Na profilu Ewy Chodakowskiej znowu afera. Czy potrzebna jest regulacja zawodu dietetyka?

Codzienne Zdrowie dołącz do dyskusji (91) 09.05.2019
Na profilu Ewy Chodakowskiej znowu afera. Czy potrzebna jest regulacja zawodu dietetyka?

Udostępnij

Radosław Tyburski

Ewa Chodakowska to w mojej opinii najlepsza królowa fitnessu, jaka mogła przytrafić się Polsce i to nie dlatego, że jest po prostu dobrym trenerem. Jej popularność i obecność w social mediach to także pole minowe, na którym co jakiś czas wybuchają mniej lub bardziej poważne afery i aferki. Ostatnia z nich ma też całkiem poważny prawny kontekst.

Członkowie Chodagangu są często bezwzględnie oddanymi fanami królowej. Głównie dlatego, że Ewa wzbudza duże zaufanie. Moim ulubionym hasłem na temat Ewy Chodakowskiej ostatnimi czasy to Chodakowska matką rozwodów. Hasło tyczy się raczej płci żeńskiej i jest konsekwencją tego, że ćwicząc, odkrywamy na nowo swoje możliwości. W miarę odkrywania własnej wartości kobiety ograniczone do schematu dom-dzieci, mogą w końcu chcieć się z niego wyrwać. Ucieczka z odgórnie narzuconej społecznej roli, czasami wymaga kompletnej zmiany środowiska. To z kolei może skutkować nawet rozwodem.

Ewa Chodakowska jako trenerka ma więc według mnie aż dwie unikalne zalety

Po pierwsze świetnie sprawdza się na często nadętym od sztuczności polskim rynku usług fitness. Jej instastories są zdecydowanie za długie i zbyt osobiste, żeby można ją było uznać, jak wiele fit-autoryterów, za pusty produkt marketingowy. Po drugie, jeżeli ktokolwiek dzięki jej ćwiczeniom zmieni na lepsze w swoim życiu coś więcej niż tylko wygląd – chwała jej za to.

Nie brakuje jednak głosów, które zarzucają jej hipokryzję, bo zafundowała sobie w przeszłości operacje plastyczne. Dodatkowym problemem jest również to, że Ewa Chodakowska po operacjach może narzucać nierealne standardy piękna, których nie da się osiągnąć nawet za pomocą ćwiczeń. Ale czy wywindowane już od czasów Barbie standardy to powód, do stawiania trenerce fitness personalnego zarzutu? Ewa Chodakowska kilkukrotnie, w swoich płomiennych, o głębokim wydźwięku (głównie za sprawą nadużywania wielokropków) postach przyznała pośrednio, że sama padła ich ofiarą, ponieważ operacje były wynikiem… kompleksów.

I tym, zarówno mnie, jak i chyba swoje fanki bezwarunkowo kupiła. Już widzę jakiegokolwiek innego członka celebry o jej statusie finansowym i pozycji, który szczerze przyzna, że te operacje plastyczne to dlatego, że jak był dzieckiem to się z niego śmiali.

Wydaje mi się też, że fanki często mogą mieć jej za złe trochę też to, że robi rzeczy, na które ich nie stać. Tak samo, jak przy okazji wybuchu afer związanych z tym, że Ewa Chodakowska organizuje obóz sportowy w miejscu i za cenę, na które nie mogą sobie pozwolić. To nic, że w tym samym czasie organizuje obozy w przystępniejszych cenach. Co ciekawe, w tym sensie stopień, w jakim członkowie Chodagangu się z nią utożsamiają, obrócił się, przynajmniej częściowo, przeciwko niej.

Tego właśnie najczęściej dotyczą afery na profilu instagram Ewy Chodakowskiej. Najnowsza afera ma jednak trochę poważniejszy wymiar

Wszystko zaczęło się od posta na instagramie, w którym Ewa ostro potępiła diety „głodówki”.  W diecie nie chodzi o to, żeby się głodzić. Drastyczne ograniczenie kalorii do poziomu 1000 kcal na dzień może być niebezpieczne dla twojego zdrowia. A już na pewno taka dieta to prosta droga do efektu jo-jo, grzmi Ewa.

View this post on Instagram

Dlaczego nie warto stosować diet 1000 kcal? 😱😱😱 Będę powtarzać…. DO SKUTKU ❣️❣️❣️ Niestety wciąż funkcjonuje przekonanie, że żeby schudnąć trzeba drastycznie ograniczyć kalorie. Prawdą jest, że dieta ma bardzo ważne znaczenie dla redukcji tkanki tłuszczowej, ale nie chodzi o to żeby się głodzić! ⚠️ Twój organizm potrzebuje kalorii z jedzenia dla zachowania podstawowych procesów życiowych, dla pracy serca, mózgu, oddychania… Dlatego zamiast ucinać kalorie do minimum, powinnaś zadbać o to, żeby dostosować dietę do indywidualnych potrzeb swojego organizmu 🙏🏻 Głodówka być może i spowoduje szybki efekt, ale ⚠️⚠️⚠️ • Nie będzie on trwały! Takie diety zwykle kończą się efektem jo-jo. • Jedząc tak małą ilość jedzenia nie jest możliwe dostarczenie organizmowi wszystkich niezbędnych witamin i składników mineralnych, w związku z czym narażasz się na niedobory pokarmowe! • Kiedy przez długi czas chodzisz głodna jest większa szansa że w chwili kryzysu rzucisz się na jedzenie i zjesz po prostu za dużo…  tym samym zniweczysz efekty swojego dotychczasowego wysiłku. • Twój organizm uruchamia mechanizmy adaptacyjne, które mają pomóc mu przetrwać „okres głodu”. Doświadczasz spadku energii – jesteś bardziej ospała i masz mniejszą ochotę na ruch. Poza tym organizm zaczyna pozbywać się tkanki mięśniowej, która zużywa dużo energii i utrzymywanie jej na wysokim poziomie „kosztuje go” dużo kalorii. Nie jest to korzystne, bo mniej mięśni=obniżony metabolizm (co dodatkowo utrudnia chudnięcie!). W skrajnych przypadkach głodzenie się może doprowadzić nawet do zaniku miesiączki! Odchudzanie nie jest czymś, co powinnaś zrobić w jak najszybszym tempie❗️❗️❗️ Niestety tutaj nie ma drogi na skróty. W tym przypadku szybko nie znaczy trwale – jest zupełnie na odwrót! 🙏🏻 Przemyśl to ❤️ #foto by @sweetly_salted_berry

A post shared by Ewa Chodakowska Fitness Expert (@chodakowskaewa) on

 

W komentarzach pod postem pojawiły się komentarze zawiedzionych osób, które opisywały swoje przykre doświadczenia z dietetykami, czy może szerzej – z dietą. Nie zabrakło także głosów krytyki pod adresem usług promowanych przez samą królową fitnessu. W ich ramach klientki również miały mieć zalecane skromne diety.

Od razu trzeba zaznaczyć, że oferta firmy obejmuje zarówno układanie diety, jak i usługi cateringowe

Nie wiadomo do końca, które usługi firmy promowanej przez Ewę Chodakowską zostały skrytykowane. Nie ma przecież nic złego w tym, aby w ofercie cateringowej znalazła się oferta dostarczania posiłków o wartości kalorycznej 1000 kcal dziennie. Warunkiem jest to, że oferta nie jest opakowana jak spersonalizowana dieta. Dopiero oferta ułożenia personalnej diety w domyśle ma na celu zaproponowanie nam zdrowego reżimu żywieniowego, któremu możemy zaufać. W przypadku usługi cateringowej nikt (raczej) nie przekonuje klientów, że powinni ograniczyć się tylko do jedzenia dostarczanych posiłków.

Niezależnie czy krytyka Ewy Chodakowskiej jest zasłużona, w komentarzach takich jak ten można usłyszeć wołanie o zadanie jednego bardzo słusznego pytania.

Czy potrzebna jest regulacja zawodu dietetyka?

Niewątpliwie zawód polegający na układaniu planów żywieniowych niesie za sobą odpowiedzialność za czyjeś zdrowie. Nie chodzi tutaj też tylko o niepożądany efekt jo-jo. Regulacja innych zawodów polega najczęściej na tym, że mogą go wykonywać osoby spełniające określone kryteria. Postulaty wprowadzenia regulacji pojawiają się np. przy okazji strajku taksówkarzy. Wciąż toczą się losy Lex Uber i zawartego w tej ustawie obowiązku zaliczenia egzaminu z topografii miejscowości. Niewątpliwie jednak są zawody, do których dostęp powinien być bezwzględnie zarezerwowany dla odpowiednio wykwalifikowanych osób.

Niedawno regulację swojej profesji wywalczyli np. fizjoterapeuci. Zawód ten został uregulowany w odrębnej ustawie o zawodzie fizjoterapeuty, tym samym jest zaliczany do tzw. zawodów medycznych. Regulacji podlegają także zawody takie jak lekarz, dentysta, pielęgniarka, położna, ratownik medyczny farmaceuta czy felczer. Ustawy, które ich dotyczą, określają m.in. zasady związane z uzyskiwaniem kwalifikacji do wykonania zawodów.

Regulacja zawodów ma więc na celu to, aby za jego wykonywanie brały się odpowiednio wykwalifikowane osoby. Co więcej, przykładowo ustawa o zawodzie fizjoterapeuty, przewiduje też inny istotny zapis:

Kto bez wymaganych uprawnień udziela świadczeń z zakresu fizjoterapii, podlega grzywnie.

Istnieje też oczywiście dodatkowy aspekt. Przedstawiciele niektórych profesji mogą walczyć o ograniczenie dostępności zawodu z uwagi na to, że jego otwarty charakter to prosta droga do jego deprecjacji. W tej chwili nie ma zbyt wielu wymogów dotyczących tego, żeby tytułować się np. instruktorem pływania. Co ma powiedzieć na ten temat instruktor pływania po AWF-ie? Mimo tego, że faktycznie ma wyższe kwalifikacje, może co najwyżej przykleić swoje dyplomy na ścianie, w nadziei, że świadomy klient wybierze właśnie jego.

Regulacja zawodu dietetyka jest jednak przede wszystkim uzasadniana tym, że zawód ten wiąże się z odpowiedzialnością za czyjeś zdrowie

W środowisku od lat toczy się dyskusja na temat tego, że przydałaby się ustawa o zawodzie dietetyka.

Na ten moment, kwalifikacje potrzebne są do wykonania zawodu dietetyka głównie w ramach publicznych zakładów opieki zdrowotnej. Poradę od wykwalifikowanego specjalisty mamy szansę więc uzyskać w przypadku zgłoszenia się po darmową dietę od NFZ. Wymogiem do zostania dietetykiem w publicznym zakładzie opieki zdrowotnej jest wyższe wykształcenie. Jest to jakaś rękojmia jakości, chociaż redaktor Wyciślak miała wątpliwości co do oferowanych przez NFZ diet wegetariańskich.

Niestety, na otwartym rynku można znaleźć oferty od osób, które świadczą usługi dietetyko-podobne po wątpliwej jakości kursach. Mimo że istnieją studia z dietetyki, na rynku wciąż ma funkcjonować szara strefa obejmująca osoby o niejasnych kwalifikacjach. Na ten moment, gwarantem dobrej jakości kwalifikacji osoby świadczącej takie usługi jest jej przynależność do np. Polskiego Towarzystwa Dietetyków. Członkiem towarzystwa można zostać jedynie pod warunkiem posiadania wyższego wykształcenia o profilu dietetycznym.

Ostateczny kształt takiej regulacji to też ciekawy temat na dyskusję. Nikt nie powinien zabraniać tego, żeby Ewa Chodakowska wrzuciła co jakiś czas na swojego instagrama fajny przepis na ciasto daktylowe. Nie wiadomo, jakby to miało wyglądać z różnymi dietami odchudzającymi. Na pewno fachowa wiedza powinna być wymogiem, jeżeli w grę wchodzi zdrowie. Do wyjaśnienia tego zagadnienia nie kwapi się jak na razie także i nasz ustawodawca. Od paru lat, co roku, projekt ustawy o zawodzie dietetyka ma być przedmiotem obrad sejmu, ale jednak nim nie jest.