1. Home -
  2. Państwo -
  3. Dziś opowiem wam jak robiliśmy zamówienie dla szpitala. Na klawiatury z enterem, więc lepiej usiądźcie

Dziś opowiem wam jak robiliśmy zamówienie dla szpitala. Na klawiatury z enterem, więc lepiej usiądźcie

Ciekawi dalszych kulisów polskich przetargów? Dzisiaj kolejna smutno-komiczna historia przetargowa. 

Krystian Matejko14.09.2017 17:43
Państwo

Oczywiście wolałbym nie rzucać konkretnymi nazwami, nazwiskami i markami. Jeśli nie chcecie, wierzyć nie musicie. Jak mawiają Włosi "nawet jeśli to nie była prawda, to ładnie wymyślone". Ale to prawda, niestety, wierzcie mi na słowo. A z tymi klawiaturami do szpitala to to było tak:

Kiedyś wygrałem przetarg na dostawę komputerów stacjonarnych. Były to tzw. składaki. Był to szpital. Przetarg został wygrany i realizowaliśmy zakupy. Oznacza to, że jeszcze raz przegląda się specyfikację i próbuje kupić sprzęt. Tak to bywa w przetargach, że człowiek skupia się na najważniejszym, a resztę wycenia na tzw. "oko".

Białe klawiatury dla szpitala - historia prawdziwa

Na oko została wyceniona klawiatura do komputera. Na oko, bo w sumie względem niej istniały tylko trzy warunki:
- kabel 1,8 metra
- kolor biały
- duży ENTER - wiecie, w kształcie odwróconej litery L.

Przy wycenie zgadywaliśmy - około 25 zł

No i przyszedł czas zakupów. Szukam ja i nie mogę znaleźć. Wszystkie klawiatury jak na złość czarne, z kablem 1,8 i dużym enterem. Szuka kierownik - wszystkie czarne. Szukają już wszyscy, całe biuro, księgowa, prawnik, portier, żona portiera, dzieci portiera, pies portiera i kot pani Basi z marketingu - nie ma takiej na rynku.

To się zdenerwowałem i zadzwoniłem do Zamawiacza i mu mówię:

Witki mi opadły. Urząd kupuje klawiatury w kolorze białym, bo są mniej awaryjne!

Słabo? To posłuchajcie jeszcze morału tej historii. Otóż ostatecznie kupiliśmy mu białe, zgodził się na krótszy kabel...

Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi