Dziecko robotników ma nikłe szanse na zostanie profesorem. Nie dlatego, że się nie uczy, tylko miało pecha na samym starcie

Gorące tematy Praca dołącz do dyskusji (112) 29.06.2018
Dziecko robotników ma nikłe szanse na zostanie profesorem. Nie dlatego, że się nie uczy, tylko miało pecha na samym starcie

Udostępnij

Tomasz Laba

Najnowszy raport przygotowany przez OECD nie pozostawia złudzeń. Widać to już po samym jego tytule „Zepsuta winda społeczna? Jak promować społeczną mobilność.” Dzieci bogatych są bogaci, a biedni dziedziczą biedę. Szansę na zmianę swojego statusu społecznego ma naprawdę niewielu. 

Ucz się, ucz, bo nauka to potęgi klucz. Takie powiedzenie z pewnością każdy z nas słyszał w swoim dzieciństwie. Co sprytniejsi potrafili odpyskować, kończąc zdaniem „a kto ma klucz ten jest woźnym w szkole„. To zabawne, że wyniki najnowszego raportu OECD można właśnie w taki żartobliwy sposób podsumować. Organizacja od wielu lat prowadzi badania na temat mobilności społecznej. Ich skutki przedstawiła w obszernym raporcie o wymownym tytule Zepsuta winda społeczna? Jak promować społeczną mobilnośćktóry opisuje Gazeta Wyborcza.

Społeczna mobilność, a więc zarówno awans, jak i spadek jest blokowany przez zjawisko lepkiej podłogi i kleistego sufitu. Pierwsze oznacza przytrzymanie biedniejszych na pozycji, a drugie odnosi się do tych bogatych. Tym z kolei utrudnia spadek z drabiny społecznej na niższą pozycję. Oczywiście nie oznacza to, że ruchu na tej drabinie nie ma w ogóle. Najlepiej można to zobrazować następującym przykładem. Jeśli w latach 2002-14 żyłeś w Polsce, a twój ojciec był robotnikiem fizycznym, miałeś 40 proc. szans na to, że powtórzysz jego los, i tylko 25 proc. szans na to, że awansujesz na kierownika. Jeśli zaś ojciec był kierownikiem, szanse na zostanie robotnikiem spadały do 20 proc., a do 50 proc. wzrastało prawdopodobieństwo, że także będziesz zarządzać pracownikami.

Awans społeczny jest coraz mniej prawdopodobny

Zjawisko nie występuje wyłącznie w Polsce, a na całym świecie. Obecna średnia dla całego świata wskazuje, że pełny awans rodziny ze szczebla niskich dochodów do średnich zajmuje aż pięć pokoleń. Jest zatem ziarno prawdy w powiedzeniu, że garnitur dobrze leży dopiero w trzecim pokoleniu. Pod tym względem najlepiej wypadają państwa skandynawskie – tam zajmuje to trzy pokolenia. Absolutnymi rekordzistami są Duńczycy – awans zajmuje jedynie dwa pokolenia. Siedmiu pokoleń potrzebują Węgrzy, Chińczycy i Hindusi.

Jeśli żadne z rodziców nie ukończyło szkoły średniej, aż 43 proc. ich potomstwa kończy najwyżej gimnazjum, 45 proc. – liceum, a zaledwie 2 proc. uzyskuje tytuł magistra. Szanse na dostatnie życie rosną, jeśli choć jeden z rodziców ma wykształcenie wyższe: wówczas tylko 7 proc. dzieci edukację kończy na gimnazjum, a aż 22 proc. zostaje magistrami.

Jak wyglądają perspektywy awansu społecznego w Polsce? Mówiąc krótko – nie najlepiej. 41% dzieci robotników zostaje robotnikami, a jedynie 24% zajmuje w przyszłości stanowiska kierownicze. Gorzej jest w Portugalii – tam proporcje wyglądają wręcz katastrofalnie. 54% dzieci robotników dziedziczy ich zawód, a jedynie 9% awansuje na wyższe stanowiska. Są jednak kraje, w których tendencja jest zupełnie odwrotna. Znowu chodzi o kraje skandynawskie, ale też Szwajcarię, Holandię czy Izrael. Tam tylko 17% dzieci dziedziczy zawód robotnika, a aż 27% jest kierownikami.

Za to spadek z drabiny społecznej nie zajmuje aż tylu pokoleń. Wystarczy kilka lat, aby z wysokiego pułapu zaliczyć twarde lądowanie. Według raportu w Polsce te szanse ma aż 21%, 11% i 7% członków odpowiednio niższej klasy średniej, klasy średniej i klasy wyższej. Mowa o perspektywie najbliższych 4 lat. Najmniejsze szanse na spadek mają mieszkańcy USA i Niemiec.

Wychodzi na to, że młodzi pracownicy w końcu znaleźli upragnioną wymówkę dla swoich niepowodzeń.