Byli Ukraińcy, będą Hindusi. Zmiany na polskim rynku pracy

Biznes Praca dołącz do dyskusji (100) 12.09.2018
Byli Ukraińcy, będą Hindusi. Zmiany na polskim rynku pracy

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Jeszcze do niedawna polscy pracodawcy chętnie zatrudniali Ukraińców. Obecnie muszą jednak szukać pracowników spoza Europy, a wszystko przez rosnące wymagania naszych sąsiadów ze wschodu i wykorzystanie niemal całego potencjału tamtejszej siły roboczej. Polskie firmy nieoczekiwanie obrały zupełnie inny kurs i sięgnęły po chętnych z…Indii.

Wyeksploatowaliśmy Wschód

Kiedy polscy pracodawcy zaobserwowali mocny spadek zainteresowania ofertami pracy wśród rodzimych obywateli, byli zmuszeni poszukać pracowników z innych krajów. Naturalnym kierunkiem poszukiwań stał się Wschód, w szczególności Białoruś i Ukraina. Ukraińcy zresztą sami coraz chętniej wyjeżdżali do Polski, skuszeni możliwością nieporównywalnie większych zarobków. Z czasem jednak okazało się, że chętnych na przyjazd z Ukrainy do Polski jest coraz mniej, a liczba imigrantów zza wschodniej granicy ustabilizowała się. Przyczyn takiego stanu można szukać w wysokości wynagrodzeń – Ukraińcy, którzy pracują w Polsce, chcą zarabiać jeszcze więcej niż teraz. Z tego względu chętnie udaliby się na emigrację zarobkową dalej, do krajów Europy Zachodniej, a w szczególności do Niemiec. Nowych chętnych do pracy w Polsce przybywa niewielu; ci, którzy mieli przyjechać, zrobili to już wcześniej. Nagle okazuje się, że zainteresowanych pracą w polskich firmach (zwłaszcza produkcyjnych czy budowlanych) nie ma już nie tylko w Polsce, ale także na Ukrainie.

Hindusi ratunkiem dla polskich przedsiębiorców i…rządu

Pogłębiające się problemy związane z zatrudnieniem odpowiedniej liczby pracowników zmusiły przedsiębiorców do sięgnięcia po pracowników z nieco bardziej egzotycznych rejonów. Z informacji Dziennika Gazeta Prawna wynika, że nawet 25 tys. osób może w tym momencie czekać na wystawienie wizy pracowniczej upoważniającej do podjęcia zatrudnienia w Polsce – są to ludzie, którzy zostali już zrekrutowani przez polskie firmy, ale ze względu na przeciągające się procedury muszą uzbroić się w cierpliwość. Zainteresowanie ze strony Hindusów jest podobno tak duże, że nie wytrzymuje tego ani wydział konsularny w ambasadzie w New Delhi, ani serwery Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Z informacji dziennika wynika, że jednym z rozpatrywanych przez MSZ rozwiązań jest outsourcing wizowy, co miałoby przyspieszyć cały proces. Warto zresztą zwrócić uwagę na fakt, że pracownicy z Indii czy Nepalu mogą okazać się cenni także dla…rządu. Nie jest tajemnicą, że w sektorze budowlanym brakuje rąk do pracy, a to już wkrótce może być jedną z przyczyn potencjalnej katastrofy programu Mieszkanie Plus.

Co dalej?

Kierunki poszukiwań polskich firm jasno pokazują, że część polskich przedsiębiorstw woli szukać pracowników poza granicami kraju, nawet, jeśli ma to oznaczać poszukiwania na innym kontynencie. Najwięcej cudzoziemców pracuje w budownictwie, przetwórstwie przemysłowym, transporcie, handlu, gastronomii, a także w gospodarstwach domowych (dane z początku 2018r. na podstawie komunikatu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej dotyczącego liczby wydanych pozwoleń na pracę dla cudzoziemców spoza UE). Niedługo może się jednak okazać, że nawet cudzoziemcy nie pokryją zapotrzebowania firm na nowych pracowników. Część polskich przedsiębiorców może wtedy stanąć przed dylematem – ograniczyć zatrudnienie na rzecz podwyższenia dotychczasowych płac czy może zmniejszyć zakres działalności lub zamknąć firmę? O tym powinniśmy przekonać się już wkrótce, jednak bez jakichkolwiek zmian systemowych (zwłaszcza w stosunku do przedsiębiorców) trudno liczyć na pozytywny rozwój wypadków.

100 odpowiedzi na “Byli Ukraińcy, będą Hindusi. Zmiany na polskim rynku pracy”

  1. Bardzo zły pomysł, który odbije nam się czkawką.
    No i po co pamiętać że to „procentuje” po kilku latach, jak zawsze…

    • wedlug ciebie leniwi Hindusi zadaja sobie trud,zeby szukac pracy o tysiace kilometrow,co ??Nie mas zpojecia o czym piszesz,bo oni sa nieslychanie pracowici a indie sa juz potega

      • Tym się różnimy że znam „pracowitość” Hindusów z wieloletniej autopsji. Owszem nie opuszczą stanowiska pracy, ale w tym czasie NIC produktywnego nie zrobią. Żadnej inicjatywy, żadnej odpowiedzialności. Jedynie potrafią wykonywać instrukcje które muszą wyjaśniać czynności krok po kroku, inaczej palcem nie ruszą.

        • A czy ja gdzieś napisałam, że znam ich? Napisałam tylko jaką mają opinię, to czy słuszna czy nie to inna sprawa.

    • Ci „syryjczycy” to pracowici są chyba głównie w robieniu dzieci i zamachów.
      No chyba że za pracę uważasz chodzenie po zasiłek i do meczetu albo okradanie ludzi na ulicach.

      • Tak się składa że kiedyś byłem w Syrii. Mieszka tam kilka narodowości, ale jedną z największych są Persowie. Poczytaj o nich i nie gadaj głupot o etatowych dzieciorobach.

        • Persowie mają tyle do tych „Syryjczyków” co są nachodźcami, co wymalowany pastą do butów pismak Gazety Wybiórczej ma do murzyna.

          Dla ułatwienia: oni zamiast uchodzić i po części (czy niewielkiej czy jednak większej – nie będę się z tobą użerał) popierać terrorystów, to walczą o Syrię do terrorystów strzelając jak do kaczek.

    • Ale debilizm, syryjczycy pracowici to może byli by z twoją siostrą albo panną. A branża „w której wymaga się inicjatywy i elastyczności” to nic innego jak biura pośrednictwa pracy, które szukają frajerów, którzy pracują raz 15h w tygodniu a innym razem 60. Albo kolejna wyszukiwarka frajerów, która nie potrafi nazwać rzeczy po imieniu, czyli: jesteś na każde wezwanie a jak nie ma wezwania to dzwoń do skutku może coś ci znajdziemy. Podaj adres firmy, przyjadę zapodac ci placka za te bzdury.

  2. A gdyby tak – o zgrozo – podnieśli trochę pensje, żeby ci lokalni niechętni nagle chcieli się u nich zatrudnić? Czy też na zawsze celujemy w bycie krajem który jedyne czym konkuruje to dumpingowymi kosztami pracy?

    • To załóż działalność i podnieś, w czym problem.

      A potem poszukaj zbytu na swoje towary czy usługi wśród Polaków, którzy zawsze idą tam gdzie jest taniej. Choćby i o 50 groszy.

    • No właśnie nie do końca jest tak kolorowo. Tzn. wiadomo, najprościej byłoby płacić naszym więcej i mieć Hindusów w nosie. Ale są branże, w których pracodawca nie ma wielkiego pola do popisu. Zakład produkcyjny z Polski wschodniej, choćby miał najlepsze stawki w regionie i tak nie wygra z firmami z UK czy Norwegii. Młodzi przychodzą do pracy, podszkolą się przez rok i wyjeżdżają. A z kolei klient oczekuje konkurencyjnej ceny i nie będzie chciał nawiązać współpracy jeśli ceny będą takie same jak na zachodzie, w końcu właśnie z tego powodu stamtąd spitolił. Znam kilku pracodawców, którzy uwierz mi, nogami i rękami bronili się przed ściąganiem obcokrajowców do pracy (bo to wcale nie jest takie proste i fajne w realizacji), a teraz czekają na pierwszych spawaczy z Bangladeszu.

      • Nie wiem jak w Norwegii, ale zakład tego typu w UK zwykle też płaci w okolicach minimalnej lokalnej. To jest niezła kasa tylko wtedy jak przeliczamy na złotówki. Niestety mieszkając na miejscu jest to po prostu minimalna.

  3. Hahah kolejny sposób na pozostawienie pensji na tym samym poziomie dna, co wcześniej. Siedźcie sobie w polszy, tyrajcie jak woły, z tego odłożycie na jakieś ubezpieczenia auta, przegląd, wymiane opon i może coś zostanie dla rodziny na święta. Jak ktoś ma wymagania mieszkania w wys standardzie do wynajęcia to zapraszam, Wrocław, z chęcią wynajmę, przytule za wynajem tyle co wasze wypłaty i na kolejne mieszkania zbieram za granicą. Bo ja to ten patusowy Polak, co jedzie za granicę, bo w Polsce nie znalazł pracy :) tu macie swój język, kochających się sąsiadów i tyrę za miskę ryżu ale co tam, przecież nie zostawię znajomych, lepiej się męczyć nie?

  4. Ja się dużo uczyłam o tym narodzie na studiach i irytuje mnie fałszywa wiedza o tym narodzie. Mogę śmiało powiedzieć, że jest jednym z ohydniejszych narodów.
    Najbardziej
    chore jest to, że uznano go za naród święty. Święty może dlatego, bo
    ktoś może mu co najwyżej nadać takie znaczenie, z niewiadomych powodów. Religia indyjska opiera się na manipulacją umysłem a nie faktycznym zdarzeniami. Ile jest afer z sektami tego
    rodzaju które mamią ludzi umysłowo, którzy latami z tego powodu cierpią.

    Po drugie – niby dlaczego jeden naród ma
    być bardziej święty niż inne narody które przecież posiadają swoje
    tradycje od lat. Już samo to upierdliwe wciskanie się ze swoją
    świętością jest po prostu dziwne. I te tłumaczenie, że ta karma to to samo co nasze zasady.Skoro takie same to niech się przechrzczą na chrześcijaństwo.
    Jest to ze źródeł książkowych – naród ćpunów, żebraków którzy siedzą całymi dniami, śmierdzą. Nie ma tam elementarnych zasad higieny i nie chciałabym by te nawyki spadły na
    mnie jako mieszkankę Warszawy. Słyną z tego, że molestują małe dzieci i siebie nawzajem. Jak gwałcą to zbiorowo. Ile jest artykułów na temat zgwałcenia turystek zbiorowo tylko
    dlatego, że zapytała o drogę. Dla tego narodu nie ma słowa „nie”. Jak jest nie to i tak znaczy to „tak”. Taki jest ich sposób myślenia, koszmar wielu ludzi. Faceci są obleśni a kobiety owłosione i
    mają wąsy. Jak ma to stanowić jakiś ideał piękności. W
    sektach na porządku dziennym jest wykorzystywanie seksualne i
    uzależnianie umysłowe. Hindusom się wszystko wydaje i nic nie istnieje więc logiczna rozmowa jest nie na miejscu. Jest to naród biedaków którzy kradną oczywiście.
    Mają wypaczenia psychiczne. Wierzą, że ludzie się krzyżują z bogami a ci bogowie to nawet zwierzęta do tego stopnia, że rodzą się zdeformowane dzieci np. z trąbą albo kilkoma
    parami rąk. Moim zdaniem to już chore do granic a nie święte.

    Normalne jest by dziewczynę wydać za mąż za psa. Ciekawe jak było na nocy poślubnej.

    Prostytucja jest na porządku dziennym w tym dzieci.

    Normalne jest tam zbiorowe gwałcenie kobiet i dziewcząt, macanie zwierząt „za karę”.
    Tak – zwierzęta gwałcą tam w ramach „kary” i molestują je seksualnie w
    ramach rytuałów !! Opisy tego są ohydne i można je znaleźć w książkach. Wszystko
    to można znaleźć w literaturze na ten temat. A ludzie nadają im
    świętość. Jak dla mnie to chore i irytujące jak z niewiedzy czemuś można
    nadać świętość. Poza tym podejrzewam ich historycznie o szerzenie ogólnoświatowych wojen. To tam wg. legend istniały bronie które miały rozwalić w proch cały świat. Czy to świadczy o jakiejś świętości? Naród ten nie dokonał żadnego postępu cywilizacji, higieny w przeciągu tysięcy lat. Nadal ludzie załatwiają się na ulicach, śpią w odchodach
    wraz ze zwierzętami.
    Jest to po prostu paskudne i nie życzę sobie tego w moim domu, mieście.Dlaczego ja mam się w tym pławić tutaj i to znosić. Rząd powinien ograniczyć ich liczebność. Niebawem będą nas gwałcić we śnie.

    Taka jest moja opinia, ukształtowana na doświadczeniach i źródłach pisanych. Radzę się otrząsnąć i uważać aż to minie bo po co cierpieć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *