Przejechałem całą A2. Oj, nie umiemy robić autostrad

Gorące tematy Moto Państwo dołącz do dyskusji (123) 12.11.2018
Przejechałem całą A2. Oj, nie umiemy robić autostrad

Jerzy Wilczek

To, że wreszcie doczekaliśmy się w miarę gęstej sieci autostrad i ekspresówek, to z pewnością jeden z największych sukcesów 100 lat naszej niepodległości. Szkoda tylko, że drogi są fatalnie zorganizowane, koszmarnie drogie – i na dodatek nie potrafimy po nich jeździć. Autostrada A2 to najlepszy przykład.

Autostrada A2, dumnie nazwana Autostradą Wolności, to kluczowa droga w kraju – ma spoić wschód kraju, Warszawę, Łódź, Poznań, i w końcu połączyć się z niemiecką A12. Właśnie przejechałem niemal całą A2 – i niestety mam poczucie, że nie umiemy w autostrady. To, co mogłoby być naszą wizytówką, raczej pokazuje negatywne polskie cechy – kiepską organizację, brak manier – i chęć do robienia pieniędzy za wszelką cenę. Zacznijmy od tego ostatniego.

Autostrada A2. Te ceny to rozbój w biały dzień

Łączny przejazd całą autostradą A2 kosztuje w jedną stronę 87,90 zł. Ktoś zaraz powie, że przecież autostrady w niemal całej Europie są płatne. Problem w tym, że nie aż tyle. Na przykład a Austrii można kupić winietę na 10 dni i przez ten czas jeździć po wszystkich takich drogach w kraju. Ile kosztuje taka winieta? Zaledwie 9 euro dla auta osobowego. Różnica zatem jest kolosalna – i to nawet nie biorąc pod uwagę różnic w zarobkach pomiędzy nami a mieszkańcami Austrii.

Jakby ktoś myślał, że tylko przejazd jest nieprzyzwoicie drogi, to powinien sprawdzić ceny paliwa przy autostradzie a nawet fast-foodów. Benzyna jest często nawet o kilkadziesiąt groszy droższa niż na „normalnych” stacjach, a ceny zestawów w takim McDonald’sie przy A2 też są zazwyczaj o kilka zł wyższe niż w barach w miastach.

„Pamiątki” po przejeździe A2

Autostrada A2. Trochę kultury, drodzy kierowcy!

Jak już ktoś tak bardzo przepłacił za przejazd, to liczy, że przynajmniej podróż będzie w miarę komfortowa. Nic z tego – od razu dają się we znaki kierowcy. Być może wszyscy chcą od razu odreagować frustrację po opłaceniu przejazdu, ale mało kto na tej drodze zachowuje się kulturalnie. Wystarczy spróbować wyprzedzić tira lewym pasem i od razu podjeżdża z tyłu jakiś naciśnieniowany kierowca, migając światłami, czy jadąc przy zderzaku – słowem, wymuszając zjazd na prawy pas.

Lewy pas to nie kółko różańcowe – ktoś powie. Słusznie – lewy pas służy do wyprzedzania. Ale to nie znaczy, że służy on tylko tym, którzy chcą jechać 200 km/h. Jeśli ktoś chce tak bardzo przekraczać prędkość, to chyba sam powinien się dostosować, a nie wymuszać na innych uległość.

Można by tak oczywiście w nieskończoność – jak zdarza się jakiś korek, to oczywiście mało kto pomyśli, że najlepszym sposobem na rozładowanie go jest jazda „na suwak”. Raczej każdy się próbuje wcisnąć – i kolejka się w ten sposób tylko wydłuża.

Spójrzmy na niemieckie autostrady – to najlepszy dowód, że można jeździć szybko, ale z klasą i kulturą.

Żeby to wszystko chociaż miało ręce i nogi…

Częściowo autostrada A2 jest obsługiwana przez spółkę Autostrada Wielkopolska, zakładaną przez Jana Kulczyka. Częściowo jednak opłaty pobiera po prostu GDDKiA. A to oznacza, że na jednej, nie tak znowu długiej autostradzie, są dwa systemy poboru opłat. Czasem płaci się z góry za odcinek, czasem trzeba pobierać bilet i płacić po przejechaniu odcinka. Zgaduję, że utrzymywanie takich dwóch systemów na jednej autostradzie zbyt ekonomiczne nie jest, a na pewno jest irytujące.

