„Hora curka”, której nigdy nie było. Oszuści wyłudzili 500 000 złotych na internetowej zrzutce na nieistniejące dziecko

Codzienne Gorące tematy Technologie Zbrodnia i kara 09.07.2017
„Hora curka”, której nigdy nie było. Oszuści wyłudzili 500 000 złotych na internetowej zrzutce na nieistniejące dziecko

Udostępnij

Marek Krześnicki

Znany polski serwis crowdfundingowy zrzutka.pl padł (najprawdopodobniej) ofiarą oszustów, którzy postanowili wykorzystać naiwność internautów i zebrali – pod pozorem zbiórki na leczenie chorego chłopca – ponad pół miliona złotych. 

Jedni uczciwie zarabiają na swoje życie, inni szukają drogi na skróty. Dla niektórych ta droga na skróty jest usłana VAT-owskimi karuzelami, inni wspierają aktualnie rządzące partie, a jeszcze inni wyciągają ręce po kasę nieświadomych niczego obywateli. Ta trzecia opcja sprawdziła się w przypadku Amber Gold, gdzie wykorzystano chciwość i ekonomiczną ignorancję Polaków. Jednak szczególnie niemoralnym rodzajem oszustw jest ten, w którym wykorzystuje się dobre serce innych ludzi – np. organizując fałszywą zbiórkę publiczną na leczenie chorego dziecka… które nie istnieje.

#bojesieciemnosci – akcja tak dobra, że oszukano internautów na ponad pół miliona złotych. Organizator problemu nie widzi, a zrzutka.pl… nie weryfikuje, czy zbiórki są autentyczne

Na portalu zrzutka.pl pan Michał Sianecki zbierał fundusze na operację małego Antosia:

Rodzice małego Antka mierzą się z bardzo trudną sytuacją. U ich 2,5-letniego syna zdiagnozowano jakiś czas temu groźny nowotwór oczu, który w niedługim czasie może spowodować u chłopca nieodwracalną ślepotę. Nadzieją okazała się droga operacja w Ameryce. Koszt takowej operacji to 1 500 000 złotych.

Jak dalej czytamy w opisie zakończonej już zbiórki, do osiągnięcia zakładanego celu brakowało pół miliona złotych – i taką też kwotę udało się uzyskać przed końcem akcji. Nie powinno to nikogo dziwić: do akcji włączyło się mnóstwo osób i organizacji. Akcję propagował m.in. znany piłkarz Artur Boruc:

Niestety, okazało sie, że cała akcja okazała się być ściemą, a „Antoś Rudzki” najprawdopodobniej… w ogóle nie istnieje. Potwierdził to sam portal, na którym organizowano zbiórkę. Jak czytamy w oświadczeniu opublikowanym na facebookowym profilu zrzutka.pl:

W związku z głośną już sprawą #bojesieciemnosci pragniemy poinformować, że:

– prawdopodobnie, podobnie jak wiele osób publicznych, gazet i mediów tak i nasi użytkownicy padli ofiarami przygotowanego z dużą starannością oszustwa,

-aktualnie prowadzimy działania wyjaśniające. Bezpośredni kontakt z panem Michałem Sinieckim jest niemożliwy – nie odbiera telefonu. Skontaktował się z nami telefonicznie pełnomocnik pana Michała Sinieckiego i przekazał, że obszerniejsze wyjaśnienia zostaną przekazane w poniedziałek,

– o ile nie zmienią się okoliczności lub przedstawione wyjaśnienia nie rzucą nowego światła na sprawę, w poniedziałek zgłosimy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w prokuraturze.

Chcesz pomagać? Super, ale wybieraj sprawdzone organizacje

O tym, że coś jest na rzeczy, dobitnie świadczy również wypowiedź samego organizatora, czyli pana Sianeckiego, który na swoim profilu na Facebooku wydał lakoniczny komunikat:

W związku z sytuacją, która aktualnie ma swoje miejsce w internecie, w swoim imieniu chciałbym przeprosić wszystkie osoby zaangażowane w akcję pomocy na rzecz Antosia Rudzkego.

W szczególności przeprosiny należą się licznie występującym osobom publicznym, które swoim wizerunkiem niewątpliwie przyczyniły się do zebrania równowartości przekraczającej kwotę 500 000 złotych.
Oświadczam, iż wszystkie otrzymane pieniądze osobom poszkodowanym zostaną zwrócone.

Informuję, że sprawa jest aktualnie na etapie wyjaśniania.

Nie wnikając to, co może mieć na myśli organizator zbiórki, pisząc o „wyjaśnianiu sprawy” (nie wiedział, na co zbiera pieniądze?!), to warto podkreślić, że problemu by nie było, gdyby twórcy portalu zrzutka.pl weryfikowali zbiórki przed ich startem. Tymczasem, jak się okazuje, zrzutka.pl owszem, przeprowadza weryfikację, ale wyłącznie w zakresie tożsamości organizatorów. Jak czytamy na specjalnej podstronie:

  • w pierwszym kroku weryfikacji wysyłasz przelew weryfikacyjny w kwocie 1 PLN z Twojego prywatnego konta bankowego (przelaną kwotę możesz później wypłacić z Twojego konta na zrzutka.pl),
  • w drugim kroku wysyłasz skan dokumentu tożsamości: dowodu osobistego (obie strony) bądź paszportu (strona ze zdjęciem). Dane z dokumentu muszą pokrywać się z danymi konta, z którego wysłany został przelew

Tymczasem, dla porównania na portalu siepomaga.pl – na którym zebrano już ponad 144 miliony (!) złotych dla osób potrzebujących finansowego wsparcia – weryfikuje dokumenty potwierdzające, że zbiórka nie jest próbą wyłudzenia pieniędzy od ludzi dobrej woli. Co ciekawe, okazuje się, że zbiórka na „Antosia” również miała być prowadzona na siepomaga.pl – jednak kilka miesięcy temu, po weryfikacji, została ona odrzucona.

Sprawa zbiórki #bojesieciemnosci zapewne będzie dalej badana przez organy ścigania. Oby była to dobra nauczka, że pomagać warto – ale trzeba robić to z głową. Inaczej łatwo dać się naciągnąć na kilka złotych i dać zarobić oszustom.