Lidl odmówił sprzedaży piwa, bo klient nie chciał pokazać dowodu. I nie pomogło, że piwo jest bezalkoholowe

Gorące tematy Na wesoło Zakupy dołącz do dyskusji (160) 08.08.2018
Lidl odmówił sprzedaży piwa, bo klient nie chciał pokazać dowodu. I nie pomogło, że piwo jest bezalkoholowe

Paweł Mering

Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, będąca niejako reliktem stanu wojennego, jest w praktyce wykorzystywana niemal codziennie. Niestety, wiele jej przepisów jest łamanych a zdecydowana większość sprzedawców chyba nigdy nie zajrzała w jej treść. 

O groteskowej sytuacji donosi portal Opole.NaszeMiasto.pl, pewien klient wybrał się do Lidla w celu zakupu piwa bezalkoholowego. Przy kasie został on poproszony o okazanie dokumentu tożsamości, aby potwierdzić jego wiek. Klient tłumaczył kasjerce, że zgodnie z obowiązującym prawem piwo bezalkoholowe nie jest napojem alkoholowym. I takiego wymogu nie ma. Ta jednak pozostała nieugięta, a wezwany na miejsce kierownik sklepu podtrzymał jej stanowisko. Niestety nie udało się dokonać zakupu.

Klient zwrócił się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. UOKiK stwierdził, że wymóg sprawdzenia wieku może mieć miejsce jedynie, gdy klient zamierza kupić napój alkoholowy lub inny wyrób, do którego zakupu wymagany jest odpowiedni wiek. Odmawiając sprzedaży „zwykłego” produktu, sklep może popełnić wykroczenie.

Czy piwo bezalkoholowe to alkohol?

Niezwykle ciekawa jest odpowiedź biura prasowego Lidla. Zapytani o zaistniałą sytuację odpowiedzieli oni tak:

Weryfikacja wieku przy sprzedaży piwa bezalkoholowego wykształciła się m.in. w związku ze stanowiskiem Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA), która wskazała, że co prawda w rozumieniu przepisów ustawy piwo bezalkoholowe nie stanowi napoju alkoholowego, ale sprzedaż rzeczonego napoju dzieciom i młodzieży budzi poważne wątpliwości wychowawcze.

PARPA nie ma jednak w tym zakresie mocy prawotwórczej i jej opinie nie są obowiązującym prawem, co również potwierdza w swoim stanowisku UOKiK.

Sama ustawa o Wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, mimo że jest dosyć kontrowersyjna w swojej istocie (i historii) to zawiera wiele kluczowych definicji. Tak też możemy, dzięki art. 46, dowiedzieć się czym jest ten nieszczęsny napój alkoholowy.

Napojem alkoholowym w rozumieniu niniejszej ustawy jest produkt przeznaczony do spożycia zawierający alkohol etylowy pochodzenia rolniczego w stężeniu przekraczającym 0,5% objętościowych alkoholu.

Piwo bezalkoholowe, którego zawartość alkoholu nie przekracza wspomnianej wartości z pewnością nie jest napojem alkoholowym i teoretycznie powinien móc je bezproblemowo zakupić nawet dziesięciolatek. Kwestia moralna jest oczywiście odrębnym polem dyskusji.

Oczywiście na definicji napoju alkoholowego i zakazie sprzedaży wcześniej wspomnianego osobom nieletnim ten akt prawny się nie kończy. Bardzo ciekawy i również nie stosowany powszechnie (ku mojemu zdziwieniu) jest art. 15.1, którego treść nie ogranicza się do pkt. 2.

Zabrania się sprzedaży i podawania napojów alkoholowych:

1. osobom, których zachowanie wskazuje, że znajdują się w stanie nietrzeźwości;

2. osobom do lat 18;

3. na kredyt lub pod zastaw.

Notorycznie jestem świadkiem sytuacji, kiedy w osiedlowym sklepie raz po raz przychodzą okoliczni alkoholicy po kolejny zastrzyk procentów. Co ciekawe, sklep sumiennie realizuje wymóg sprawdzania wieku, a osobom, które ledwo trzymają się na nogach bezproblemowo sprzedaje kolejną dawkę alkoholu.

Wcześniej wspomniane zachowania sankcjonowane są grzywną.

160 odpowiedzi na “Lidl odmówił sprzedaży piwa, bo klient nie chciał pokazać dowodu. I nie pomogło, że piwo jest bezalkoholowe”

  1. Raz trafiłem na nową kasjerkę w Lidlu i mi także nie chciała sprzedać piwa, a bliżej mi do 40-ki niż do 18-ki i nieco siwych włosów już mam, ponieważ nie miałem ze sobą dowodu osobistego.
    Niczym nie dało się jej przekonać. Argument, że przyjechałem samochodem, jestem z synem czy miny ludzi dookoła nie przekonały pani kasjerki.

          • Jak nie mam przy sobie papierka to pozbawia mnie uprawnień?

          • Nie, uprzykrza Ci życie (a może i powodować konsekwencje prawne). Noś ze sobą dokumenty, wiele nie ważą. Unikniesz potem spięć z panią z Lidla.

          • Nigdy przy sobie nie noszę żadnych dokumentów, a od czasu Apple Pay nie noszę nawet karty płatniczej. Wszystko dlatego żeby uniknąć konsekwencji prawnych i uprzykrzania mi życia w momencie kiedy je zgubię, a panią z Lidla nie bardzo się przejąłem, bo wszyscy zabili ją śmiechem. Twoim zdaniem jakie konsekwencje prawne mi grożą jak nie mam przy sobie dokumentów?

          • Nie mając jakiegokolwiek dokumentu typu dowód osobisty, paszport, prawo jazdy etc., nie masz jak potwierdzić swojej tożsamości, co za tym idzie w przypadku kontroli funkcjonariusze policji mogą doprowadzić Ciebie na komisariat w celu potwierdzenia Twoich danych. Jak masz dużo wolnego czasu to możesz nie nosić ;)

          • Nigdy nie nosiłem i nosić nie będę, bo więcej problemów jest jak się zgubi. Policja musi mieć ku temu podstawy, a potwierdzić swoją tożsamość możesz i bez dokumentów. Przy każdej kontroli drogowej bez problemu potwierdzam swoją tożsamość bez dokumentów i policja nie ma z tym żadnego problemu. Skan dokumentów w telefonie w zupełności wystarcza w każdym przypadku, a nawet bez telefonu i pokazywania czegokolwiek. Oryginały wszystkich dowodów osobistych, praw jazdy, dowodów rejestracyjnych trzymam w sejfie i wiem że ich nie zgubię.

          • Właśnie dlatego nic nie będę próbował tobie wyjaśniać.

          • Formalnie za brak każdego dokumentu przy kontroli jest 50 zł mandatu (OC, prawo jazdy, dow. rej.), razem 150.
            Co prawda policja może sprawdzić np. opłacenie OC, czy uprawnienia, ale formalnie dokumenty musisz mieć.
            Trochę powątpiewam, że podczas kontroli uchodzi Ci „nawet bez telefonu i pokazywania czegokolwiek”.

          • Policja sama rozumie, że obowiązek posiadania przy sobie dokumentów do kontroli to relikt PRL, gdzie dziękowałeś im za to, że pozwalają ci oddychać. Jasne, że mogą dać ci za to mandat jak bardzo będą chcieli. Przy kilkunastu kontrolach nigdy nie miałem z tym problemu. Zawsze na początku było zdziwienie. Policja rozumie jakie problemy mogą wynikać ze zgubienia dokumentu, albo chociaż zrobienia mu zdjęcia przez osobę trzecią, więc nie robią z tego problemu. Bardzo duży nacisk w Policji kładziony jest na ochronę przed kradzieżą tożsamości. Przy kontroli drogowej wystarczy podać im PESEL i info o właścicielu pojazdu.
            Poza tym dla mnie kalkulacja jest prosta. 1 na 10 kontroli mogę dostać mandat 150 zł, ale wiem, że gdybym zgubił dokumenty i karty płatnicze mogę stracić dużo więcej.

          • Trochę jednak karkołomna, a już z pewnością nie do końca darmowa, metoda. Jak trafisz na mega upierdliwego funkcjonariusza Policji czy SG, to ma prawo zatrzymać Cię na 24 godziny w celu ustalenia Twojej tożsamości. Oczywiście to przypadek skrajny, ale nie niemożliwy. W końcu to Polska… ;)

          • Nie jest tak źle, jak to niektórzy malują, a policja bardzo ociepla swój wizerunek ostatnimi laty. :)

          • Idąc tym tokiem rozumowania, to telefon też można zgubić. I wtedy starty będą jeszcze większe. :D

          • Jeżeli twój stan konta i zdolność kredytowa są bliskie zeru, to rzeczywiście telefon to duża strata :)

          • Tak, ociepla… Za to takich przemądrzałych Einsteinów jak ty, traktuje bardzo regulaminowo – na wasze zresztą życzenie.
            Szkoda że nie miałeś nigdy do czynienia z policją amerykańską (choćby Highway Patrol) i z nimi nie próbowałeś uskuteczniać swoich dyskusji.
            Ociepliliby cię tak, że zapragnąłbyś pieszo udać się na Grenlandię.

          • „Policja rozumie jakie problemy mogą wynikać ze zgubienia dokumentu, albo chociaż zrobienia mu zdjęcia przez osobę trzecią, więc nie robią z tego problemu.”

            Dlatego mam zapisane na telefonie ich skany. Tak tylko, żeby ktoś inny nie musiał się fatygować ( ͡° ͜ʖ ͡°)

          • Wyjaśnisz co masz na myśli? Domyślam się, że jesteś świadomy, że złamanie iPhona jest praktycznie niemożliwe :)

          • Jak mawiał mój śp.major Tom – Niemożliwe jest jedynie otworzenie parasola w dupie…
            Ale to samo życie nauczy cię pokory i mądrości, tyle że wnioskując z twoich postów, nauka ta będzie dla ciebie długotrwała i zdecydowanie kosztowna.

          • Czytam tę dyskusję po jakimś czasie i chciałbym tylko napisać, że popieram Twoje stanowisko i bardzo dziwie się, jak bardzo „normalni” i widocznie „mądrzejsi” potrafią na kogoś naskoczyć za inne podejście.

            Również parę razy zdarzyło mi się wyrabianie na nowo dokumentów po zgubieniu, czy zostawieniu portfela przez przypadek w jakimś miejscu.
            Widocznie „mądrzejsi” nie rozumieją tak przecież niesamowicie trudnego do zrozumienia powodu, że „więcej problemów jest jak się straci”.
            Bardzo dużo niepotrzebnego zamieszania i czasu – ale tego widocznie „mądrale” mają za dużo i mogą sobie robić wycieczki po urzędach, bankach itd.

          • Dokument dostajesz po to, żeby się nim okazywać. Jeśli leży schowany w sejfie, to równie dobrze mógłbyś go nie mieć. Nie wiem, co jest PRL-owskiego w noszeniu przy sobie dokumentów i czym proponujesz to zastąpić.

            Zabawa w podawanie Pesel i danych jest o tyle głupia, że teoretycznie nie jest wielkim problemem posługiwanie się cudzymi danymi – to raptem 11 cyfr i kilka wyrazów do nauczenia, nie wspominając już o łatwości, z jaką możnaby zrobić sobie fałszywkę i posługiwać się jej zdjęciem. Gdybyś np. podpisywał z kimś umowę, to chyba wolałbyś sprawdzić cyferki na dowodzie, niż żeby Ci gość wysłał notatkę z kilkoma linijkami tekstu?

          • Myślę że mr.Spark to dzieciuch z pokolenia pejso-zbukowych kalaforzystów. Ich vaterlandem jest „Smartfoniada” w każdej dziedzinie życia.
            Umieją funkcjonować tylko wtedy, gdy mają w ręku ów świecący gadżet.
            Gdy ktoś wyłączy im internet – sklepy typu Castorama lub OBI zapełnią się setkami zombie w poszukiwaniu sznurka, a później okolica stanie się areną walko najbliższą latarnię lub drzewo…

          • Możliwe. Ja rozumiem że net, smartfony, itd. to jakiś kierunek rozwoju, ale część tych proponowanych rewolucji społecznych typu „wszystko robię smartfonem” jest zwyczajnie durna. Wyobraź sobie, z jaką łatwością można fałszować „dokumenty” gdyby trzymać się koncepcji że wystarczy slabej jakosci jpg w telefonie.

