Jezus ze Świebodzina przestanie nadawać internet. Ale nie zgadzam się, że to „Sukces Faktu”, to porażka

Gorące tematy Na wesoło Technologie dołącz do dyskusji (151) 27.04.2018
Jezus ze Świebodzina przestanie nadawać internet. Ale nie zgadzam się, że to „Sukces Faktu”, to porażka

Udostępnij

Jakub Kralka

Historią, która rozbawiła mnie w tym tygodniu był fakt, że Jezus ze Świebodzina jest tak naprawdę gigantycznym „routerem”. Okazało się, że w koronie rzeźby położone były anteny nadające internet.

Pomnik Jezusa ze Świebodzina wzbudza we mnie negatywne uczucia. Choć uważam się za osobę wierzącą i wychowaną w domu katolickim (acz nie jestem zbyt religijny i bardzo krytycznie obserwuję poczynania Kościoła) monument wydawał mi się ośmieszać katolików, niż „przynosić chwałę Chrystusowi”. Równie dobrą chwałę przynosiłaby figurka w rozmiarze 1 metra, zadecydowała polska pomnikomania.

Jezus ze Świebodzina największym routerem świata

Atrakcja turystyczna i symbol w mojej ocenie też wyszedł z tego kiepski, bo co innego pięknie położony Jezus z Rio, a co innego Jezus położony na prowincji.  Na prowincji – dosłownie na prowincji, koło liczącego 22 000 mieszkańców miasteczka, które leży gdzieś pomiędzy Zieloną Górą, Poznaniem i Gorzowem Wielkopolskim w tak specyficzny sposób, że wszędzie ma daleko. I nagle okazało się, że ten Jezus nawet może pełnić pożyteczną rolę.

W koronie, na samym szczycie liczącego 36 metrów pomnika, którego praktycznego celu i zastosowania nie zna zapewne nawet sam Wszechwiedzący, postanowiono na środku pola zaprowadzić… cywilizację. Jezus Świebodziński zaczął nadawać internet. Poinformował o tym Fakt, następnie w sieci zrobiło się głośno, bo i sami przyznacie – historia przezabawna, „Michałek”, o którym chciałby napisać chyba każdy serwis w sieci. Przedstawiciele Kościoła zaprzeczali.

Jak się potem okazało przedstawiciele Kościoła, co im się oczywiście zdarza, bo człowiek ułomny, omylny jest i grzeszny, mijali się z prawdą. Co też dowiódł Fakt. I anteny zostaną usunięte z korony Jezusa, a popularny tabloid daje temu nagłówek obwieszczający „Wielki sukces”.

Sukces Faktu porażką internautów

Fakt w tej historii robi wszystko jak trzeba. Natomiast Kościół w  tej historii zachowuje się koszmarnie. Najpierw dementowano obecność stosownych instalacji w koronie Jezusa, a teraz – gdy historia przedstała się do opinii publicznej – zapowiada likwidację tych anten. Fakt pisze:

Internet z instalacji zamontowanej w koronie Chrystusa Króla w Świebodzinie był nie tylko ukryty przed wścibskimi, ale także przed – co dopiero teraz wyszło na jaw – przełożonym proboszcza biskupem Tadeuszem Lityńskim! Hierarcha nakazał, by anteny zniknęły do 10 maja. To koniec internetu z głowy statuy zbawiciela!

Otóż jest to absolutnie fatalna decyzja i proszę tego nie robić!

Prometeusz dał… Albo nawet lepiej: Jezus na pustyni dał ludziom ryby i chleb. Jezus na prowincji może dać ludziom wiedzę, pracę, możliwości, namiastkę godności, bo to wszystko oferuje brak zacofania technologicznego. Ten paskudny w sumie pomnik po raz pierwszy w historii – w roli dość atrakcyjnej (jak na anteny) anteny – pełni pożyteczną rolę. I Kościół, pod wpływem opinii społecznej, nagle się z tego wycofuje. No nie tak, nie tak trzeba żyć.