Miał on wielu znamienitych partnerów reklamowych, ale zdecydowany prym wiodły tam dwie marki – FedEx i InPost. Jeden z moich ówczesnych współpracowników ganił mnie nawet, że sprzedałem patronat dwóm bezpośrednim konkurentom, co jest dość nietypową praktyką. „O czym ty do mnie mówisz" – dziwiłem się – „przecież to dwie kompletnie różne firmy, które wzajemnie się uzupełniają". Faktycznie – nie było ani jednej sytuacji, w której interesy tych dwóch wielkich marek podczas realizacji tamtych kampanii by ze sobą kolidowały.
I tak oto 4 lata temu trafnie przewidziałem to, co dziś stało się rzeczywistością wielkiego biznesu tego świata. Nie jest to jednak wpis o tym, jaki jestem wspaniały, bo po 11 latach Bezprawnika powinniście wiedzieć o tym sami najlepiej. To wpis o tym, jak istotne jest to, co się dziś wydarzyło.
InPost znowu zniknie z giełdy
Na samym wstępie uważam, że poziom dyskusji o tej transakcji jest w polskim internecie dość niski. Dominuje tania sensacja, krzyczenie o FedExie przejmującym InPoland, wyrzucanie Rafała Brzoski z InPostu itd. Uwierzcie mi, że jak mało kto rozumiem potrzebę „klików", tylko aktualnie w mediach społecznościowych Polacy rozmawiają o tej sprawie, w 80 proc. analizując scenariusze, których nie ma.
Co się wydarzyło naprawdę? No cóż, InPost znowu schodzi z giełdy. I jest to informacja, która budzi we mnie mieszane uczucia, bo zdarza się to tej firmie zdecydowanie zbyt często. Natomiast rozumiem, dlaczego tak się dzieje – spółka jest giełdowo potężnie niedoszacowana. Dla inwestorów z wizją i głową o wiele taniej wychodzi teraz taką spółkę odkupić od mniejszościowych akcjonariuszy, którzy najwyraźniej niedostatecznie się poznali na jej potencjale. Trochę się więc tutaj pozmienia w strukturze kapitałowej firmy. Jak prosto i celnie wyjaśniał na Twitterze Szymon Janus:
Było: akcjonariusze mniejszościowi – 52% PPF (Czesi) – 28% A&R Holding – fundusz Brzoski – 12% Advent – 6%
Będzie: FedEx – 37% Advent – 37% (to ci sami, którzy uratowali InPost parę lat temu) A&R Holding – fundusz Brzoski – 16% PPF (Czesi) – 10%
Tym samym uważam, że krzykliwe nagłówki o „FedExie przejmującym InPost" są przesadzone. FedEx będzie bardzo dużym udziałowcem InPostu, na pewno będzie miał sporo do powiedzenia i będzie czerpał z tego tytułu wymierne korzyści, ale to nie jest „przejęcie". Co więcej, nawet we współpracy z czwartym największym udziałowcem – czeskim PPF – FedEx nie będzie w stanie skutecznie narzucać spółce swojej woli. To oczywiście hipotezy, bo nie znamy umowy spółki, a udziałowcy sami mogą względem siebie dość swobodnie kształtować swoje kompetencje i możliwości.
FedEx to największa linia lotnicza świata
FedEx to jest amerykańska ikona, potentat, gigant, ale nie radzi sobie jakoś przesadnie dobrze w Polsce czy Europie. Konkurencja jest naprawdę silna, lepiej rozumie lokalny rynek konsumencki oraz jest nieco głębiej osadzona w tutejszych strukturach. Żebyśmy mieli jasność – FedEx globalnie to absolutny gigant, szczególnie infrastrukturalny. Wiedzieliście, że to największa linia lotnicza świata? Ale na tym ostatnim styku kontaktu firmy z klientem sporo jeszcze zawodzi. A kto jest w tym mistrzem?
InPost to dziś najbardziej dynamiczna firma kurierska w Europie. Pamiętacie, jak Rafał Brzoska zasłynął w opinii publicznej dodawaniem metalowych blaszek do listów, bo tylko tak mógł rywalizować z bezprawnym monopolem państwowego giganta, wspieranego przez ustawodawcę? No to ten sam człowiek, w tym samym stylu, podbija teraz Europę – na przykład jakiś czas temu wymyślił sobie, że walizki na wakacje będziemy sobie wysyłali InPostem, zamiast przepłacać w liniach lotniczych. I takich pomysłów jest wiele, a za nimi idą kolejne przejęcia konkurentów na Starym Kontynencie.
Mnie osobiście cieszy również to, że FedEx jest jedną z największych biznesowych ofiar polityki Donalda Trumpa, dlatego można mieć nadzieję, że ten deal będzie jakąś formą strategicznego bezpieczeństwa dla samej Polski, gdzie po prostu amerykański wielki biznes mocuje częściowo swoje interesy w naszym kraju. I na dodatek akurat on będzie tu płacić podatki, czego nie można powiedzieć np. o big techach. Wspomniany Szymon Janus idzie dalej i wyraża przekonanie, że nowy InPost będzie też jednym z gospodarczych filarów CPK.
Jakiś czas temu broniłem BLIKA przed zarzutami, że z jednej strony chcemy budować suwerenność europejską, a z drugiej strony wpuszczamy do BLIKA amerykański MasterCard. To prawda, ale trzeba też patrzeć na możliwości, jakie daje taki udziałowiec. InPost z infrastrukturą FedExu może za jakiś czas być naprawdę firmą o absolutnie globalnym znaczeniu.
Czy InPost przestał być polski?
Formalnie rzecz ujmując, postawienie akurat dziś tezy, że „InPost przestał być polski", jest całkowicie błędne. Ponieważ albo trzymamy się wersji, że InPost przestał być polski już dawno temu, albo wręcz musimy pójść o krok dalej i powiedzieć, że InPost po sfinalizowaniu tej operacji (bo to też potrwa jeszcze trochę czasu i dziś omawiamy tak naprawdę pewien model działania) będzie tak naprawdę jeszcze bardziej polski niż dotychczas.
A to dlatego, że Rafał Brzoska, twórca i udziałowiec InPostu, powiększy swój stan posiadania z 12 do 16 proc. To spora podwyżka – dla porównania taki choćby Jeff Bezos ma w Amazonie około 8–9 proc. Jak się ma tak bardzo globalną firmę, to trzeba lawirować; trudno jest utrzymać jakiś spektakularny pakiet akcji, gdy do Ligi Mistrzów pukało się zaczynając od roznoszenia ulotek w szarym i brudnym Krakowie lat 90.
Z Pepem Guardiolą Rafała Brzoskę łączy głównie fryzura. Moim zdaniem on jest dla tego projektu biznesowego tym, kim dla Manchesteru United był Sir Alex Ferguson, i nikt normalny nawet nie pomyśli o tym, by przestał dalej zarządzać swoją firmą. Mokre sny polskiej lewicy o odspawaniu Brzoski to melodia, którą słyszymy od dobrych 10 lat, i jakoś się nie spełniają.
Mamy więc sytuację, w której Brzoska jest trzecim największym udziałowcem InPostu, CEO InPostu, wszystkie ważne struktury InPostu mieszczą się nad Wisłą, każdy ważny człowiek w InPoście mieszka lub chociaż bywa nad Wisłą, a polski premier Donald Tusk prosi prezesa InPostu, by pomógł mu Polskę naprawić. To jest polska firma. To jest globalna, polska firma. Oczywiście ja też bym wolał, żeby udziałowcami InPostu byli Brzoska, Orlen i Poczta Polska, ale z drugiej strony – co taki Orlen i Poczta Polska mogą dać tej firmie, czego ona sama już dziś nie ma?
Dobry dzień dla polskiego biznesu
Pomimo wielu sensacyjnych komentarzy w mediach i social mediach, w mojej ocenie cała ta transakcja – o ile dojdzie do skutku – jest generalnie dobrą informacją dla polskiego biznesu. Brzoska się umacnia w firmie, FedEx da globalną ekspozycję i infrastrukturę, a do tego – o ile Ameryka się opamięta – długoterminowo to może być też dodatkowy filar naszego bezpieczeństwa czy lekkiej, choć braterskiej, rywalizacji regionalnej z Niemcami. Trochę, przyznam szczerze, mi ciąży ta kwestia notorycznego zdejmowania spółki z giełdy, ale sam bym dokładnie tak zrobił w tej sytuacji. Bo to jest naprawdę bardzo mądra, bardzo korzystna decyzja, na której sporo powinna zyskać też sama Polska.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj