- Bezprawnik -
- Moto -
- Chciał zapłacić 50 zł za zarysowany zderzak nowego auta. Dziś lakiernik bierze 20 razy więcej
Chciał zapłacić 50 zł za zarysowany zderzak nowego auta. Dziś lakiernik bierze 20 razy więcej
Ostatnio słyszałem od znajomego o kwocie odszkodowania, jaką dostał z autocasco za zarysowany błotnik. Jak na pojedynczy element kwota nie była mała, ale nie ma co się dziwić, skoro ceny usług blacharsko-lakierniczych rosną z roku na rok. Aż przypomniała mi się historia, w której pewien pan chciał zapłacić pokrzywdzonej… 50 złotych za zarysowany zderzak nowego samochodu.
Ile kosztuje lakierowanie jednego elementu? Dobry lakiernik potrafi sporo kosztować
Pamiętam czasy, gdy lakiernik liczył średnio około 500 zł za jeden element. Dziś kwota 1000 zł nie robi na nikim wrażenia, a czasami może być jeszcze wyższa.
Znajomy miał niedawno szkodę parkingową, którą naprawiał ze swojej polisy autocasco. Nie bawił się w kosztorys, lecz oddał samochód do serwisu w celu naprawy bezgotówkowej. Dodam, że był to ceniony warsztat, ale nie było to oficjalne ASO producenta.
Po kilku dniach samochód był jak nowy, a lakier na błotniku nieskazitelny. Po pewnym czasie znajomy otrzymał pismo od swojego towarzystwa, które poinformowało go o wysokości szkody. Ubezpieczyciel zapłacił warsztatowi niemal 3000 zł, a przecież zarysowany był tylko jeden element. I kto jeszcze pyta, czy warto mieć autocasco?
Gotówka od sprawcy czy naprawa z OC? 50 zł za zarysowany zderzak to rozbój w biały dzień
Na koszt naprawy wpływa kilka czynników, w tym stawki konkretnego warsztatu, rodzaj lakieru (mat, metalik, perła itp.) i ewentualne zaprawki przed malowaniem. Jeśli masz nowy samochód, który został właśnie przerysowany na parkingu, to lepiej nie zgadzać się na gotówkę od sprawcy w formie odszkodowania. Nie wiadomo, czy jego propozycja starczy na pokrycie szkody, która dziś może wynieść ponad 1000 zł za jeden element, a — kto wie — nawet znacznie więcej. Lepiej spisać oświadczenie sprawcy kolizji, naprawić samochód z OC sprawcy i mieć święty spokój.
Nowe Clio, parafialny parking i propozycja seniora
Nie brak jednak kierowców, którzy za wszelką cenę będą chronić swoje zniżki z tytułu bezkolizyjnej jazdy. Pamiętam, jak dawno temu po niedzielnej mszy przechodziłem przez parafialny parking, na którym było sporo zamieszania. Okazało się, że starszy pan przerysował pani nowe wówczas Renault Clio w ślicznym czerwonym kolorze. Zapłakana właścicielka dzwoniła do męża, aby spytać, czy brać gotówkę od pana, czy spisać dane jego polisy OC.
Oboje jeszcze parę minut wcześniej razem modlili się w kościele, a teraz senior z podstępnym uśmiechem na twarzy próbował przekupić właścicielkę uszkodzonego samochodu kwotą… 50 złotych. Nie wiem, jak skończyła się ta historia, ale było to Clio IV generacji, będące wtedy nowością na drogach. Był to zatem prawdopodobnie 2012 lub 2013 rok, a więc lakierowanie jednego elementu mogło spokojnie kosztować ok. 500 zł. W ASO ceny mogły być jeszcze wyższe.
Chcesz mieć święty spokój? Napraw samochód z OC sprawcy
Sporo już widziałem, ale oferowanie 50 złotych za przerysowany zderzak nowego samochodu — nawet jeśli mówimy o cenach z poprzedniej dekady — było jedyne w swoim rodzaju. Jako poszkodowani mamy pełne prawo do przywrócenia swojemu samochodowi stanu sprzed kolizji.
A może starszy pan nie miał OC na swój samochód? W takim przypadku można liczyć na odszkodowanie wypłacone przez UFG, który następnie zwróci się do sprawcy z tzw. regresem. Jak dotkliwy potrafi być taki zwrot, pokazuje rekordowy regres z UFG w Polsce.
Nowy samochód lub youngtimer? Nie bierz pieniędzy „do kieszeni” bez wyceny naprawy
Jeśli masz nowy samochód lub taki, na którym ci szczególnie zależy (np. youngtimer), to tym bardziej warto dbać o jego stan wizualny. Nie bez powodu ubezpieczyciele oferują nawet autocasco na zabytkowe samochody. Mając taki wóz, nie powinniśmy bez wcześniejszego sprawdzenia kosztu naprawy zgadzać się na 500 zł „do kieszeni”, nie mówiąc już o kwotach dziesięciokrotnie niższych. Ewentualnie można rozważyć rozliczenie szkody na podstawie kosztorysu ubezpieczyciela, ale w przypadku wartościowych modeli zazwyczaj nie jest to najlepsze rozwiązanie.
Niestety w Polsce trudno dbać o samochód, bo każdy wyjazd na sklepowy parking jest ryzykiem jego zarysowania czy też obicia przez tzw. nieznanego sprawcę — a ucieczka z miejsca kolizji wciąż nie należy do rzadkości.










