1. Home -
  2. Społeczeństwo -
  3. Znajomi zaprosili cię na obiad, a teraz każą sobie za to zapłacić. W tym kraju to norma

Znajomi zaprosili cię na obiad, a teraz każą sobie za to zapłacić. W tym kraju to norma

Zachowania Australijczyków mogą być dla nas szokujące. Jako gospodarze zapraszający na domowy obiad śmiało żądają zwrotu pieniędzy za poczęstunek. A to tylko jeden z przykładów.

Australia kojarzy się z rajem na ziemi. Mało mówi się o materializmie miejscowych

W wyobrażeniu przeciętnego Kowalskiego Kraj Kangurów to wymarzone miejsce na wakacje i ostoja wolnego rynku, w której zbija się kokosy, także dosłownie. Jednak opowieści emigrantów i backpackerów o realiach życia w tym państwie bywają zaskakujące.

Z perspektywy naszej kultury niekłamane zdziwienie budzi chociażby to, że Australijczycy są niechętni do ponoszenia nawet najdrobniejszych kosztów, które dotyczą osób spoza ich rodzin, a więc np. bliskich znajomych.

Każdy emigrant z Polski opisujący to zjawisko podkreśla oczywiście, że mówi o swoich doświadczeniach, a także, że nie wszyscy obywatele Kraju Kangurów tak robią. Wątek ten pojawia się jednak w wielu relacjach.

Za zjedzenie domowego obiadu mogą zapłacić nawet ci, którzy coś ze sobą przyniosą

Cenna jest np. wypowiedź Joanny Strózik, aktywnej swego czasu youtuberki przybliżającej rodakom życie w Australii. Mówi ona, że w kraju tym gospodarz przyjmujący znajomych u siebie w domu na obiedzie może pobierać opłaty stanowiące dla niego zwrot kosztów przygotowania posiłków.

W świetle jej relacji trzeba liczyć się, że takie żądanie niekiedy zostaje wyrażone w sposób bezceremonialny, gdy zaproszeni zbierają się do wyjścia. Co więcej, płacić należy nierzadko także w sytuacjach, gdy gość nie przychodzi na spotkanie z pustymi rękami.

Niechęć do podwiezienia znajomego za darmo przy okazji

Na jedzeniu się jednak nie kończy. Podróżnik występujący w mediach społecznościowych pod pseudonimem Cash podzielił się ze swoimi followersami sytuacją, w której zapytał znajomego Australijczyka, czy może się z nim zabrać jego autem, jako że zmierzał w podobnym kierunku.

Ów człowiek wyraził chęć, aby go podwieźć, ale zażądał za to opłaty w wysokości 20$. Jak opowiada Cash, chciał na tym zarobić, gdyż identyczną trasę można było pokonać Uberem za połowę podanej stawki.

Przypadek z pewnością jest skrajny, ale konieczność zwracania kosztów w Australii za paliwo, nawet na krótkich trasach w mieście, zdarza się często.

Przedstawione zachowania w Kraju Kangurów są czymś normalnym

W świetle miejscowych zwyczajów nie stanowią dowodu na brak kultury. Podobne praktyki można zaobserwować w wybranych państwach azjatyckich, a w Europie prym wiedzie pod tym względem Holandia.

Oczywiście takie elementy obyczajowości w żadnym stopniu nie odbierają Australijczykom różnych pozytywnych cech, jak np. optymizm, dobra organizacja czy efektywność w pracy.

Przyczyny zjawiska leżą w ich indywidualizmie i dążeniach do transparentności finansowej. Poza tym Australia od lat znajduje się w czołówce państw o najwyższym wskaźniku wolności gospodarczej.

W miejscu tym nasuwa się więc pytanie: czy gdyby Polska stała się bardziej kapitalistyczna, to również takie byłyby konsekwencje?

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi