1. Home -
  2. Gospodarka -
  3. Jeśli nie przestaniemy ich kupować, to czeka nas kolejna fala zwolnień w Europie. Także w Polsce

Jeśli nie przestaniemy ich kupować, to czeka nas kolejna fala zwolnień w Europie. Także w Polsce

Chińska ofensywa na rynku motoryzacyjnym trwa w najlepsze. W samym grudniu 2025 roku niemal 10% nowych zarejestrowanych w Europie samochodów pochodziła z Państwa Środka. Eksperci są pewni jednego - jeśli presja ze strony chińskich marek będzie coraz większa, to całą Europę czeka fala zwolnień w branży automotive.

Chińczycy zdobywają Europę

Jak informuje portal Interia Motoryzacja, 9,5% nowych samochodów rejestrowanych w grudniu pochodziło z Chin, choć w całym 2025 roku dominowały europejskie marki. Chodzi o całą Europę, ale np. w Polsce w ostatnim miesiącu 2025 było to już aż 14,5%.

No właśnie: widać u nas ogromny wzrost sprzedaży, a chińskie marki opanowały w grudniu 2025 r. polski segment PHEV. A przecież producenci ci są dostępni na Starym Kontynencie od zaledwie paru lat (bliżej 5 niż 10), ba - w przypadku niektórych brandów od dosłownie paru kwartałów czy miesięcy...

Eksperci są zgodni: chińskie samochody stanowią wielkie zagrożenie dla całego europejskiego przemysłu motoryzacyjnego, który obecnie daje przeszło 13 mln miejsc pracy. Nie chodzi nawet o europejskie marki, a o samo wytwarzanie samochodów na Starym Kontynencie.

Zagrożeni nie tylko producenci samochodów, ale ich podwykonawcy

Od lat w Europie produkuje się japońskie (np. Toyota i Honda) czy koreańskie samochody. Owszem, dzieje się to kosztem wielkich koncernów z Niemiec, Francji czy Włoch, ale jednocześnie europejskie fabryki azjatyckich marek zapewniają duże zatrudnienie miejscowej społeczności. No, może nie wszystkich azjatyckich, bo większość chińskich samochodów jest produkowanych w macierzystym kraju, choć w planach jest uruchomienie produkcji m.in. MG, BYD czy Leapmotor w Europie.

A produkcja samochodów na miejscu oznacza nie tylko zachowanie wielu tysięcy etatów u samych producentów. Od funkcjonowania tych fabryk zależy przecież los setek, jak nie tysięcy podwykonawców. Interia Motoryzacja słusznie zauważa, że na każdy milion wyprodukowanych samochodów w Europie przypada kilka milionów szyb, 4-5 milionów opon, milion akumulatorów i wiele, wiele innych części składowych, które nie są wytwarzane przez producenta samochodów, a przez firmy współpracujące.

Żyją one niczym w symbiozie: jeśli producent samochodów ma się dobrze, to cieszy się również jego partner i podwykonawca. Gdy główny gracz wypada z rynku, pociąga za sobą innych tworząc efekt domina.

To nie tylko efekt presji z Chin

Nie od dziś mówi się też o wzroście kosztów produkcyjnych na Starym Kontynencie, które biorą się ze wzrostu cen energii na Starym Kontynencie. Niestety Zielony Ład robi swoje, a Unia Europejska jest głucha na apele niezależnych ekspertów, także z branży motoryzacyjnej.

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy upadło wiele europejskich firm z branży automotive, które nie wytrzymały presji konkurencji zza granicy, a także wzrostu kosztów produkcji. Wśród nich można wymienić m.in.:

  • Fisker - 2024, Niemcy,
  • AE Group - wrzesień 2024, Niemcy,
  • Northvolt - listopad 2024, Szwecja,
  • Voit Automotive - styczeń 2025, Niemcy,
  • Gerhardi Kunststofftechnik GmbH - luty 2025, Niemcy.

Wiele innych mniej i bardziej znanych firm ma swoje problemy i jest na etapie potrzebnej restrukturyzacji. Niestety zazwyczaj oznacza to cięcie kosztów poprzez zwolnienia etatów. Najgorsze może być jednak dopiero przed nami, jeśli chińskie samochody zdobędą jeszcze większe udziały na europejskim rynku motoryzacyjnym.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi