1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. Chorzy szukają pieniędzy u lichwiarzy. Jest pomysł, by pozwolić firmom brać jeszcze więcej

Chorzy szukają pieniędzy u lichwiarzy. Jest pomysł, by pozwolić firmom brać jeszcze więcej

Nielegalni pożyczkodawcy mieli w ostatnim roku obsłużyć ponad 1,2 mln transakcji o łącznej wartości 5,3 mld zł. Tak wynika z najnowszego wydania raportu Warsaw Enterprise Institute o szarej strefie na rynku pożyczek pozabankowych. Autorzy widzą winowajcę w ustawowych limitach kosztów i proponują ich podniesienie. Problem w tym, że te same limity powstały po to, by ludzie w trudnej sytuacji nie płacili za pożyczkę dwa razy więcej, niż pożyczyli.

Szara strefa pożyczek w liczbach WEI

Według raportu „Szara strefa w Polsce. Rynek pożyczek pozabankowych. Edycja 2026” nielegalny obrót pożyczkowy stanowi już 19 proc. całego rynku pozabankowego. W styczniowej edycji tego samego opracowania WEI szacował go na 5,1 mld zł rocznie i 15 proc. rynku, o czym pisaliśmy w tekście pod tytułem co szósta pożyczka w Polsce jest nielegalna. Teraz mowa już o co piątej.

Druga liczba, na którą autorzy kładą nacisk, dotyczy odmów. Powołując się na dane sektora, WEI podaje, że w sierpniu 2026 r. firmy pożyczkowe odrzuciły 83,5 proc. wniosków, rok wcześniej 79,5 proc. Z analizy instytutu wynika też, że 58 proc. wnioskujących nie dostało pieniędzy w żadnej legalnej firmie, a niezaspokojony popyt w ciągu roku wyniósł 11 mld zł.

Wojciech Wyszomierski, analityk WEI, opisuje to tak: „W warunkach niedostatecznej podaży oraz istotnych barier wejścia na legalny rynek, niezrealizowany popyt nie znika”. Jak dodaje, według analizy instytutu po pożyczkę w szarej strefie sięgnie około 45 proc. konsumentów. Wśród osób, które potrzebują pieniędzy na leczenie, gotowość do skorzystania z nielegalnego źródła deklaruje 73 proc.

Skąd biorą się te szacunki

Warto wiedzieć, jak powstają takie liczby. W styczniowej edycji raportu wartość szarej strefy wyliczono, mnożąc liczbę odrzuconych „potrzeb pożyczkowych” (dane od firm z branży) przez deklarowaną w ankiecie skłonność do sięgnięcia po nielegalne finansowanie. Ankietę przeprowadził Opinionway na 929 osobach, które w ostatnim roku korzystały z pożyczki. To więc model oparty na deklaracjach, a nie zliczenie faktycznie zawartych umów, bo tych z natury rzeczy nikt nie rejestruje.

Limit pozaodsetkowych kosztów kredytu na celowniku

Główna teza raportu brzmi: winne są przepisy. Chodzi o maksymalne pozaodsetkowe koszty kredytu (MPKK), czyli sumę prowizji, opłat i innych kosztów poza odsetkami. Od zmian wprowadzonych ustawą z 6 października 2022 r. o zmianie ustaw w celu przeciwdziałania lichwie, przy pożyczkach na co najmniej 30 dni te koszty nie mogą przekroczyć 10 proc. kwoty pożyczki plus 10 proc. za każdy rok trwania umowy, łącznie maksymalnie 45 proc. Przy pożyczkach krótszych niż 30 dni limit wynosi 5 proc.

WEI argumentuje, że firmy pożyczkowe, w przeciwieństwie do banków, nie finansują się z depozytów, więc ich pieniądz jest droższy, a prowizja pokrywa ryzyko. Według modelu z raportu każde podniesienie limitu o 2 pkt proc. to średnio o 95 tys. mniej transakcji w szarej strefie i o 74 tys. mniej korzystających z niej osób. Ograniczenie nielegalnego rynku o 40 proc. miałoby wymagać formuły 15 proc. plus 15 proc.

Piotr Palutkiewicz, prezes WEI, mówi wprost: „Państwo, zamiast realnie chronić konsumentów, wypycha ich poza legalny rynek. Tam nie obowiązują ani limity kosztów, ani standardy windykacyjne, ani jakiekolwiek gwarancje prawne”.

Dlaczego limity w ogóle istnieją

Druga strona sporu ma swoje argumenty i nie powinna znikać z tej dyskusji. Limity kosztów wprowadzono, bo przed ustawą antylichwiarską realny koszt chwilówek potrafił wielokrotnie przewyższać pożyczoną kwotę, a firmy obchodziły limit odsetek, przenosząc zarobek na opłaty. Już kilka lat wcześniej ustawa antylichwiarska była zapowiadana jako sposób na parabanki i ukryte prowizje. Wysoki odsetek odmów można też czytać inaczej niż WEI: firmy muszą dziś rzetelnie badać zdolność kredytową, a pożyczka dla kogoś, kto jej nie spłaci, zwykle kończy się spiralą zadłużenia, nie ratunkiem.

Nie ma też gwarancji, że wyższy limit trafi do osób odrzucanych dziś. Może równie dobrze podnieść ceny dla tych, którzy i tak dostają pożyczki. Trwają przy tym prace nad nową ustawą wdrażającą unijną dyrektywę o kredycie konsumenckim i właśnie pod nie WEI kieruje swoje rekomendacje. Opisywane przez nas wcześniej zmiany w kredycie konsumenckim idą raczej w stronę zaostrzenia wymogów, w tym zakazu udzielania kredytu po negatywnej ocenie zdolności.

Jak rozpoznać nielegalnego pożyczkodawcę

Niezależnie od tego, kto ma rację w sporze o limity, osoba szukająca pieniędzy po odmowie powinna wiedzieć, gdzie zaczyna się ryzyko. Od 1 stycznia 2024 r. instytucje pożyczkowe podlegają nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego. Muszą działać jako spółka akcyjna albo spółka z o.o. z radą nadzorczą i mieć co najmniej 1 mln zł kapitału zakładowego wpłaconego gotówką. Każda legalnie działająca firma figuruje w rejestrze instytucji pożyczkowych prowadzonym przez KNF. Brak w rejestrze to poważny sygnał alarmowy, podobnie jak obecność na liście ostrzeżeń publicznych KNF.

Inne sygnały to pożyczka „bez weryfikacji”, umowa zawierana na kartce lub komunikatorze, żądanie zabezpieczenia w postaci mieszkania czy samochodu przy niewielkiej kwocie, a także pośrednicy pobierający opłaty z góry. Historie osób, które zaciągnęły pożyczki u lichwiarzy, zwykle kończą się na długach rosnących szybciej, niż da się je spłacać, i windykacji opartej na zastraszaniu.

Lichwa w kodeksie karnym i ochrona w ustawie o kredycie konsumenckim

Przepisy dają kilka narzędzi. Odsetki maksymalne z kodeksu cywilnego to dwukrotność sumy stopy referencyjnej NBP i 3,5 pkt proc. Jeśli pożyczkodawca żąda kosztów pozaodsetkowych albo odsetek co najmniej dwukrotnie wyższych od ustawowych maksimów, popełnia przestępstwo z art. 304 § 2 lub § 3 kodeksu karnego, zagrożone karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Kosztów przekraczających limit konsument nie musi płacić w ogóle, co przewiduje ustawa o kredycie konsumenckim.

W przypadku legalnych firm, które popełniły błędy w umowie lub nie wypełniły obowiązków informacyjnych, w grę wchodzi też sankcja z art. 45 tej ustawy. Pozwala ona oddać wyłącznie pożyczony kapitał, bez odsetek i prowizji. Szczegóły tłumaczyliśmy w tekście o tym, czym jest sankcja kredytu darmowego. W sporach z pożyczkodawcą pomocy można szukać u miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumentów oraz u Rzecznika Finansowego. Wobec nielegalnego pożyczkodawcy najskuteczniejsze bywa zawiadomienie policji lub prokuratury.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover