W Korei Północnej panuje głód, więc obywatele muszą oddać swoje psy. Dobrze się domyślacie

Gorące tematy Zagranica dołącz do dyskusji (230) 18.08.2020
W Korei Północnej panuje głód, więc obywatele muszą oddać swoje psy. Dobrze się domyślacie

Paweł Mering

Jedzenie psów w Korei Północnej nie jest nielegalne i chociaż nie jest to najpopularniejsze danie, to nie jest to kraj wolny od tego rodzaju praktyk. Okazuje się, że właściciele czworonogów muszę je oddać. Panuje niedobór żywności, więc każda proteina (i kilokaloria) się liczy. Przywiązanie obywatela do czworonoga jest zatem sprawą drugorzędną.

Jedzenie psów w Korei Północnej

Jak donosi „nzherald.co.nz”, północnokoreańskie władze nakazały obywatelom by oddały psy z uwagi na niedobory żywności. Źródłowy serwis wskazuje, że jest to polecenie samego Kim Dzong Una, by psy domowe zostały przeznaczone na mięso dla restauracji.

Ma to być działanie mające na celu walkę z rosnącym niezadowoleniem społecznym wynikającym z trudnej sytuacji gospodarczej, w tym braku żywności. Co istotne, udomowione zwierzaki są raczej w dyspozycji bogatszych Północnych Koreańczyków, głównie tych, którzy zamieszkują stolicę – Pjongjang. Posiadanie czworonogów jest generalnie uznawane za przejaw kapitalistycznej dekadencji.

Powyższe również jest swoistym powodem takiego zarządzenia. Skoro posiadanie psa jest przejawem wyznawania burżuazyjnej ideologii – jak wskazuje Chosun Ilbo – to zwięrzęta można spokojnie przeznaczyć na mięso.

Źródłowy portal podaje, że skatalogowano osoby, które posiadają czworonogi i względem nich wydawane są albo decyzje zobowiązujące do oddania czworonogów, albo informujące o nałożeniu takiego obowiązku w najbliższym czasie.

Obrzydliwa praktyka?

Według „nzherald.co.nz” właściciele czworonogów są prawie wściekli, bo wiadomo, że oficjalnie niezadowoleni być nie mogą. Mają wszakże pomóc narodowi w walce z niedoborami żywności, więc idea jest – według odpowiedzialnych za taką politykę – jak najbardziej słuszna. Co ciekawe, niektóre czworonogi odsyła się do państwowych ogrodów zoologicznych, chociaż większość trafia na stoły restauracji.

Co ciekawe, psy również jada się również w Korei Południowej, chociaż powoli odchodzi się od tego rodzaju praktyki. Korea Północna – nawet jakby chciała – podejmuje takie działania z pewnością głównie z powodu problemów z niedoborami żywności.

ONZ od dawna informuje, że panuje tam głód, natomiast epidemia koronawirusa i nasilone opady deszczu szczególnie utrudniają produkcję żywności.

Zjedzenie psa? Straszne! Wieprzowina? Hmm…

Czy przymuszanie właścicieli do oddawania zwierząt jest niemoralne? Z pewnością, wszak człowiek do zwierzęcia potrafi się przywiązać. Czy samo jedzenie psów jest złe? W naszej, europejskiej moralności – oczywiście, że tak.

Abstrahując jednak od roli zwierząt w tradycyjnie pojmowanym łańcuchu żywieniowym – zabicie i zjedzenie psa od zabicia i zjedzenia świni, czy krowy, różni się jedynie gatunkiem, który trafia do ubojni.

Dlatego, jeżeli nie jest to konieczne (a dzisiaj coraz mniej), spożycie mięsa powinniśmy w ogóle ograniczać. I nie chodzi tutaj tylko o moralność, a nawet o wpływ przemysłowej produkcji mięsa na środowisko i zdrowie człowieka – chociaż to temat na zupełnie inny wpis.

Tak, czy inaczej, problem głodu w Korei Północnej jest alarmujący. Skoro władza sięga po udomowione zwierzęta, to problem musi być istotny.