Są jednak jeszcze bramki, które w ogóle nie działają. Nieczynne bramki w okolicach Brwinowa i Grodziska Mazowieckiego stoją już od siedmiu lat – i czekają na decyzję, co dalej z poborem opłat na tych odcinkach. Z tego, że bramki są nieczynne można się oczywiście cieszyć – w końcu to oznacza, że nie ma jeszcze jednej opłaty.

Ale bramki są niebezpieczne i symbolizują cały ten bałagan i myślenie w krótkich kategoriach. Nie, autostrada A2 nie jest symbolem wolności, jak to chciał prezydent Komorowski. Jest raczej symbolem chaosu i tego, że nie umiemy się uczyć na własnych błędach.

123 odpowiedzi na “Przejechałem całą A2. Oj, nie umiemy robić autostrad”

  1. Przecież ceny A2 dyktuje rodzina Kulczyków. Platformersi taką umowę sporządzili zaje***, że Kulczyki przez 20 lat mogą robić co chcą.

    • Koncesję Autostrada Wielkopolska dostała za czasów rządu SLD-PSL, za Cimoszewicza chyba, może Oleksego. A mogą robić co chcą przez 40 lat – do 2038

      • To ta sama „parafia” LSD, PEŁO, PEEZEL, Rodowód żydo-komuchowski PZPR-owski. A tusk niedawno pis od bolszewików wyzywał hahah, to dopiero przebrzydła kreatura

      • Artykuł wydaje się sensowny, gdyby nie fakt, że autor ewidentnie nie porusza się polskimi autostradami. Jakby się z choinki urwał. Piszesz człowieku, tak oczywiste rzeczy, że aż żal. Przecież, to że autostrada A2 jest droga wiadomo już od samego początku jej istnienia. To, że paliwo na autostradzie jest droższe, niż w miastach wiadomo już ze 30 lat. Że winieta w Austrii jest tania i działa na wszystkie autostrady, to też już pewnie fakt znany od baaardzo dawna. Już sensowniej byłoby napisać, dlaczego przy polskich autostradach są tylko MC, KFC, BK, itp. Jadąc w trasę, chcę zjeść normalny obiad!!! Nie ma jak.

        • Nie wiem, czy pamiętasz początek lat 1990. Były wtedy propozycje wprowadzenia winiet, ale kierowcy polscy tak zawzięcie protestowali („po co mam płacić za winietę, gdy pojadę raz na rok albo rzadziej”), że rząd wprowadził myto.

      • A wiedziałeś o tym, że PO-PSL w 2009 roku, sporządziło tajną umowę rekompensującą utracone zyski dla spółki Kulczyka. Chodzi o różnicę między tym, co było zawarte w umowie, a rzeczywistymi dochodami z autostrady?. Chodzi o gruby hajs ok 900 mln. To miało największy wpływ na to, że ceny za przejazd A2 są jakie są :) Sprawdziłeś to ?

        • A pamiętasz, że w 2015 sąd orzekł iż aneks został wprowadzony nieprawidłowo i Kulczyk zwrócił w sumie prawie 2 mld zł?

    • A4 między Krakowem a Katowicami jeszcze lepszym fraudem było, skoro umowa jest niejawna, samorządy nie mogą zbudować i utrzymywać konkurencyjnej drogi do A4, a jakoś żadne CBA się tym nie zainteresowało :)

  2. Od Łodzi do Warszawy przejazd A2 to parodia. Ilość aut jest tak ogromna, że przez większość czasu jedziemy 80 km/h. Dodatkowo zderzak w zderzak masz na ogonie albo biała Fabie która daje z siebie wszystko, albo czarnego superb gdzie za kierownicą siedzi korpokrawaciarz,albo typiare w BMW MX6. I każdy chce Cie zjeść. Nie muszę wspominać o wyprzedzających TIRach które tamuja ruch na kilka minut I każdy wkurzony. Powoduje to tyle niebezpiecznych sytuacji, że czesto codziennie są tam stłuczki. Na A2 trzeci pas powinien być już dobre 10 lat temu.

      • Pojeździj po autostradach w Niemczech, to się przekonasz, że to nie mity. Najwięcej chamstwa prezentują tam kierowcy w samochodach z tablicami z Polski i Ukrainy. I mówię to na podstawie własnych obserwacji, a nie zasłyszanych legend.

        • przejezdzam trase z Ulm do Drezna w obie strony co tydzien. Niemieccy kierowcy nie potrafia jezdzic. Czegos takiwgo jak kultura jazdy tam nie doswiadczylem ani razu z auta z tablicami niemieckimi, choc auta na czeskich blachach bidza tam moja najwyzsza pogarde. Nie wiem kolego gdzie jezdzisz ale zazdroszcze skoro otaczaja cie tam kulturalni kierowcy;)

      • Na Zachodzie mają więcej kultury, bo jak nie ma, to uprzejmy pan w mundurze wlepi mandat na kilkaset Euro. Tak się z chamami i głupkami walczy.

  3. Łodź-Warszawa to dla biedoty w auta poniżej 150KM to walka o życie. Jakiś film dokumentalny powinni nakręcić co się tam dzieje. Wyprzedanie poboczem albo pasem zieleni, poważnie.
    Do tego ciągłe przyhamowania z 180km/h to 90km/h po prostu bajka. Ilość samochodów na tej trasie jest chyba największa w tej cześć europy

    • z raportu opublikowanego przez GDDKiA „generalny pomiar ruchu 2015” wynika że autostradą A2 między łodzią a warszawą jeździ tyle samo aut co na A4 kraków-katowice, około 40000 dziennie więc nie wiem skąd wniosek że „Ilość samochodów na tej trasie jest chyba największa w tej cześć europy”. To już przez centrum katowic po A4 przejeżdża 100000 aut na dzień

  4. Witam,ja jeżdżę na Śląsk co tydzień z Monachium,i wolę jeździć przez Czechy niż góra przez Niemy probówalem,ale moje nerwy z ciężarówkami,zajezdzadzaniem nie wytrzymują tych 850km,wolę zapłacić roczna winete,i tłuc się 200km po krajowych drogach niż się wkurzyć.

    • Proponuję popracować nad stylem jazdy. Jeżdżę po autostradach w różnych krajach z maksymalnymi dopuszczalnymi prędkościami w danym kraju i zajechanie drogi przez ciężarówkę zdarza mi się niezwykle rzadko.

  5. Na A2 Warszawa-Łódź miałbym rozwiązanie rodem z Pragi – odcinkowy pomiar prędkości NA CAŁYM odcinku drogi. Do tego zmienne ograniczenie (100-140) w zależności od natężenia ruchu. I to mogłoby nieco upłynnić jazdę, poprawić komfort i bezpieczeństwo.

  6. To zdecydowanie TOP-10 patologii naszej „transformacji”. Wyobraźmy sobie dwóch partnerów, jeden ma milion złotych, drugi tysiąc złotych. Ten co ma milion uważa, że ten tysiąc jest mu niezbędny wobec tego oddaje wszystko co ma, by pozyskać ten tysiąc.
    Tajne umowy na dziesiątki lat, rozumiecie? Kto pozwala na to, by Państwo miewało tajne umowy, poza kilka obszarami dotyczącymi bezpieczeństwa? Państwo ma tajemnice związane z tym, kto bierze kasę za korzystanie z dróg wybudowanych za nasze? Potem coś się ludowi obieca, lud w większości nie ogarnia, ale władzę zapewni.
    Proszę, kto mi powie, po co prywatna firma uczestniczy w tej układance? Wszystko jedno jaka. Po co?
    Kolejny element to systemu poboru opłat. Są wygodne elektroniczne urządzenia, owszem. Musiałbym zakleić nimi całą szybę, bo potrzebuję Viatoll, A4go i jeszcze dwa, nazw nie pamiętam. A poza możliwością ogarnięcia jest jeden system i rozdział kasy pomiędzy zainteresowanych. Szokuje mnie, ile w Polsce jest takiego kompetencyjnego badziewia, a mimo to idziemy i wybieramy tych samych. Speców od wszystkiego, Cymańskich, Czarneckich, Jackowskich itd itd. A proste sprawy leżą i czekają.

  7. Nie umiemy ale po nich jeździć. Przynajmniej przepisowo się praktycznie nie da. Przejechałem trasę Łódź – Gdańsk w tą i z powrotem. No tragedia.

  8. Nic dodać nic ująć – za tą kase to tam pownny być conajmniej 3pasy betonowej pięknej autostrady :)
    Co do kultury jazdy no cóż, kto jeżdzi wolno nie zrozumie tego co jeździ szybko, ale chociaż jak juz sie ja np nie spiesze lub po prostu nie mam ochoty na pedał w podłodze to odkładam wyprzedzanie na poźniej gdy juz będzie pusto lub po prostu cisne na tą sekundę gaz do dechy. Co do jazdy na suwak to czekam na dzień w którym to w koncu będzie obowiązkiem !

  9. No cóż . Jak się jeździło od wioski do wioski to się nie umie jeździć po autostradach , dodatkowo my jesteśmy najwcześniej chamami .

    W Polsce był od wieków bałagan . Nasz naród nigdy się nie nauczy .

  10. „Spójrzmy na niemieckie autostrady – to najlepszy dowód, że można jeździć szybko, ale z klasą i kulturą” hahahaha, dawno się tak nie uśmiałem. Niemcy jeżdżą gorzej od nas, jeśli chcesz poszukać kultury na autostradzie polecam pojechać do Wielkiej Brytanii.

  11. Z tirami problem jest wszędzie, rozumiem wyprzedzanie cysterny, która często ma ograniczenie do 70. W innych przypadkach kilometrowy wyścig 90kmh vs 93kmh, nie dziwcie się potem, że po hamulcach walą wam

  12. 2 pasy na A2 między Łodzią a Warszawą to śmiech i płacz jednocześnie – ile razy jadę do Trójmiasta i muszę przebrnąć przez A2, co najmniej kilka razy jadę „w korku” przez wyprzedzające się TIRy. Za to wracając, po zjeździe z A1 na A2 mam zawsze wybór – albo jechać <100 km/h z prędkością prawego pasa, albo walczyć o życie na lewym z typami w BMW, Audi i wszelkiej maści WAG'ach, którzy jadą na długich i z kierunkowskazem 160-200 km/h.

    Za to ostatnio wracając z Włoch, przejechałem przez dużą część Niemiec w komforcie na 3 pasmowej autostradzie między Monachium a Berlinem, bo ktoś pomyślał i na odcinku o dużej intensywności ruchu dołożył po jednym pasie w każdą stronę.

    U nas się tak spieszyli na Euro, że aż nikt nie pomyślał o realnym rozwiązaniu.

  13. Autor zapomniał, że zanim zjedziemy na lewy pas to mamy obowiązek upewnić się w lewym lusterku, że możemy to zrobić bezpiecznie. Czyli, zerkamy czy coś nie zbliża się do nas a jeżeli mamy problem z określeniem predkości to zerkamy raz i za chwilę drugi raz. Jeżeli ktoś wjedzie na pas po którym ja się poruszam i spowoduje to chociażby zdięcie nogi z gazu to jest to zwykłe, pospolite zajechanie drogi. A co do kultury to bardziej kulturalni od nas Polaków są chyba tylko Holendrzy. Stereotyp jak to jest och, ach „na zachodzie” to mit wciskany tym co nie jeżdżą po za granice Polski.

    • Tzn że co, co to jest zajechanie drogi ?
      Że jak ktoś dokurwia 180 na eSce a ja jadąc zgodnie z przepisami 120 zabieram się za wyprzedzanie tira to mu przeszkadzam ? Jak mam pacjenta 300-400m za sobą ?
      Takich zjebów jest coraz więcej na naszych drogach, wystarczy do Radomia się przejechać.

