Koniec symbolu polskiego kapitalizmu. Nikt już nie czyta gazetek promocyjnych

Na wesoło Zakupy dołącz do dyskusji (98) 08.01.2020
Koniec symbolu polskiego kapitalizmu. Nikt już nie czyta gazetek promocyjnych

Jerzy Wilczek

Gazetki promocyjne hipermarketów i dyskontów kojarzą się z pionierskimi latami kapitalizmu tak samo jak punkty ksero czy Stadion X-lecia. Jednak mogą podobnie skończyć – bo okazuje się, że informacji o promocjach na papierze już prawie nikt nie czyta.

Z dzisiejszego punktu widzenia może to brzmi dość zabawnie, ale jeszcze kilkanaście (a może i kilka) lat temu cała Polska zaczytywała się w gazetkach reklamowych.

Klienci ekscytowali się nowymi promocjami i wyczekiwali, aż najnowsze wydanie trafi do skrzynek pocztowych. Dla sieci handlowych była to oczywiście sytuacja wymarzona – bo nic nie nakręcało bardziej klientów niż „newsy” o promocjach i nowych ofertach. Z drugiej strony, działy marketingu musiały ciągle czymś klientów zaskakiwać, by ci sięgali po gazetki – i ciągle ekscytowali się promocjami.

Wygląda jednak na to, że gazetki promocyjne wielkich sieci umierają – przynajmniej w dotychczasowej formie.

Gazetki promocyjne umierają, niech żyją gazetki promocyjne?

Z badania Mobile Institute, na zlecenie Grupy AdRetail, wynika bowiem, że już tylko 27 proc. sięga po takie materiały.

Co się stało? Polacy przestali się już ekscytować promocjami? To może być jakaś odpowiedź. W końcu jesteśmy coraz zamożniejszym społeczeństwem – i kilkadziesiąt groszy oszczędności na jogurcie czy mleku już nie ma dla nas tak wielkiego znaczenia.

Eksperci wskazują jednak, że większe znaczenie ma tu jednak ekologia. Polacy mają ponoć tu coraz większą świadomość – i nie chcą, żeby wykorzystywać papier w ten sposób. Jednak gazetki wciąż czytają i przeglądają – tyle że raczej w formie elektronicznej.

Takie e gazetki czyta w tej chwili aż 69 proc. osób, wynika z badania dla Grupy AdRetail. Coraz częściej też gazetki są przeglądane na smartfonach, bez których millenialsi w końcu nie mogą funkcjonować. A co do papierowych gazetek, to jak się okazuje, aż ponad połowa badanych chce, by sieci w ogóle z nich zrezygnowały. Właśnie z troski o ekologię.

Same sieci, póki co, gazetki utrzymują – choć ich nakłady coraz bardziej spadają. W końcu są jeszcze grupy społeczne, które z internetu czy smartfonów nie korzystają. Jednak trend jest wyraźny. Hipermarketowe gazetki więc pewnie niebawem odejdą do przeszłości. I tak kolejny symbol pionierskich lat kapitalizmu nad Wisłą przejdzie do historii.

98 odpowiedzi na “Koniec symbolu polskiego kapitalizmu. Nikt już nie czyta gazetek promocyjnych”

      • Zwykle chamstwo , oni nie robia tego specjalnie zaby cie wk&%$ic tylko dla pieniedzy to jest ich praca.

        • Chamstwem jest to, że do mnie dzwonią i mnie budzą… tylko po to, żeby mi naśmiecić na klatce ulotkami, których i tak nikt nie chce:)

          • Lepiej niech pracują gdzie indziej, a ulotek nikt nie roznosi, bo nikomu to niepotrzebne…

          • To „gdzie indziej” moze byc wlasnie twoim stanowiskiem pomyslales tym?

          • Raczej wątpię, bo moja praca nie jest sezonowa, ale rozumiem argument.
            Niestety równie dobrze można powiedzieć, że np: przestępcy mogą zabrać nam pracę, więc lepiej ich nie resocjalizować…

          • Tyle ze ulotkarz sam podjal prace a przestepca chcial isc na skroty dostac nagrode bez pracy.
            Na resocjalizacje tez znalazla by sie odpowiedz gdyby kazdy osadzony musial zarabiac na swoje utzymanie wykonujac jakas prace.

          • No właśnie gdyby osadzeni musieli uczyć się zawodu i zarabiać na swoje utrzymanie, to ktoś by pewnie stwierdzi, że lepiej jakby tego nie robili, bo tylko uczciwym obywatelom pracę zabierają.

            Podsumowując ulotkarzy mi nie szkoda, bo uważam, że to zajęcie szkodliwe społecznie – nie dość że papier marnują, produkują masę śmieci, to jeszcze denerwują ludzi.

          • Ulotkarze nie produkuja ulotek „smieci”…
            Ja tez nie przepadam za ulotkami tak samo jak nie przepadam za reklamami na stronach ale praca jest praca i taka wykonuja jaka maja , nie sa przestepcami choc czesto sie ich tak postrzega bo nie raz widzialem afery z udzialem policji bo ulotkarz „nasmiecil”

            A co do przestepcow siedzacych w wiezieniach to oni by sie trzy razy zastanowili przed dokonaniem przestepstwa jesli nie wyrobili by normy utrzymania i umarli z glodu , dzis sobie ida na wakacje.

  1. Coraz zamożniejsze społeczeństwo, dla którego kilka groszy w tą czy w tamtą nie robi różnicy? Raczej coraz głupsze w takim razie. Skoro mediana wynagrodzeń wychodziła jakoś 4 tysiące i to brutto, średnia powyżej której zarabia jakieś 30% społeczeństwa (większość niewiele więcej, a potem znowu duża różnica między menago i specjalistami) wynosi te 5k brutto, czyli z 3,400 netto, to……. ja bym patrzył na każdy grosz wtedy na pewno, bo to nie jest poziom zamożny, tylko ledwo ponad powierzchnią. Kasy zabraknie, a kredyt ma oprocentowanie i prowizje 10x większe jak na zachodzie, do tego mnóstwo klauzuli jak w typowej kolonii niewolniczej. Więc lepiej mieć swoje.
    Dołożyć można do tego setki nowych kar i przepisów, a stare kary pomnażane razy kilka. Mandaty z kosmosu, inflacja już metry nad poziomem morza , jedno potknięcie i drama. Potknie się milion osób i Zandberg ma milion głosów od ludzi, którzy nie czytali gazetek, wpadki w długi i chcą zabrać wszystkim w około.
    Jak ktoś ma talent do kasy, to uważam, że z przyzwyczajenia nawet w sklepie będzie szukał oszczędności.

    • bo czas jest tez wartością, a często również benzyna, (i większa lodówka i prąd na przechowywanie)

      nie będę jechał do lidla po kurczaka, do aldi po serek, do bierdonki po chlebek.
      jadę do jednego sklepu który ma w miarę tani mój koszyk,
      a nie ganiam z każdym najtańszym produktem,
      za część przepłacam, ale na wiekszosć dobieram taniej

      sprawdź sobie w dlahandlu. pe el

  2. Gazetki papierowe nie mają sensu od jakiegoś czasu, no chyba, że ktoś skopiuje pomysł z USA, kiedy to rodziny z gazetek reklamowych i gazet „zwyczajnych” wycinały kupony aby otrzymać gigantyczne rabaty i za zakupy warte kilkaset dolarów płaciły może kilkadziesiąt (były kiedyś o tym programy w TV)

    • „gigantyczne rabaty” i promocje są raczej szkodliwe, co widac na otwarciach sklepów, jak tłum demoluje wszystko i walczy w kolejce.

      po prostu cześć ludzi ma alergię jak widzi kolejke po kurczaka przecenionego o 3 zł.
      jakby conajmniej złote jabłka rozdawali…

  3. „Eksperci wskazują jednak, że większe znaczenie ma tu jednak ekologia” co za bzdura, wszędzie wtrącacie tę ekologię, a śmieci walają się na polskich ulicach. Po prostu wygoda, jedna aplikacja = wszystkie gazetki wszystkich sklepów.

  4. To jest dramat ile marnują papieru na to gunwo. Otwieram skrzynkę na listy raz na miesiąc, ledwo daje radę wyciągnąć wszystko bo tak jest już napchane – same smęci, reklamy, w tym jeden lub dwa listy. Ulotki powinny być wkładane tylko do skrzynek, na których będzie zgoda na to.

    Jak z spamem na mail.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *