Polski dezerter Emil Czeczko oficjalnie skazany
Emil Czeczko służy obecnie za celebrytę w białoruskich mediach. Wygaduje niestworzone historie o "ludobójstwie", jakiego mają się na granicy dopuszczać względem migrantów polskie służby. Tymczasem w Polsce dezerter został skazany - za znęcanie się nad własną matką. Jak to w ogóle możliwe, że ktoś taki trafił na granicę z Białorusią?

Pożyteczny idiota Łukaszenki znęcał się fizycznie i psychicznie nad własną matką
Dezerter Emil Czeczko uciekł na Białoruś w poszukiwaniu azylu politycznego. W rzeczywistości, jeśli nie był szpiegiem tamtejszego KGB, to uciekał przed wymiarem sprawiedliwości z powodów czysto kryminalnych. Czeczko nie tylko został zatrzymany za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu i narkotyków. Równocześnie toczyła się przeciwko niemu sprawa o znęcanie się nad własną matką.
Oskarżony wprowadził się do jednopokojowego mieszkania matki w sierpniu 2020 r. Jak poinformował rzecznik Sądu Okręgowego w Olsztynie:
To jednak nie koniec. W maju tego roku Czeczko po prostu pobił matkę, próbował dusić i groził jej pozbawieniem życia. Kobieta trafiła do szpitala na okres przekraczający siedem dni. W pierwszej instancji dezerter został skazany na karę 6 miesięcy ograniczenia wolności i roczny zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej. Otrzymał również nakaz powstrzymywania się od nadużywania alkoholu
Polski wymiar sprawiedliwości obszedł się nad Emilem Czeczką nadspodziewanie łagodnie
Teraz, jak podaje Polska Agencja Prasowa, sąd drugiej instancji utrzymał wyrok. Trzeba przyznać, że polski wymiar sprawiedliwości obszedł się z Czeczką wyjątkowo łagodnie. Przestępstwo znęcania się jest w końcu zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do nawet 5 lat.
To jednak nie koniec problemów mężczyzny w Polsce. Kara za dezercję może wynieść nawet 10 lat więzienia. Do wyjaśnienia pozostaje także wątek udziału w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, a więc przestępstwa szpiegostwa. Wydano za nim list gończy. Oczywiście trudno się spodziewać, żeby Białoruś wydała Czeczkę - przynajmniej dopóki jest tamtejszym służbom do czegokolwiek potrzebny. W polityce wszystko jest jednak możliwe, podobnie jak jakaś forma odwilży pomiędzy Polską a Białorusią. Dezerter wcale nie jest taki znowu bezpieczny, jak zapewne chciałby teraz myśleć.
Skazanie Emila Czeczki budzi niestety dodatkowe pytania o skuteczność polskich służb. Jak to bowiem możliwe, że żołnierz skazany za znęcanie się nad własną matką dalej pełnił służbę? Jak to się stało, że pomimo licznych konfliktów z prawem w ogóle trafił na granicę polsko-białoruską i uciekł? Co w takiej sytuacji robił wojskowy kontrwywiad? Nic dziwnego, że minister Mariusz Błaszczak domagał się wyjaśnień a bezpośredni przełożeni dezertera pożegnali się ze stanowiskami.
Dezerter został skazany przez sąd, jednak nieprawomocnym wyrokiem. Dlatego wojsko niewiele mogło z nim tak naprawdę zrobić
Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w przepisach ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych. Zgodnie z jej art. 112:
O prawomocnym wyroku w sprawie Czeczki możemy mówić teraz. Zasada domniemania niewinności nakazuje zaś traktować daną osobę jak niewinną, aż do momentu uprawomocnienia się wyroku. Co więcej, nawet w takiej sytuacji zwolnienie żołnierza zawodowego ze służby stanowi czysto fakultatywną decyzję ze strony właściwego organu. Formalnie jest nim Minister Obrony Narodowej.
W praktyce dowódca danej jednostki kieruje stosowny wniosek do departamentu kadr MON. Obligatoryjne zwolnienie żołnierza ze służby następuje w razie skazania go prawomocnym wyrokiem na karę bezwzględnego pozbawienia wolności, pozbawienia praw publicznych, lub zakazu wykonywania takiej służby.
Warto także wspomnieć, że wojskowe dyscyplinarne środki zapobiegawcze nie przewidują zawieszenia żołnierza w trakcie toczącego się postępowania karnego w sprawach czysto kryminalnych. Wygląda więc na to, że w tym konkretnym przypadku w dużej mierze zawiodły procedury. Rządzący powinni niezwłocznie załatać przepisy w taki sposób, by potencjalni przestępcy w mundurach nie pełnili służby wojskowej. Zwłaszcza w tak oczywistych przypadkach, jak ten Emila Czeczki.
zobacz więcej:
27.02.2026 8:51, Marcin Szermański
27.02.2026 8:17, Marek Śmigielski
27.02.2026 7:36, Rafał Chabasiński
27.02.2026 7:02, Marek Śmigielski
26.02.2026 16:03, Miłosz Magrzyk
26.02.2026 15:19, Marcin Szermański
26.02.2026 14:34, Jakub Bilski
26.02.2026 13:51, Marek Śmigielski
26.02.2026 13:13, Mateusz Krakowski
26.02.2026 12:27, Edyta Wara-Wąsowska
26.02.2026 11:18, Edyta Wara-Wąsowska
26.02.2026 10:40, Edyta Wara-Wąsowska
26.02.2026 10:01, Marek Śmigielski
26.02.2026 9:23, Jerzy Wilczek
26.02.2026 8:42, Rafał Chabasiński
26.02.2026 8:04, Rafał Chabasiński
26.02.2026 6:48, Jerzy Wilczek
26.02.2026 6:35, Jerzy Wilczek
26.02.2026 6:12, Jerzy Wilczek
25.02.2026 20:15, Rafał Chabasiński
25.02.2026 19:43, Marcin Szermański
25.02.2026 16:17, Aleksandra Smusz
25.02.2026 15:36, Jakub Bilski
25.02.2026 14:51, Marcin Szermański
25.02.2026 14:13, Rafał Chabasiński
25.02.2026 13:29, Rafał Chabasiński





























