jest. Właśnie niejasne dane sprzedawców były jednym z wątków, które składały się na zarzuty dla Temu od UOKiK jesienią 2024 r.

Zwrot i reklamacja u sprzedawcy z Polski

Przy zakupie od polskiego przedsiębiorcy sprawa jest prosta. Konsument może odstąpić od umowy zawartej na odległość w ciągu 14 dni bez podania przyczyny, przy czym termin na odstąpienie od umowy liczy się według reguł, które nie zawsze pokrywają się z intuicją. Są też wyjątki i warto wiedzieć, kiedy konsument nie ma prawa odstąpienia od umowy. Za brak zgodności towaru z umową sprzedawca odpowiada przez dwa lata od dostarczenia (art. 43c ustawy). W razie sporu do dyspozycji są polski sąd, miejski lub powiatowy rzecznik konsumentów i UOKiK.

Sprzedawca spoza UE: prawa na papierze, gorzej z egzekwowaniem

Formalnie konsument kupujący u sprzedawcy z Chin, który kieruje ofertę do Polaków, nie traci ochrony. Zgodnie z art. 6 rozporządzenia Rzym I do takiej umowy co do zasady stosuje się prawo państwa, w którym konsument ma miejsce zwykłego pobytu. W praktyce wyegzekwowanie czegokolwiek od firmy z Shenzhen jest niemal niemożliwe, a koszt odesłania towaru do Azji, który przy odstąpieniu od umowy co do zasady ponosi kupujący, potrafi przewyższyć cenę produktu. Realnie najwięcej zależy więc od regulaminu i wewnętrznych procedur samej platformy.

Pewną protezą są przepisy unijne. DSA wymaga od platform zbierania i weryfikowania danych sprzedawców, a rozporządzenie o ogólnym bezpieczeństwie produktów (GPSR), stosowane od 13 grudnia 2024 r., wymaga, by za produkt sprzedawany w UE odpowiadał podmiot z siedzibą w Unii. Do tego dochodzą cło i VAT, które przy paczkach spoza UE trzeba doliczyć do ceny, nawet jeśli w praktyce rozlicza je platforma lub przewoźnik.

„Wybór platformy może szybko się zmieniać, dlatego warto uważnie obserwować zarówno cenę końcową, jak i wygodę całej transakcji”, uważa szefowa whenUbuy. Z perspektywy konsumenta do tej listy warto dopisać jeszcze jedno: kto dokładnie jest sprzedawcą i gdzie ma siedzibę.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover