Tragiczny pożar apartamentowca Grenfell Tower w Londynie pochłonął blisko setkę ofiar śmiertelnych. Wydarzenie, które wstrząsnęło światem, skłoniło władze Londynu do pomocy pogorzelcom.

Działania władz miejskich nie powinny nikogo dziwić. Nie tylko skala tragedii, ale i to, że doszło do niej w dużej mierze na skutek zaniedbać urzędników, którzy nie reagowali na zgłaszane zastrzeżenia co do skuteczności ochrony przeciwpożarowej w Grenfell Tower – to wszystko w zrozumiały sposób wpłynęło (jak się wydaje) na chęć możliwie maksymalnego ulżenia tym, którym udało się przetrwać pożogę. W której, co warto powtórzyć, zginęło blisko setka osób.

Mieszkańcy Grenfell Tower dostali nowe mieszkania – i nie wszystkim się to podoba

Wykupiono więc na potrzeby ocalałych rodzin kilkadziesiąt mieszkań w budowanym właśnie kompleksie mieszkalnym raptem kilka kilometrów od miejsca katastrofy. Termin oddania mieszkań do użytku został przyspieszony, do prac budowlanych skierowano dodatkowe ekipy robotników, a nawet – o czym informuje The Guardian – poluzowano normy dotyczące czasu pracy. A to wszystko po to, aby pogorzelcy mogli jak najszybciej wprowadzić się do nowych mieszkań. Prezes dewelopera zapowiada w wypowiedzi dla CNN, że „będziemy pracować dzień i noc, aby mieszkania były jak najszybciej gotowe”.

A mieszkania nie będą byle jakie, to zdecydowanie nie będą polskie TBS-y czy lokale komunalne. Wręcz przeciwnie, najtańsze lokale w wykupionej lokalizacji kosztują… 1,5 miliona funtów. Bez problemu znajdziemy też tam apartamenty za 3,5 miliona funtów. Co ważne – wiele apartamentów już zostało wykupionych, w wielu z nich zamieszkują najemcy płacący spore czynsze.

Okazuje się, że nowi sąsiedzi nie są witani z otwartymi rękoma przez tubylców. Powód? Jak mówią oni, oczywiście anonimowo, „ludzie zapłacili spore sumy, aby żyć w izolacji„. Izolacji od plebsu, jak się można domyślić, ale tego oczywiście wprost, nawet anonimowo, nie powie. Inni wprost natomiast mówią, że „rząd dał ludziom mieszkania, których oni nie mają – to niesprawiedliwe„.

Co prawda w tym momencie bez problemu można przypomnieć sobie słowa premiera Pawlaka Cimoszewicza, który problemy osób dotkniętych powodzią skwitował swego czasu zdaniem „Trzeba się było ubezpieczać”, choć wydaje się, że w tej konkretnej sytuacji trochę więcej współczucia można by oczekiwać od londyńczyków.

A może to jednak objaw uniwersalnej prawdy, że jak płacą mnóstwo pieniędzy za mieszkanie, to oczekuję, że świat to doceni i zostawi mnie w spokoju – czego dowodem są protesty mieszkańców Wilanowa, protestujących przeciwko budowie tramwaju? Ale – gdzie tramwaj, a gdzie ofiary dramatycznego pożaru..