I Liceum Ogólnokształcące w Rzeszowie wprowadza dress code. Krótkie spodenki tylko 3/4 i „odpowiednia bielizna”. A to nie koniec absurdów

Codzienne Społeczeństwo dołącz do dyskusji (291) 09.02.2020
I Liceum Ogólnokształcące w Rzeszowie wprowadza dress code. Krótkie spodenki tylko 3/4 i „odpowiednia bielizna”. A to nie koniec absurdów

Paweł Mering

I Liceum Ogólnokształcące w Rzeszowie wprowadza dress code. W pakiecie m.in. możliwość chodzenia jedynie w spodniach 3/4 latem jeżeli chodzi o chłopaków, odpowiednia bielizna (cokolwiek to znaczy), a także szereg innych michałków.

Dress code w I Liceum Ogólnokształcącym w Rzeszowie

Absolwentka I Liceum Ogólnokształcącego w Rzeszowie utworzyła na Facebooku wydarzenie, będące swoistym protestem przeciwko wprowadzeniu regulacji dotyczących dress code. Wśród nich m.in.

  • zakaz ubierania koszulek na ramiączkach (nawet na golf)
  • nakaz noszenia „odpowiedniej” bielizny
  • niepokazywanie dekoltu, ramion, brzucha, pleców
  • zakaz posiadania sztucznych paznokci
  • zakaz farbowania włosów
  • nakaz noszenia delikatnego makijażu
  • sukienki rzekomo do połowy łydki
  • stonowane kolory na ubraniach (hawajskie koszule odpadają)
  • konieczność spinania włosów
  • zakaz biżuterii u chłopaków

Reguły są – szczerze mówiąc – dużo bardziej restrykcyjne niż w katolickiej szkole, do której kiedyś uczęszczałem. Nadmienię tylko, że było to gimnazjum. Tutaj mowa o liceum – i to państwowym, z zasady świeckim – które serwuje uczniom istną rewolucję w zakresie ubioru. Warto nadmienić, że nowe zasady zostały przedstawione przez jedną z nauczycielek, która – jak wskazuje autorka facebookowego protestu – miała być wówczas ubrana w panterkowe futro oraz długie kozaki na szpilkach.

Dress code w liceum – po co!?

Jako nieco starszy kolega całkowicie rozumiem rozgoryczenie uczniów I Liceum Ogólnokształcącego w Rzeszowie, którzy protestują – obierając właściwą dla wieku i czasów formę – na Facebooku, bo szkoła chce im narzucić, jak powinno się wyglądać.

Zasady dress code w szkołach są najczęściej ukazywane jako konieczność walki z tym, że młodzież to przecież chodzi albo w połowie rozebrana, albo cała w kolczykach.

W 21 wieku, w tym wstrętnym, przesiąkniętym konsumpcjonizmem millennium, wolność w zakresie ubierania się powinna być fundamentalna. Nieregulowanie tych kwestii, wytyczając granicę jedynie w tym samym miejscu, w którym czyni to Kodeks wykroczeń, odnosząc się do nieobyczajności, powinno być normą – z pewnością na poziomie szkół średnich.

Licealista, statystycznie w zasadzie dorosły człowiek, raczej wie, jak powinien się ubrać, a brak szczególnych regulacji w tym zakresie raczej nie powoduje patologii. Wolność wyrażania siebie poprzez ubiór to jeden z istotnych elementów – wszak przy powszechnej dostępności całego spektrum ubrań i dodatków, wygląd jest elementem wyrazu, a nie wypadkową tego, co akurat udało się w sklepie znaleźć.

No to może… szkolne mundurki?

Miałem okazję uczyć się w szkole podstawowej wtedy, gdy minister Roman Giertych pochylił się przed o. Rydzykiem nad pomysłem przywrócenia szkolnych mundurków. W 2006 roku dumnie grzmiał:

Serdecznie zachęcam dyrektorów do wprowadzania jednolitego stroju dla uczniów. Mundurki szkolne nie tylko zwiększą bezpieczeństwo w szkołach i wprowadzą ład w ubiorze, ale jestem pewien, że staną się piękną tradycją i dumą każdego ucznia.

Z perspektywy czasu wydaje mi się, że był to  po prostu wyraz wzdychania rządzących do czasów ich młodości i dziwię się w sumie, że w mojej mundurkowej kamizelce nie zamontowano małego głośnika, wygrywającego radośnie „Toto – Africa”.

Sam pomysł wprowadzenia szkolnego mundurku jako tradycji jest bowiem irracjonalny, a ową irracjonalność najdobitniej przedstawiono w kultowym „Misiu”

Pytasz, dlaczego? No bo tradycją nazwać niczego nie możesz. I nie możesz uchwałą specjalną zarządzić ani jej ustanowić. Kto inaczej sądzi, świeci jak zgasła świeczka na słonecznym dworze. Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę […]

Tradycje szkolnych mundurków są bowiem zależne od konkretnych szkół, a odgórne ich wprowadzanie nie ma absolutnie żadnego sensu.

291 odpowiedzi na “I Liceum Ogólnokształcące w Rzeszowie wprowadza dress code. Krótkie spodenki tylko 3/4 i „odpowiednia bielizna”. A to nie koniec absurdów”

  1. pełnoletni =/= dorosły

    Licealista, statystycznie w zasadzie dorosły człowiek, raczej wie, jak powinien się ubrać, a brak szczególnych regulacji w tym zakresie raczej nie powoduje patologii.

    Właśnie nie wiedzą jak należy sę ubrać. Są w życu sytuacje, które wymagają określonego dress code. Potem przychodzi taki w dresie na rozmowę o pracę albo co gorsza na pogrzeb :/

    • I sądzisz, że wprowadzając dress code do szkoły nagle wszyscy nauczą się ubierać, kiedy są poza szkołą? :D Powiedziałbym, że to bardzo naiwne myślenie.
      Od doradzania przy ubieraniu są rodzice, którzy to w większości już od przedszkola kupują dzieciom ubrania i wyrabiają w nich pewne nawyki. Potem te nawyki mogą w sumie trochę zmienić rówieśnicy i bunt nastoletni, ale zazwyczaj w okresie szukania pierwszej pracy ludzie się ogarniają sami z własnej woli.
      Zresztą co to komu szkodzi jak się ludzie ubierają? Przyjdzie tak na rozmowę, raz czy drugi i przez to nie dostanie pracy, to albo się nauczy, albo w końcu przyjmą go gdzieś, gdzie potrzeba znalezienia pracownika jest wyższa, niż patrzenie na jego ubranie.
      Pójdzie bardzo źle ubrany na pogrzeb, no to będzie w negatywie na ustach całej rodziny i znajomych zmarłego.
      Znam punka, który chodzi większość czasu w zielonym irokezie mając w uszach agrafki i inne kolczyki. Jak dla mnie taki styl jest słaby i sam nigdy bym nie poszedł w tym kierunku, ale ma on pracę(mechanik), jest dobrym człowiekiem, ludzie go lubią i sobie spokojnie żyje ze swoim dziwnym stylem. :) Więc nawet do najdziwniejszego stylu można się przyzwyczaić.

  2. Zasady są totalnie bzdurne, o ile z pojedynczymi bym się zgodził, o tyle inne (nakaz spinania włosów i stonowane kolory) to czysty absurd xD Co gorsza nie wszystkie zasady są klarowne i zostawiają pole do interpretacji… dlatego w sumie dziwne, że po prostu nie wprowadzili mundurków. Ktoś nie przemyślał sprawy.

  3. Jak dla mnie to zagranie ze strony szkoły może mieć drugie dno. :)
    Może to spowoduje, że na kolejny rok przyjdzie mniej uczniów = mniejsze obłożenie dla nauczycieli.
    Czy to byłoby logiczne, żeby szkoła chciała do siebie zniechęcić uczniów, czy jakby przyszło mniej osób, to by dostała mniej grantów od państwa?

    • ma drugie dno. Ale inne. To zwykly wyraz bufonady dyrektora ktory ma kompleksy na punkcie swojego ego, wiec probuje uzywac swojej wladzy do wprowadzania bezsensownych regul

  4. Pruski dryl. Chcemy wychować żołnierzy i tokarzy czy kreatywnych myślicieli, którzy zmienią świat przyszłości?

    • Oczywiście że chcemy wychować posłuszne bioroboty. Ktoś ma jeszcze co do tego jakieś wątpliwości?

  5. Nic dziwnego, że polskie szkolnictwo jest daleko w tyle Europy, skoro jednym z poważniejszych problemów branych pod rozwagę, jest ubiór uczniów. Już pominę fakt, że problem rozwiązuje prywatna edukacja.

    • Ani polskie szkolnictwo nie jest w tyle Europy (wręcz przeciwnie), ani nie jest to jedyny przykład dress code, który można spotkać w europejskich szkołach. Zarówno w polskim liceum jak i angielskim college miałem narzucone wymagania odnośnie ubioru.
      I nie widzę nic złego w tym, żeby uczniowie w szkołach wyglądali porządnie i mieli narzucane jakieś zasady. Kompletna wolność obyczajowa i brak szacunku dla szkoły i nauczycieli (tak było w gimnazjum) są znacznie większym problemem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *