Biedronka daje świeżo upieczonym rodzicom darmową paczkę produktów, w tym pieluszek. Rodzice są oburzeni, że sklep chce weryfikować fakt istnienia dzieci

Gorące tematy Prywatność i bezpieczeństwo Społeczeństwo Zakupy dołącz do dyskusji (435) 03.05.2020
Biedronka daje świeżo upieczonym rodzicom darmową paczkę produktów, w tym pieluszek. Rodzice są oburzeni, że sklep chce weryfikować fakt istnienia dzieci

Paweł Mering

Biedronka wyszła z inicjatywą wspierania polskich dzieci i na każdego tegorocznego noworodka czeka darmowa paczka z przydatnymi produktami. Niektórzy rodzice są jednak oburzeni, że sklep chce jakkolwiek skutecznie weryfikować fakt istnienia dzieci. Szkoda, że nie myślą tak o prywatności swoich pociech, gdy zalewają nimi swoje profile społecznościowe.

Darmowa paczka dla dzieci od Biedronki

Biedronka, poprzez swoją markę „Dada” realizuje wysyłkę paczek dla rodziców dzieci narodzonych w 2020 roku. Zestaw prezentów można zamówić na specjalnej stronie internetowej. W skład zestawu wchodzą pieluszki, chusteczki nawilżane i patyczki higieniczne. Nie da się ukryć, że jest to zapewne zabieg głównie marketingowy, ale z uwagi na wartość produktów – dodając fakt darmowej przesyłki – to z pewnością miły prezent.

Prezent zresztą w pewien sposób rozchwytywany, bowiem dostarczono już ponad 25 000 paczek, co w przełożeniu na szacowaną liczbę urodzeń do dzisiejszego dnia wskazuje (wyliczenia własne w oparciu o urodzenia z zeszłych lat), że prawdopodobnie nawet co piąte dziecko dostało taki bonus. Rejestracja dziecka w samym programie pomocy – bo każde urodzone w 2020 roku dziecko może jednorazowo otrzymać pomoc – wymaga podania jego danych osobowych. Jak głosi sekcja FAQ na stronie organizatora promocji,

Aby zgłosić dziecko do Akcji musisz być jego rodzicem/opiekunem prawnym i podać: numer aktu urodzenia i miejscowość Urzędu Stanu Cywilnego, w której akt wydano oraz swoje dane do wysyłki Paczki: imię i nazwisko, adres korespondencyjny, nr telefonu.

To właśnie numer aktu urodzenia spowodował, że Polacy krytykują pomysł (przypomnę mój amatorski szacunek, że co piąty i tak zamawia paczkę). Czy oznacza to, że nasi rodacy, otrzymawszy przysłowiowy palec, oglądają go zewsząd, szukając punktu zaczepienia do krytyki?

Dziecko nie jest własnością rodzica, bo nie jest rzeczą

Jak opisuje „poznan.naszemiasto.pl” rodzice (niestety nie podano kto i w jakiej liczbie) są oburzeni, że Biedronka wymaga numeru aktu urodzenia. Nie rozumiem nieco tego oburzenia, bowiem jakaś weryfikacja musi następować, a dane są wykorzystywane jedynie w celu weryfikacji – nie wydaje się, żeby jakieś zagrożenie istniało. Zresztą, w przeciwnym wypadku Biedronka musiałaby całkowicie ufać rodzicom „na słowo”, a znając tendencję rodaków do, hm, „wykorzystywania możliwości„, zapewne wysłałaby dotychczas nie 25 000 paczek, a co najmniej dwa razy tyle.

Oczywiście zgodzę się, że dane osobowe dziecka powinny podlegać szczególnej ochronie, co więcej, sami rodzice nie powinni móc bezwiednie nimi dysponować. Polska jest krajem, w którym dalej władza rodzicielska pojmowana jest czasem jak prawo własności nad dzieckiem, które jednak nie jest rzeczą, a człowiekiem, który – szczególnie w młodym wieku – podlega szerokiej ochronie ze strony państwa.

Polscy rodzice i tak nierzadko nie dbają o bezpieczeństwo swoich pociech (ale też praw czy dóbr osobistych) udostępniając na potęgę – na przykład – ich zdjęcia w mediach społecznościowych, co jest – dla kontrastu – oczywiście bezprawne w Norwegii, czego wyraz dało jedno z rozstrzygnięć tamtejszego sądu najwyższego.