          • Nie noś też kluczy od mieszkania, bo możesz je zgubić, a najlepiej zostawiaj otwarte drzwi mieszkania z tego samego powodu.
            Nie zamykaj też samochodu, bo możesz zgubić także i te klucze…
            Idąc dalej: Nie wychodź na ulicę, bo możesz wpaść pod auto.
            Nie jeździj windą bo może się urwać lina i zakończysz swój żywot w dramatycznych okolicznościach…
            Latasz samolotem? O rany! Jesteś prawdziwym Supermenem!

          • W swojej długoletniej pracy w policji, miałem między innymi okres służby w WRD. Takich Einsteinów jak pan Spark (Iskra) zawsze traktowaliśmy szczególnie. Oni zawsze chcieli błysnąć (ntelektem?), ale przeważnie nawet nie iskrzyło. Paliło się za to później w ich portfelach, ale cóż – jak rzekłem: Kto bogatemu (i głupiemu) zabroni?

          • I zaczyna się „były sbk” – wiadomo, że mamy do czynienia z debilem. Nie warto dyskutować.

          • Ja też nie uruchamiam laptopa, bo więcej jest problemów, jak się go włączy (może się zepsuć i co wtedy). Trzymam go w sejfie i wiem, że od tego nie wyczerpie się bateria ani nie wypalą bad pixele. Komputera używam tylko w pracy, służbowego, ew. pokazuję znajomym filmiki udowadniające, że jakiś prywatny komputer mam.

          • Morał z twojej opowieści z mchu i paproci wynika jednoznaczny:
            „Na złość mamie, odmrożę sobie uszy”… Gratuluję intelektu. Jak widać lubisz komplikować sobie życie. Jest to rodzaj masochizmu,ale masz prawo…

          • Poza tym co napisał poniżej Lukas124, w momencie spowodowania kolizji drogowej z innym użytkownikiem – z twojej winy – mając przy sobie dokumenty, możecie sporządzić na miejscu notatkę (oświadczenie) dla ubezpieczyciela. Jeśli ich nie masz – każdy normalny i zdrowy na umyśle poszkodowany przez ciebie, wezwie policję w celu weryfikacji lub ustalenia twoich danych osobowych.
            Różnica polega na tym, że przyjazd i interwencja policji równa się wypisaniem mandatu dla sprawcy zdarzenia w kwocie złotych 300-tu.
            Reasumując: Twój stracony czas, nerwy i gotówka – ale to twoja gotówka i twój wybór – Kto bogatemu zabroni?

          • Albo i nie. W 2013 już wiele rzeczy miało być, obowiązek meldunkowy mieli też znieść. Ja bym się na październik nie nastawiał:)

    • To bym zrobił tej kasjerce tak , wróciłbym po pół godzinie do sklepu załadował wózek po brzegi i jak już by nabiła wszystko na kasę z rozbrajającym uśmiechem powiedziałbym , że nie mam portfela i nie mam czym zapłacić po czym wyszedłbym spokojnie ze sklepu .Mina kasjerki bezcenna.

      • W sumie to nie kasjerce zrobiłbyś na złość, tylko pozostałym pracownikom sklepu, którzy musieliby rozłożyć towar z powrotem na półki. Ale rozumiem twoje intencje :)

    • Trzeba było zapytać ile klas podstawówki skończyła ta kasjerka, a jeśli nawet nie sześć, to liczyć też zapewne nie umie. Kto ją posadził na tej kasie? :)
      Chociaż w sumie kasy to takie grubsze sraj-fony – wciskasz guzik i samo liczy. Myśleć już nie trzeba…

