Od dwóch dni w mediach maglowany jest temat wynagrodzenia Andrzeja Sapkowskiego za przekazanie praw do stworzenia gry komputerowej Wiedźmin. 

Część mediów w ogóle nie dostrzega jednak subtelnej różnicy, część wspomina o tym drobnym druczkiem gdzieś pod krzykliwymi nagłówkami. Otóż zaskakująco mała kwota w wysokości 15 000 złotych jaką miał otrzymać pisarz za udzielenie licencji, nie dotyczy praw do wspaniałej trylogii CD Projektu, tylko do produkcji Metropolis Software, która się nigdy nie ukazała. A miała wyglądać o tak:

Nie wiemy ile Sapkowski zarobił na Wiedźminie – tym Wiedźminie

O pierwszym – niedoszłym – Wiedźminie z 1997 roku poza powyższymi obrazkami wiadomo naprawdę niewiele. Kolejny próby przeniesienia Sapkowskiego na ekran komputerów prowadzone były już pod egidą warszawskiego CD Projektu.

Szczęśliwie mamy na YouTube bardzo ciekawy materiał filmowy na temat tej pierwszej, ostatecznie niewydanej próby stworzenia wiedźmina przez CDP – kulisów jej powstawania, a nawet elementów gameplayu, który przygotował jeden z najbardziej uznanych tłumaczy w kraju – Rysław, czyli Ryszard Chojnowski. Obejrzyjcie sobie koniecznie dwa poniższe odcinki, bo to jedna z ciekawszych publikacji na temat naszej „dumy narodowej” w polskim internecie. Na końcu artykułu, dla zainteresowanych, zamieszczamy drugą część filmu. Nie jest to już jednak ta wersja, o której mówią doniesienia medialne z ostatnich dni.

Andrzej Sapkowski znany jest ze swoich nie do końca pochlebnych wypowiedzi na temat fantastycznej gry polskiego studia CD Projekt RED. Pisarz udzielił „Redom” osobnej licencji i wysokości kwoty pieniężnej, która powędrowała w przeciwnym kierunku, nie znamy. Jak przyznaje po latach sam Sapkowski – nie była to najlepiej przemyślana umowa, ponieważ nie wierzył w sukces samej gry. Biorąc pod uwagę, że w przypadku Metropolis zadowolił się zaledwie 15 000 złotych (choć w końcówce XX wieku znaczyło to oczywiście znacznie więcej, niż dzisiaj), należy podejrzewać, że i to nie była bardzo spektakularna kwota.

Unia Europejska załatwiła Polakom zawodowy serial o Wiedźminie na Netfliksie?

W związku z sukcesem Wiedźmina, Sapkowski może liczyć na podwyżkę

Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych chroni twórców, nawet tak bardzo charakterystycznych i emocjonalnych jak Andrzej Sapkowski. Wręcz pod biografię Andrzeja Sapkowskiego stworzony został art. 44 ustawy o treści:

Art.  44.  [Podwyższenie wynagrodzenia przez sąd]

W razie rażącej dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy, twórca może żądać stosownego podwyższenia wynagrodzenia przez sąd.

Przyznam szczerze, że kiedy ostatnio czytałem nieco złagodzony ton Sapkowskiego i jego znacznie przychylniejsze wypowiedzi na temat gier CD Projekt RED, przez myśl przeszło mi, że pisarz porozumiał się ze znanym studiem – być może właśnie unikając konfrontacji sądowej na bazie przytoczonego przepisu.

Niewątpliwie Andrzej Sapkowski może w ostatnich latach udanie konsumować swój sukces, między innymi za sprawą popularyzacji jego twórczości przez CD Projekt RED, czego najlepszym dowodem ma być jego zaangażowanie w produkcję serialu Wiedźmin dla Netflix, częściowo produkowanego i reżyserowanego przez Tomasza Bagińskiego.

Ktoś sabotuje CI Games uprawiając na ich rzecz upośledzony marketing szeptany polskiej gry Sniper 3

A jak Wy uważacie. Czy artysta, który przekazał prawa do swojego dzieła powinien pogodzić się ze swoją – nazwijmy to – „niegospodarnością” czy też art. 44 jest sprawiedliwy i bardzo dobrze, że został uwzględniony przez ustawodawcę?