Polacy wciąż narzekają na działania rządzących. Dotyczy to nie tylko polityki ogólnopolskiej, ale również działań samorządów. Przykry w tym wszystkim jest fakt, że mieszkańcy gmin narzekają, że nie mają na nic wpływu, a nie wykorzystują przysługujących im praw. Jednym z takich praw jest inicjatywa uchwałodawcza, dzięki której mieszkańcy mogą mieć naprawdę sporo do powiedzenia.
Czym jest inicjatywa uchwałodawcza?
Inicjatywa uchwałodawcza to możliwość zgłoszenia przez mieszkańców projektów danej uchwały, którą będzie musiała się zająć rada danej gminy. Została ona opisana w art. 41a ustawy o samorządzie gminnym. Ustawa określa, że aby skutecznie zgłosić projekt danej uchwały (a więc podjąć inicjatywę uchwałodawczą) trzeba zebrać odpowiednią liczbę podpisów mieszkańców danej jednostki samorządu terytorialnego, którzy mają czynne prawo wyborcze.
Aby więc inicjatywa uchwałodawcza została przez mieszkańców skutecznie podjęta, trzeba przygotować projekt uchwały i zebrać głosy poparcia. Liczba tych głosów jest uzależniona od wielkości gminy – w gminach do 5000 mieszkańców obywatelski projekt musi poprzeć przynajmniej 100 osób (mieszkających na jej terenie i posiadających czynne prawo wyborcze). Dla gmin do 20 000 mieszkańców wymagana liczba podpisów to 200, zaś w gminach większych trzeba zgromadzić 300 głosów poparcia.
Dalsze zapisy art. 41a ustawy o samorządzie gminnym wskazują, że projekt uchwały skutecznie zgłoszony (a więc taki, pod którym zgromadzono odpowiednią liczbę głosów poparcia) staje się przedmiotem obrad rady gminy na najbliższej sesji po złożeniu projektu (jednak nie później niż 3 miesiące od momentu skutecznego złożenia projektu).
Ograniczenia dotyczące inicjatywy uchwałodawczej
Oczywiście mieszkańcy, korzystający z prawa jakim jest inicjatywa uchwałodawcza, również są w pewien sposób ograniczeni. Przede wszystkim uchwała musi dotyczyć kwestii, na które wpływ ma samorząd terytorialny (nie może więc na przykład dotyczyć zmiany przepisów prawa budowlanego, czy też wyłączać lub poszerzać ustawowych kompetencji, czy zadań gminy). Projekt uchwały musi być zatem zgodny z obowiązującym prawem, w pozostałym zakresie mieszkańcy mają naprawdę spore pole do popisu.
Oczywiście, nawet jeżeli rada gminy pozytywnie odniesie się do projektu uchwały zgłoszonego przez mieszkańców, istnieje ryzyko, że ten akt prawa miejscowego (jeżeli w jakiś sposób narusza ogólnopolskie przepisy) nie przejdzie kontroli nadzorczej wojewody. Tutaj jednak mieszkańcy muszą się z tym liczyć i dopiąć projekt na przysłowiowy ostatni guzik – tak, aby pod kątem prawnym nie można było mu nic zarzucić. Dobrym rozwiązaniem jest na przykład bazowanie na podobnych uchwałach innych samorządów.
Lepiej działać niż narzekać
Inicjatywa uchwałodawcza doskonale pokazuje, jak dużo do powiedzenia mają mieszkańcy. Oczywiście z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego zdecydowanie łatwiej jest zgłosić się z problemem do włodarzy danej gminy bądź też temat omówić z radnym. Jednak nie zawsze takie działania są wystarczające, a nie każdy pomysł mieszkańców podoba się rządzącym.
Dlatego inicjatywa uchwałodawcza jest właściwie ostatnim bastionem wyrażania przez mieszkańców swojej woli. Oczywiście z przygotowaniem odpowiedniego projektu i zgromadzeniem odpowiedniej liczby głosów poparcia jest sporo zachodu, jednak mieszkańcy mogą w ten sposób próbować przeforsować istotne dla nich zmiany. Co ciekawe, dużo mówi się o referendach dotyczących odwołania włodarzy w niektórych miejscowościach, jednak mało gdzie mieszkańcy próbowali wcześniej w inny sposób przeforsować istotne dla nich kwestie i zmiany.
Inicjatywa uchwałodawcza może być zignorowana, jednak tylko polityczny samobójca się na to zdecyduje
Oczywiście po skutecznym zgłoszeniu obywatelskiego projektu uchwały nie ma gwarancji, że radni faktycznie przychylą się do tego projektu. Aby taka uchwała weszła do porządku prawnego w danej miejscowości, najpierw musi zostać przez radę uchwalona. A radni nie mają obowiązku oddać głosu „za”.
Patrząc jednak na tę kwestię czysto populistycznie, jeżeli już mieszkańcy przygotowali projekt uchwały, zgromadzili sporo głosów poparcia (zwykle, jeżeli jakiś projekt jest naprawdę istotny z punktu widzenia danej społeczności, lista głosów poparcia liczy tysiące) i w dodatku przeprowadzili akcję promocyjną tej inicjatywy, radni najczęściej nie mają wyboru i taką uchwałę muszą poprzeć. Inaczej mogą spotkać się ze społecznym ostracyzmem.
Oczywiście ta sytuacja nie dotyczy kwestii, które dzielą społeczeństwo – jeżeli przykładowo tylko część mieszkańców jest za, a pozostali wyrażają sprzeciw (wystarczy, aby sprzeciw ten był wyrażony w mediach społecznościowych, nastroje społeczne nie zawsze bada się na podstawie oficjalnych pism) losy takiej inicjatywy uchwałodawczej mogą być różne.