  2. Spotykam się z tym bardzo często, co prawda jeszcze nie wołałem kierownika, bo zawsze była kolejka, a nie chciałem zatrzymywać ludzi, bo co są winni… ale pisałem do Lidla do biura obsługi klienta już ze 2 lata temu, jak napisałem ostatnio to dostałem taką samą odpowiedź- „zajmiemy się tym”

  3. Ja np na co dzień spotykam się z taką sytuacją w Carefourze przy kasach samoobsługowych. Kupując zwykły alkohol w momencie płacenia do weryfikacji wieku podchodzi osoba która pełni dyżur przy kasach samoobsługowych i zatwierdza kluczykiem. Kupując ostatnio piwo bezalkoholowe 0.00% przy próbie zapłaty system także poprosił panią kasierkę do weryfikacji wieku. Po pouczeniu jej że to nie alkohol i taka weryfikacja nie jest potrzebna usłyszałem tylko że tak zostało to zaprogramowane…

    • Akurat kto jak kto, i gdzie jak gdzie, ale faktycznie przy tej kasie ta pani jest zdecydowanie bezradna i jedyne co mogła ci odpowiedzieć to właśnie to, że tak zostało zaprogramowane.

      • Nie zostanie. Towar jest przyporządkowany do segmentu na sklepie. Piwo zawsze będzie jako alkohol. Kasa zawsze będzie krzyczeć o sprawdzenie dowodu.

        • No to niech krzyczy, ale jeśli to nie jest napój alkoholowy (wg ustawy), to pani może zatwierdzić kluczykiem bez upierdliwego proszenia o dowód

  4. Kefir teoretycznie może zawierać nawet 2% alkoholu, więc według ustawy byłby napojem alkoholowym, choć ten w sprzedaży ma dużo mniej albo i wcale. Czy kupując kefir mam mieć w pogotowiu dowód osobisty?

  5. Jak nie mam koncesji na alkohol to nie mogę w hurtowni kupić piwa bezalkoholowego na fakture do dalszej sprzedaży .To powinem pytac klienta o pełnoletność czy nie?

  6. Ustawy dotyczące zwalczania alkoholizmu są zwyczajnie głupie.
    Zabrania się rozłożyć kocyk i pogadać ze znajomymi przy piwie/winie. Co się niby złego może stać jak dziecko zobaczy osobę z butelką alkoholu? Zamieni się w alkoholika? To zależy głównie od wychowania, a nie od czegoś takiego.
    Chcesz sobie kupić alkohol? To pokazuj dowód z imieniem i nazwiskiem, numerem pesel, a w starszych dowodach adresem zamieszkania. Świetne w kwestii prywatności.
    Co z tych przepisów wynika? Masa nastolatków chodzi nawalona wódką w szemranych dzielnicach, bo tam mogą się ukryć przed policją. I tak zawsze alkohol dostaną, zwłaszcza te imprezowe środowiska. Naprawdę mimo tych super ustaw alkohol na imprezach gimbusów(teraz podstawówki) nie jest rzadkością.
    Reszta przepisów i tak jest przez nikogo nie pilnowana, bo sprzedawcy martwią się jedynie o ewentualne problemy za sprzedaż 12 latkom, a pijana osoba i tak zawsze sobie kupi (i dobrze).
    O co chodzi z tym kupowaniem na kredyt, płacenie kartą kredytową też jest zabronione?
    A małe dzieci jak widziały nawalonych ludzi tak i widzą, bo pewnie na każdym większym przystanku podchodzą do nich jacyś menele nazywający ich kierownikami. Poza tym pełno pijanych ludzi wraca z imprez i też nikomu nie przeszkadza.

  7. z drugiej strony czy nie jest nielegalnym odmówienie komuś sprzedaży produktu, który jest dostępny w sklepie i który wolno danej osobie kupić? wiem, że w przepisie dotyczącym tej kwestii jest mowa o tzw. uzasadnionej przyczynie. innymi słowy: czy rozumowanie przedstawione przez lidla spełnia więc definicję tego pojęcia?

  8. PARPA to banda pasożytów, którzy nic nie robią poza uzasadnianiem swojego istnienia by doić państwo na swoje pensje. Co to za brednie, że piwo bezalkoholowe nie jest odpowiednie dla dzieci, a szampan Piccolo? PRL upadł 3 dekady temu, a Bareja wiecznie żywy. Ja bym w tym Lidlu zrobił taką ambę, że by się nie pozbierali w takiej sytuacji.

  9. co za idiota, jak wychodzisz z założeniem ze od razu zgubisz dokumenty lub ktoś Ci je ukradnie, lub cokolwiek się z nimi stanie to lepiej wróć do przedszkola albo zostań w domu bo sam się zgubisz albo ktoś Cię porwie.

  10. To bym zrobił tej kasjerce tak , wróciłbym po pół godzinie do sklepu załadował wózek po brzegi i jak już by nabiła wszystko na kasę z rozbrajającym uśmiechem powiedziałbym , że nie mam portfela i nie mam czym zapłacić po czym wyszedłbym spokojnie ze sklepu .Mina kasjerki bezcenna

  11. Od dłuższego czasu się zastanawiam, czy po prawo pytania o dokument stwierdzający wiek kasjerzy w supermarketach sięgają tylko i wyłącznie w stanie chwilowej pomroczności jasnej. Praktycznie wszystkie tego rodzaju sytuacje, których bywam świadkiem, są absurdalne – kasjerzy domagają się dowodów od osób nie tylko wyglądających na starsze niż 20 lat, ale i nieraz od takich co do których można by śmiało obstawiać, że są grubo po trzydziestce albo i starsze.

    Zabawne, że mnie osobiście taka sytuacja nie spotkała chyba nigdy – nie przypominam sobie ani jednej sytuacji, żeby ktokolwiek pytał mnie o wiek przy kupowaniu alkoholu, nawet wtedy, gdy rzeczywiście byłem w okolicach 18-20 lat. Po przeczytaniu powyższego tekstu kusi mnie, żeby iść do Lidla po piwo bezalkoholowe. Nie pijam takowego, ale ciekaw jestem co się stanie.

  12. Nie bardzo rozumiem, po co mam czytać artykuł o protezie dowodu osobistego, skoro co akapit jest wzmianka, że prawdziwego DO nie zastępuje, przed policją i urzędami jest bezprawny, itd. Przykład w tekście-można tego mObywatela czy iTozsamosci użyć przy zakładaniu konta na siłowni. No brawo.

  13. Mnie odmówili sprzedaży piwa Michelob w Walmarcie, kazali pokazać dowolny ID,

    mówiłem angielskim z kalifornijskim akcentem, wiek – dobrze po czterdziestce,

    ale to było Salt Lake City, więc może Mormoni?

  14. Miałam dokładnie taką samą sytuację w jednym z Lidli w Jaworznie.
    Chciałam kupić piwo Lecha 0,0 alk i pani poprosiła mnie o dowód.
    Już na prawdę nie było problemem to, że mam 30 lat, ale to, że powiedziałam jej, że jest to piwo bezalkoholowe. Potraktowałam to jako żart, ale jest to jak zwykle nieznajomość przepisów. No ale skoro kierownik sklepu powołuje się na przepisy, których treści nie zna, to co może kasjerka?

    • Witam. Ja jestem kasjerką (nie z Lidla, ale jednak) i podziwiam znajomość przepisów przez klientów. Na ogół sprzedaje piwo bezalkoholowe i „szampany” Piccolo bez proszenia o okazywanie dokumentu tożsamości. Na szczęście nie kupowali u mnie tzw „zerówek” dzieci z podstawówki i nie musiałam rozstrzygać dylematów moralnych. Tak sobie jednak czytam te komentarze i zastanawiam się jacy jesteście wszyscy cwani, złośliwi i wyedukowani, a jak przychodzi do realnego życia, to stajecie przy kasie z głupkowatą miną pytając czy jak jest napisane np ” banan luz”, to są te banany na sztuki czy na wagę? No, geniusze XXI wieku, tacy jesteście mądrzy i przepisy znacie, i z tych niedouczonych kasjerek się śmiejecie ale jakbym waszemu 8-latkowi z 10 piwek „0” procent sprzedała, to gęby wydzieralibyście na cały sklep.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *