Amazon jest tak bogaty, że stać go na… niepłacenie podatków

Gorące tematy Podatki Zagranica dołącz do dyskusji (103) 02.03.2018
Amazon jest tak bogaty, że stać go na… niepłacenie podatków

Udostępnij

Marek Krześnicki

Amazon to największy sklep internetowy na świecie, który zaczynał jako księgarnia internetowa, a obecnie da się w nim kupić chyba wszystko, co legalne. Choć ma ogromne obroty, to okazuje się, że korporacja nie zapłaci podatku dochodowego. Ale to nic niezwykłego – im firma bogatsza, tym łatwiej jej unikać opodatkowania.

Obroty Amazonu robią wrażenie. Jak wynika z publicznie dostępnych danych, tylko w 2017 r. przychody korporacji Jeffa Bezosa (obecnie najbogatszego człowieka na świecie) wyniosły niemal 180 miliardów dolarów. Dla porównania, obroty sklepów sieci Biedronka (Jeronimo Martins) w 2016 r. nie przekroczyły 10 miliardów euro. Bezos w ostatnich latach zrobił z Amazonu świetną maszynką do zarabiania pieniędzy. Choć od 2014 roku obroty zwiększyły się „zaledwie” dwukrotnie, to zyski wzrosły z marnych 241 milionów dolarów do, bagatela, 3 miliardów.

Amazon: podatki są dla słabych

Okazuje się jednak, że sukcesy finansowe Amazonu niekoniecznie przekładają się na wysokość płaconych przez niego podatków. Jak wynika z tekstu opublikowanego przez portal SFGate, Amazon nie zapłaci federalnego podatku dochodowego za 2017 rok. Przyczyn jest kilka.

Po pierwsze: obniżka podatku dochodowego od firm na mocy decyzji Donalda Trumpa. Tylko ten ruch prezydenta USA – notabene bardzo nielubianego przez Bezosa – pozwoliło na uniknięcia zapłaty ponad 700 milionów dolarów daniny na rzecz państwa. Do tego dzięki sprytnym (choć oczywiście legalnym) zabiegom księgowym związanym z tym, że pracownicy Amazonu otrzymują akcje firmy jako premie czy innego rodzaju bonusy, udało się zmniejszyć wysokość należnego podatku. Efekt jest oszałamiający. W 2016 roku Amazon zapłacił w sumie ponad miliard dolarów w podatkach federalnych. W 2017 roku nie zapłaci ani grosza (a właściwie, to ma nadpłatę w wysokości 137 milionów dolarów). Wynika to z dostępnego raportu finansowego, który znajdziecie tutaj.

Oczywiście nie oznacza to, że Amazon dokonywał jakichś nielegalnych działań. Normalną i powszechną praktyką przedsiębiorców jest szukanie sposobów na zmniejszenie obciążeń fiskalnych. Nie da się jednak ukryć, że ogromne korporacje się w tym wręcz wyspecjalizowały, i wcale nie jest to jakiś nowy wynalazek. O podatkowe machinacje oskarża się choćby Google czy Apple, które walczy z Komisją Europejską o to, czy legalnie unikało opodatkowania w Irlandii.

Korporacje mówią „nie” płaceniu podatków

W skądinąd bardzo ciekawej książce Wojciecha Orlińskiego „Internet. Strach się bać” znajdziemy m.in. taki fragment:

Technologiczne korporacje, które wyrosły na tych publicznych inwestycjach, nie odpłacają się jednak społeczeństwu podatkami. Owszem, czasem rzucają jakiś ochłap na odczepnego, ale płacą generalnie tyle, ile chcą. A chcą płacić niewiele.

Najbezczelniej podchodzi do tego News Corporation, koncern dynastii Murdochów. Zadeklarował on w Australii przychody w wysokości 364 364 000 dolarów australijskich w 1987 roku, 464 464 000 w 1988 roku, 496 496 000 w 1989 roku i 282 282 000 w 1990 roku. Zbieżność tych liczb nie może być przypadkowa – jak to ujął John Lanchester, pisząc o tym w „London Review of Books”, „w języku księgowości to oznacza ODPIERDOLCIE SIĘ!”. Zapłacimy od takiego dochodu, od jakiego będziemy chcieli zapłacić, a wam nic do tego!

O ile mnie ma nic złego w zmniejszaniu realnie płaconych podatków np. inwestując w firmę czy jej pracowników, wdrażając innowacyjne rozwiązania etc., o tyle szukanie kruczków prawnych, tworzenie spółek w różnych krajach wyłącznie po to, aby płacić mniejsze podatki budzi nie tylko wątpliwości prawne, ale i jest po prostu nieeleganckie. Choćby dlatego, że tworzenie spółek w rajach podatkowych jest zarezerwowane wyłącznie dla bogatych spółek – pan Kowalski, właściciel warsztatu samochodowego pod Rzeszowem, takiej możliwości nigdy mieć nie będzie.

Podwójna kanapka irlandzko-holenderska (o której pisałem w tekście o sztuczkach podatkowych stosowanych m.in. przez polskie LPP) to legalne, ale jednak niemoralne działania. Ale na większe zmiany w prawie się nie zanosi. Wysokość podatków wciąż zależy od humoru tego czy innego prezesa.