Facebook to prywatny serwis społecznościowy, więc nie wydaje się właściwe, by prywatne osoby mówiły mu jak ma go prowadzić. Z drugiej strony, Facebook też ma obowiązek dopasować się do przestrzegania prawa, a niestety tego prawa przestrzega bardzo wybiórczo. Delikatnie mówiąc - jest to serwis, którego władze dość mocno skręcają ideologicznie w "lewą" stronę.
Facebook ma duży problem ze swoimi standardami
Właściciel dość ostentacyjnie obnosi się ze wspieraniem amerykańskiej lewicy, treści o bardzo liberalnym charakterze są w serwisie promowane, z kolei tym nieco bardziej konserwatywnym - trudno jest się przebić, m.in. przez moderację.
Z Facebooka można z hukiem wylecieć za użycie słowa "pedał" (i nie za bardzo jest się komu tłumaczyć, że te słowa padły na dodatek na forum miłośników rowerów i miały czysto techniczny charakter). Jednocześnie zdarzało mi się zgłaszać fanpage głoszące, że Jan Paweł II robił małym dzieciom bardzo nieprzyjemne rzeczy (nazwy ujmowały to dosadniej) albo fanpage "Polskie obozy zagłady" i w odpowiedzi dostawałam reprymendę, że w ocenie moderatora tego typu treści nie naruszają standardów społeczności Facebooka.
Zawsze wyobrażałam sobie wtedy, że odpisywał (a raczej: nie odpisywał) mi wtedy młody przodownik pracy, który realizował swoją pokrętnie rozumianą wizję świata pełnego tolerancji i równości.
Narodowcy pozwali Facebooka
Nie lubię narodowców, to w większości niski kapitał intelektualny skryty za wygadanym Krzysztofem Bosakiem i dość prymitywna wizja świata.
Ale być może odegrają swoją gollumowską rolę w walce z Facebookiem, który nie reaguje na zgłaszanie przypadków łamania polskiego prawa. Reduta Dobrego Imienia zdecydowała się reprezentować narodowców w walce przeciwko największemu serwisowi społecznościowemu świata.
Pierwszym sukcesem Reduty jest w tej sprawie fakt, iż Facebook odpowie przed polskim sądem i wedle polskiego prawa. To wbrew pozorom nie takie oczywiste, bo choć chętnie oprowadzają naszych kolegów ze Spider's Web po swoich warszawskich biurach, w przypadku korespondencji o charakterze prawnym, zwykli są zbywać formułkami, że tak naprawdę nie mają z Polską za wiele wspólnego i żeby udać się do Irlandii. W Bezprawniku dość zgodnie uważamy, że taka interpretacja jest błędna i sprzeczna z orzecznictwem m.in. TSUE.
Facebook nie jest skazany na sromotną porażkę, ale może mieć problemy w przepychankach z narodowcami. Już sam fakt, iż sprawa rozstrzygnie się przed Sądem Okręgowym w Warszawie to wizerunkowy policzek w twarz dla serwisu. W komunikacie RDI czytamy między innymi:
W mojej ocenie (opieram to na własnych obserwacjach) równie trafnie zauważono, że:
Swoją argumentację Reduta opiera na przepisach polskiego prawa, odwołuje się do Konstytucji oraz umów międzynarodowych gwarantujących wolność wypowiedzi.
Jakkolwiek wolałabym żeby ten interes społeczny reprezentował ktoś - ekhm - normalniejszy, a na pewno mniej radykalny, to bardzo dobrze się stało, że taka potyczka sądowa (prawdopodobnie) będzie miała miejsce. Choć Reduta tryumfalnie ogłasza swój sukces, w komunikacie pisze m.in. o "pozywaniu do prokuratury", więc na cały komunikat spoglądamy z ograniczonym zaufaniem starając się wywnioskować co dokładnie się tam wydarzyło. Poinformujemy na Bezprawniku o dalszym przebiegu sprawy.
Fot. tytułowa: mkhmarketing – CC BY 2.0