    • Nie wiesz czym jest zajechanie drogi. A w dodatku co robisz wiecznie na lewym pasie, że inni muszą na ciebie wiecznie uważać? Skoro ktoś miałby zdążyć trzy razy spojrzeć w lusterko żeby zobaczyć że jedziesz za szybko i zmusi cię do zdjęcia nogi z cegła w bucie z gazu to znaczy że zbyt długo przybywasz na lewym pasie. Przypominam że w Polsce obowiązuje ruch prawostronny. Dotyczy on również piratów drogowych którzy jadą z nadmierną prędkością.

        • Nie ma takiego przepisu. To że ktoś musiał lekko zwolnić zdejmując nogę z gazu, zresztą zazwyczaj do dowolnej prędkości, nie jest żadnym zajechaniem drogi, ani nawet nie jest nieustąpieniem pierwszeństwa. Tacy mistrzowie jak autor posta na który odpowiadałem zazwyczaj notorycznie okupują lewy pas, bo im się wydaje że jak jadą szybciej niż dozwolona to mogą i irytuja się za kazdyk razem jak muszą choćby trochę zwolnić, bo wydaje im się że każdy ma obowiązek zejść im z drogi.

  14. No w końcu ktoś napisał o tym że po naszych autostradach nie da się jeździć, jeszcze do tego w ekspresowym tempie dochodzą eSki (np ta do Radomia)

  15. Drogi autorze. Za granicą tam gdzie nie ma winiet opłaty są również spore. Wyższe ceny paliw na stacjach przy autostradzie to nie jest również polski wynalazek. Tak samo jest w Niemczech, Austrii czy innych krajach. W Polsce zganianie z lewego pasa występuje rzadko. Jeśli Ci się to często przytrafia to być może mylisz błyski świateł spowodowane wybojami z poganianiem, albo wyprzedzasz w żółwim tempie albo zajeżdżasz komuś drogę.

  16. Ciekawe gdzie pobierali nauki projektanci tych bubli. Nie daj boże przegapić zjazd, trzeba dyrdać 40 km w jedną stronę żeby zawrócić i najczęściej ponownie uiszczać opłatę za ten burdel. Nie wspomnę o straconym czasie. Nie dziwię się obrazkom z polskich „autostrad” pokazujących cofających lub jadących pod prąd kierowców wracających do miniętego zjazdu… Dlaczego gdzie indziej można na kolejnym węźle bezproblemowo zawrócić nadrabiając max 5 km i nie tracąc godzin na zwiedzanie wątpliwej urody krajobrazów okraszonych ekranami dźwiękochłonnymi…a u nas czeka ponad godzinna nieplanowana wycieczka ?
    Za ten „luksus” złodzieje walą najwyższe opłaty w europie. MAFIA

  17. Artykuł fajny jednak ostatnią wadę opisano bardzo słabo. Bramki na wysokości Brwinowa to coś niebywałego. Już objaśniam ten odcinek autostrady był wybudowany z dofinansowaniem UE co wg prawa UE wyklucza pobieranie opłat przez X lat no ale przecież nasi decydenci musieli na zaś postawić bramki bo za 10-15lat będą jak znalazł… No i tu się zaczynają problemy bo jest to główna droga wylotowa z Warszawy co skutkuje w piątek po południu 5km korkami tak 5km i czasem 1h stania bo każdy zwalania do 50 aby trafić między bramkami…

    Co do prędkości na autostradzie 15 letnim gratem z stajni GM z silnikiem 2.0T 210hp nie da się jechać 160-170 bo przecież miłośnicy nowych niemieckich modeli TDI na lewym pasie jada max 140-150 bo o panie potem nie pali wcale 5L na 100km

  18. Naprawdę chciałbym, żeby ktoś uczciwie wyliczył koszty budowy i użytkowania różnych odcinków A2. Populiści zapominają, że „tani” odcinek GDDKiA jest dotowany z naszych podatków, więc wcale nie jest taki tani. To, że bezpośrednio nie płaci kierowca wcale nie oznacza, że kosztuje to mniej, a obawiam się, że więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *