Przyjąłeś mandat, ale się z nim jednak nie zgadzasz. Czy da się jeszcze coś zrobić?

Codzienne Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (28) 07.11.2021
Przyjąłeś mandat, ale się z nim jednak nie zgadzasz. Czy da się jeszcze coś zrobić?

Paweł Mering

Mandaty karne są najpowszechniejszymi środkami stosowanymi w szeroko pojętej polityce penalnej państwa. Rzecz jasna odnoszą się one do czynów o najlżejszym ładunku społecznej szkodliwości, ale to właśnie ilość popełnianych wykroczeń powoduje, że jest to problematyka dotykająca poniekąd każdego. Czy można anulować mandat karny, który się przyjęło?

Czy można anulować mandat karny?

Na wstępie warto przede wszystkim wyjaśnić, czym mandat karny w istocie jest. Bardzo często mianem „mandatów” określa się także wezwania do zapłaty (za brak biletu na przejazd/parkingowego), ale jest to prawniczo błędna terminologia, bo przynależą one do sfery prawa cywilnego. Mandat karny to nic innego, jak uproszczony tryb karania w sprawach o wykroczenia, a więc odnoszący się do prawa karnego.

W tekstach, w których punktem wyjścia rozważań jest mandat karny, sumiennie podkreślam, że przyjęcie lub odmowa przyjęcia stanowią wyraz dobrej woli obywatela. To nie jest więc tak, że odmowa przyjęcia mandatu jest jakąś dobrą wolą ustawodawcy czy funkcjonariusza. Zasadą, co wynika z Konstytucji RP, jest bowiem karanie przez niezawisły i niezależny sąd, nie zaś (na przykład) policjanta.

Nie jest jednak możliwe, by na każdym rogu czaił się sąd, toteż przekazano kompetencję karania innym podmiotom, ubierając ją nadto w konkretną procedurę. Mandat karny, jako procedura karania, pozwala na nałożenie grzywny i to nie w wysokości ustawowej, a nieprzekraczającej konkretnej kwoty. Co więcej, niektóre akty prawa niższego rzędu (ale bardziej szczegółowe), jak tzw. taryfikator mandatów, dodatkowo ograniczają wysokość kar.

Wspominam o tym dlatego, że mandat karny ma być generalnie sprawnym sposobem karania sprawców wykroczeń tak, by błahe sprawy nie musiały trafiać przed sądy. Skoro mandaty mają być jakkolwiek atrakcyjne, to ich surowość (co do kwoty) jest więc, co naturalne, relatywnie niska. Kolejną istotną kwestią, by system karania faktycznie przyspieszał i ułatwiał, jest to, że mandat jest odpowiednikiem prawomocnego wyroku uznającego winę obwinionego i skazującego go na karę grzywny.

Co więcej, mandat karny uprawomocnia się w momencie jego przyjęcia.

Czy da się coś jeszcze zrobić?

Zasadniczo przyjęcie mandatu karnego skutkuje prawomocnym ukaraniem wraz z obowiązkiem zapłaty orzeczonej grzywny. To, że obywatel się rozmyśli i stwierdzi, że woli skorzystać z prawa do sądu, niestety nie jest możliwe po przyjęciu mandatu, ale obywatel nie jest pozbawiony stosownych instrumentów. Ustawodawca przyjął bowiem, że, nawet gdy kara została nałożona za zgodą obywatela, ale — na przykład — nie ma ona w istocie podstawy prawnej, to nie należy zastosować zasady „chcącemu nie dzieje się krzywda”, a wprowadzić pewien bezpiecznik.

Tym bezpiecznikiem jest instytucja uchylenia prawomocnego mandatu karnego. Art. 101 k.p.s.w. stanowi, że prawomocny mandat karny podlega niezwłocznie uchyleniu, jeżeli grzywnę nałożono:

  • za czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie
  • na osobę, która popełniła czyn zabroniony przed ukończeniem 17 lat
  • gdy ustawa stanowi, że sprawca nie popełnia wykroczenia z tytułu działania warunkach stanu wyższej konieczności, obrony koniecznej albo niepoczytalności
  • w wysokości wyższej niż pozwala na to ustawa (wówczas uchylenie następuje w zakresie nadwyżki)

Uchylenie następuje na wniosek osoby ukaranej, bądź też jej przedstawiciela ustawowego, złożony do sądu właściwego do rozpoznania sprawy, ale musi on być złożony w ciągu 7 dni od uprawomocnienia się mandatu. Uchylenie mandatu karnego po tym czasie możliwe jest jedynie w sytuacji, gdy przepis, na podstawie którego nałożono karę, TK uznał za niekonstytucyjny, bądź gdy wynika to z rozstrzygnięcia organu międzynarodowego.

Inną możliwością jest abolicja/amnestia, czyli darowanie prawomocnie orzeczonych kar (w wypadku tej drugiej). Taki postulat pojawił się ze strony Lewicy w kontekście kar za nienoszenie maseczek. Niestety nie zaaprobowano pomysłu.