Panie redaktorze Warzecha, klapsy to też bicie i nie są metodą wychowawczą
Dzieci bić nie wolno, ale od klapsa nikt nie umarł, a rodzic musi podkreślać swoją władzę nad dzieckiem. W takim tonie jeden ze znanych dziennikarzy napisał felieton. Telewizja Polska kolportuje strachy na lachy, które nie mają nic wspólnego z nauką.

Jest mi trochę smutno, że Łukasz Warzecha napisał taki tekst na stronie Telewizji Polskiej. Niby nie powinnam się dziwić, bo podobnie jak koty polują, tak konserwatyści konserwują - to wszakże leży w ich naturze. Ale powtarzanie antynaukowych bzdur przy podlaniu ich sosikiem o lewicy, co to chce zniszczyć tradycyjny model rodziny - dziwi. Bo Warzechę miałam za człowieka, który jednak nie daje się uwieść tanim hasełkom.
Do lewicy mi równie blisko, co do rwandyjskiej Kigali. Ale nawet z tej odległości mogę nie tylko obserwować, ale i rozumieć, kiedy mowa jest o rzeczach poważnych. A bicie dzieci do takich należy. Redaktor Warzecha oczywiście zapiera się, że chodzi mu jedynie o bardzo sporadyczne stosowanie klapsów jako ostatecznej formy karania pociech za poważne przewinienia. Porównuje klapsa jako broń atomową... i ja go próbuję zrozumieć, bo nasza prawica bardzo chce czasem trzymać się rozwiązań, które dwadzieścia lat temu były przez niektórych uważane za dobre. Nawet, jeśli to sto lat temu pojawiły się pierwsze głosy, że dzieci bić nie wolno.
Czy można bić dzieci?
Redaktor Warzecha obawia się, że jeśli zakaże się stosowania przez rodzica przymusu - czy nawet lekkich form przemocy - to władza rodzicielska się poluzuje. To słowo "władza" jest tu bardzo ważne, wyklucza partnerstwo, dziecko ma się słuchać. Dziennikarz przywołuje nawet taką abstrakcyjną sytuację:
To, jak sam twierdzi Warzecha, oczywiście absurd. I tu się z nim zgodzę po raz pierwszy, bo zawsze, gdy widziałam podobne sytuacje, klaps sprawiał, że dziecko zaczynało krzyczeć jeszcze głośniej. Tym razem nie z rozkapryszenia, ale ze strachu, z bólu, z poczucia poniżenia.
Klaps nie jest metodą wychowawczą. Nigdy nią nie był. To objaw bezsilności rodzica, sięgnięcie po przemoc, powtarzanie sobie, że pupa nie szklanka. Że ojciec tak robił. I ojciec ojca. I matka. I matka matki. Że tak było od zawsze, więc to musi być dobre. I pisał biedny Janusz Korczak o takich sytuacjach, jak ta przywołana przez Łukasza Warzechę:
Tradycja spoiwem
Odnoszę wrażenie, że redaktor Warzecha boi się - jak cała prawica - że model rodziny z mamą, tatą i dziećmi odejdzie do lamusa, a zastąpią je rodziny patchworkowe, z babcią, psem, przyjaciółką matki i kochankiem ojca (bez ojca). Że to, co znali ze swojego dzieciństwa, pęknie jak bańka mydlana, a zastąpi je coś innego, obcego, złego. Coś, co zdaniem prawicy, w swojej naiwności umyśliła sobie lewica. Klaps jest reliktem tych czasów, nauką szacunku. Ale na ów szacunek pracuje się w inny sposób - długą, mozolną pracą, której efekty są takie, że pięciolatek nie robi awantury pod półkami z zabawkami, bo wie, jakie są zasady dawania i brania. Danie dziecku klapsa utwierdzi go w przekonaniu, że matka czy ojciec są osobami strasznymi, groźnymi, obcymi. Co więcej, takie dziecko reaguje później agresją w stosunku do rówieśników. Mama i tata dali przecież przykład, jak rozwiązywać konflikty.
O biciu dzieci wypowiadały się już setki autorytetów w dziedzinie pedagogiki. Na IX Zjeździe Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego aż 116 ludzi nauki podpisało się pod krytyką tekstu prof. UKSW dr hab. Zbigniewa Stawrowskiego.
Jeśli zdanie polskich pedagogów to za mało, to przypomnijmy, że klapsom sprzeciwiało się Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, a artykuł 19 Konwencji Praw Dziecka wyraźnie mówi o tym, że państwo powinno podjąć odpowiednie kroki, by chronić swoje dzieci przed przemocą fizyczną. Jakby się od tego nie odwoływał Łukasz Warzecha - klaps do nich należy.
Klapsy mają jeszcze jedną, smutną właściwość. Chociaż redaktor Warzecha uważa je za środek ostateczny, to co zrobić, gdy zawiedzie? Uderzyć w twarz? Klepnąć jeszcze raz?
Biedna ta rodzina
Tradycyjny model rodziny nie rozpadnie się dlatego, że dziecko nie będzie nauczone respektu do rodziców. To nie jest tak, że jeśli odejdzie się od surowego, pruskiego wręcz modelu wychowania, to maluch zacznie nagle palić papierosy i mówić do rodziców po imieniu. Wychowanie drugiego człowieka to ciężka i niewdzięczna czasem praca, w której trzeba uczyć, że podejmowane wybory niosą za sobą konsekwencje. Tak jak w dorosłym życiu - jeśli nagle jakiś pan zacznie krzyczeć na żonę pod półką z alkoholem, to ochrona go wyprowadzi. Dlatego dziecko też trzeba wyprowadzić ze sklepu. Niech wie, że jeśli zachowuje się źle w danym miejscu, to będzie musiało je opuścić. W przeciwnym razie - pozwólcie, że też posłużę się abstrakcyjnym przykładem - ma oczekiwać w wieku dwudziestu kilku lat, że ochroniarz da mu klapsa?
Bezprzemocowe wychowanie nie oznacza wychowania nieudolnego. Tego drugiego żadne klapsy nie poprawią, a dziecko musi być w rodzinie traktowane jako pełnoprawny członek, nie jako podrzędny sługa swego rodzica. Tradycyjny model zakładał przecież, że dziecko ma być widać, ale nie słychać. I że absolutnie ma się ono słuchać, nawet, jeśli wydane mu polecenie jest totalnie idiotyczne. Widzicie, moi drodzy, czasami pewne tradycje muszą umrzeć, żeby zastąpiło je coś nowszego i lepszego. Inaczej nadal leczylibyśmy się upuszczaniem krwi i wierzyli, że Słońce krąży wokół Ziemi.
Na koniec czytelny przekaz od Rzecznika Praw Dziecka:
zobacz więcej:
24.03.2026 8:01, Rafał Chabasiński
24.03.2026 7:35, Mariusz Lewandowski
24.03.2026 6:21, Mariusz Lewandowski

20 mln euro z Brukseli dla ukraińskich startupów. Balony zamiast dronów i woda pitna w strefach wojennych
23.03.2026 17:33, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 12:04, Aleksandra Smusz
23.03.2026 11:21, Jakub Bilski
23.03.2026 10:12, Jerzy Wilczek
23.03.2026 9:30, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 9:07, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 8:25, Mariusz Lewandowski

2000 euro rocznie za bycie katoliczką — zrezygnowała i straciła wszystko. Ale Trybunał stanął po jej stronie
23.03.2026 7:43, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 7:03, Mariusz Lewandowski

Ty dajesz monterowi swój podpis na tablecie. Play wybiera sobie, na jaką i jak drogą umowę go nałoży
22.03.2026 19:58, Jerzy Wilczek
22.03.2026 19:16, Rafał Chabasiński
22.03.2026 14:30, Aleksandra Smusz
22.03.2026 12:11, Rafał Chabasiński
22.03.2026 11:05, Aleksandra Smusz
22.03.2026 9:45, Mateusz Krakowski
22.03.2026 8:45, Mariusz Lewandowski

Podwyżka 9 proc. od kwietnia to medialna ściema. Dotyczy tylko niektórych i nie chcecie być na ich miejscu
22.03.2026 7:54, Mariusz Lewandowski
22.03.2026 7:27, Mariusz Lewandowski
21.03.2026 20:41, Mariusz Lewandowski
21.03.2026 14:10, Marcin Szermański
21.03.2026 12:27, Marcin Szermański
21.03.2026 11:36, Mariusz Lewandowski

























