Gdański Marsz Równości wykiwał wszystkich oponentów niczym serialowy Harvey Specter

Gorące tematy Państwo 27.05.2017
Gdański Marsz Równości wykiwał wszystkich oponentów niczym serialowy Harvey Specter

Udostępnij

Tomasz Laba

Marsz równości, organizowany przez środowiska LGBT to każdorazowo bardzo barwne wydarzenia, które przykuwają uwagę wszystkich mediów. Dziennikarze zawsze wyszukują kontrowersji, małostkowi politykierzy próbują zabłysnąć, blokując trasy przemarszu, a prawdopodobieństwo bójki w trakcie parady jest tak samo wysokie, jak chwalenie się 500+ podczas każdego przemówienia Pani Premier.

Tegoroczna, trzecia już parada równości organizowana przez trójmiejskie środowiska LGBT zapowiadała się dokładnie tak samo, jak dwie poprzednie. Pamiętamy, że pierwszą paradę zakłóciła lokalna radna PiS, Anna Kołakowska, która jak gdyby nigdy nic postanowiła rozsiąść się na trasie pochodu i prowokując pyskówki. Ubiegłoroczną paradę kojarzymy głównie z przepychanek, do jakich doszło z udziałem kontrmanifestantów i policji. Po zatrzymaniu najbardziej agresywnych osób okazało się, że jedną z nich była niepełnoletnia córka wspomnianej wcześniej pani Kołakowskiej. To był chyba jeden z niewielu takich przypadków kraju, kiedy rodziców przepełniała duma z zatrzymania ich dziecka przez policję.

Marsz Równości zgłoszony lege artis

O planowanej na 27 maja paradzie równości było wiadomo już od kilku miesięcy. Organizatorzy zawsze bardzo skrupulatnie podchodzą do kwestii formalnych i zdaje się, że prawo o zgromadzeniach znają na pamięć. Nie można im się dziwić – po co prowokować niepotrzebne postępowania administracyjne, które mogłyby podważyć celowość organizowania takich marszów. Tym razem nie było inaczej. W ustawowym terminie zawiadomiono właściwych urzędników o zamiarze zorganizowania zgromadzenia. Przypomnijmy, że zgodnie z ustawą o zgromadzeniach wiadomość o tym zamiarze musi dotrzeć do organu gminy nie wcześniej niż 30 dni i nie później niż 6 dni przed planowaną datą zgromadzenia.

Art. 7 prawo o zgromadzeniach
1. Organizator zgromadzenia zawiadamia organ gminy o zamiarze zorganizowania zgromadzenia w taki sposób, aby wiadomość dotarła do organu nie wcześniej niż na 30 dni i nie później niż na 6 dni przed planowaną datą zgromadzenia.

Na skutek planowania marszu równości swoje kontrmanifestacje zgłosiło aż około pięćdziesięciu (!!) różnych organizacji. Jedna z tych kontrmanifestacji, której organizatorką jest znana już nam radna PiS Anna Kołakowska, postanowiła usadowić się w pobliżu wejścia na teren Placu Zebrań Ludowych, skutecznie blokując wejście na miejsce, gdzie marsz równości miał się rozpocząć piknikiem.

Szach mat, jakiego nie powstydziłby się żaden prawnik

W poniedziałek, który zgodnie z przywołanym już wyżej przepisie był ostatnim dniem na zgłoszenie, organizatorzy poinformowali gdański magistrat o zmianie planowanej trasy marszu. Tym samym, zamiast zwyczajowego gdańskiego Śródmieścia impreza przejdzie ulicami gdańskiego Wrzeszcza. Wszystkie kontrmanifestacje będą musiały zatem zadowolić się swoim towarzystwem, bowiem na placu boju zostaną same. Marsz Równości, przeciwko któremu będą manifestować, będzie spokojnie szedł w zupełnie innej części miasta.

W związku z tym, że nie zmieniła się data zgromadzenia, żadna organizacja nie ma już żadnej prawnej możliwości zgłosić swojego spotkania w okolicy marszu. Tym sprytnym zagraniem organizatorzy Marszu Równości wykiwali swoich przeciwników. Nawet jeśli przy trasie zbierze się tak zwane zgromadzenie spontaniczne to te, zgodnie z ustawą nie może w żaden sposób zakłócać przebiegu głównego wydarzenia. Zagrywka, jakiej nie powstydziłby się Harvey Specter.

Art.  27  Uczestnicy zgromadzenia spontanicznego nie mogą zakłócać przebiegu zgromadzenia organizowanego w trybie przepisów rozdziału 2, 3 lub 3a.

Organizatorzy zapewniają, że zmiana planów była spowodowana obawami o bezpieczeństwo uczestników zgromadzenia. Obserwując narastające w naszym kraju tendencje ekstremistyczne, nie można ich za to winić. Nie bez powodu przecież manifestacje środowisk LGBT kojarzą się z zamieszkami. Nauczeni doświadczeniem, jakie wynieśli podczas poprzednich imprez skutecznie i w banalny sposób zapewnili sobie spokój podczas tegorocznego marszu.

Nawet bym się nie zdziwił, gdyby te 50 organizacji o zmianie trasy zorientowało się już w trakcie trwania imprezy.