Język debaty publicznej w Polsce wylądował w ścieku

Gorące tematy Państwo dołącz do dyskusji (44) 19.12.2016
Język debaty publicznej w Polsce wylądował w ścieku

Marek Krześnicki

O ile, drogi Czytelniku Bezprawnika, nie obudziłeś się po latach hibernacji właśnie dziś, to zapewne śledziłeś mniej lub bardziej uważnie zamieszanie związane z ostatnim w tym roku posiedzeniem Sejmu. Niezależnie od tego, której stronie politycznego sporu przyznajesz rację, to wiedz jedno: właśnie Polacy stracili szansę na dobre prawo.

Spory polityczne były, są i będą normalnym elementem życia codziennego każdego, demokratycznego kraju. To oczywiste, że dla jednych ideałem są podatki mocno progresywne, a dla innych każdy podatek jest w najlepszym wypadku złem koniecznym. Jedni są zwolennikami szeroko dostępnej, legalnej aborcji, dla innych zaś już zapłodniona komórka jajowa jest człowiekiem i zasługuje na prawną ochronę. Jedni wolą centralizacją władzy, inni – jej rozproszenie. To normalne.

Republika rzeczą wspólną

Jednocześnie warto zauważyć – a o tym często zapominamy w gorączce politycznego sporu – że ustrój demokratyczny zakłada władzę większości przy poszanowaniu praw mniejszości. Tak zresztą opisał demokrację członek obecnego rządu Jarosław Gowin w 2009 r. w wypowiedzi dla Rzeczpospolitej. Dlatego też polska konstytucja z 1997 r. stanowi:

(…) my, Naród (…) ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot (…)

Powyższe zasady znajdują odzwierciedlenie w zasadniczej części konstytucji. Podział władz, samorządy lokalne i zawodowe, rozbudowany katalog praw człowieka – to wszystko stanowi wyraz pewnej idei państwa jako rzeczy wspólnej. Zresztą, takie jest przecież znaczenie słowa „rzeczpospolita”, wywodzącego się z rzymskiego „res publica” – „rzecz wspólna”.

Ale trudno mówić o wspólnocie, jeśli obecne wydarzenia wokół Sejmu jedna strona relacjonuje tak:

a druga tak:

zaś telewizja publiczna swoją misję obiektywnego informowania rodaków rozumie w ten sposób:

Nie będę przy tym oceniał intencji polityków zasiadających w Sejmie, od tego jest mnóstwo specjalistów lepiej odczytujących dalekosiężne plany z mimiki posłanek i posłów.

Dyskusja? Jaka dyskusja?

Jako prawnika daleko bardziej interesuje mnie to, jak są i będą tworzone przepisy, które będę musiał stosować w praktyce. A perspektywa na dobre prawo przeminęła z wiatrem. I to nawet paradoksalnie nie tylko dlatego, że obecna władza za punkt honoru obrała sobie zdemolowanie Trybunału Konstytucyjnego (gdyby tylko posłowie czytali Bezprawnika…).

Większym problemem jest brak chęci do dyskusji o tworzonym prawie. Spektakularnym tego przykładem było głosowanie nad projektem przyszłorocznego budżetu, a konkretnie: głosowanie zbiorczo poprawek rządzącej większości oraz, osobno, opozycji. Takie postawienie sprawy nie tylko budzi wątpliwości co do legalności procedury ustawodawczej (a w konsekwencji: konstytucyjności ustawy budżetowej). Artykuł 61 regulaminu Sejmu stanowi przecież (podkreślenie własne):

1. Porządek głosowania jest następujący:
1) głosowanie wniosku o odrzucenie projektu w całości, jeżeli wniosek taki został postawiony,

2) głosowanie poprawek do poszczególnych artykułów, przy czym w pierwszej kolejności głosuje się poprawki, których przyjęcie lub odrzucenie rozstrzyga o innych poprawkach,

3) głosowanie projektu w całości w brzmieniu zaproponowanym przez komisje, ze zmianami wynikającymi z przegłosowanych poprawek.

Brak debaty nad projektami ustaw, będący wyrazem przekonania o własnej nieomylności projektodawcy, to błąd, który wielokrotnie w ciągu ostatniego roku inspirował wiele tekstów na Bezprawniku. Pisaliśmy o absurdach związanych ze sprzedażą ziemi rolnej, problemach z zajęciami komorniczymi świadczeń z programu 500 plus czy – mój faworyt w kategorii „prawniczy bubel roku” – nieprzemyślana do końca podwyżka płacy minimalnej, która pozbawi wsparcia z Funduszu Alimentacyjnego najsłabiej zarabiające kobiety.

To wszystko konsekwencja pośpiechu w realizacji programu wyborczego. Obecny rząd niewątpliwie jest konsekwentny w odhaczaniu kolejnych zrealizowanych wyborczych obietnic. Szkoda tylko, że nierzadko owocuje to projektami, których jakość „nie zachwyca” równie mocno, jak Słowacki Gałkiewicza w „Ferdydurke”.

Dobre prawo? Polacy na to zasługują

Atmosfera wojny domowej, zamachu stanu, spisku prowokatorów i siania zamętu przez wichrzycieli inspirowanych przez obce mocarstwa źle wpłynie zarówno na zwolenników KOD-u, jak i wyborców Prawa i Sprawiedliwości. Dobre prawo – niekoniecznie takie, z którym się zgadzamy – jest wartością samą w sobie. A jego braki już zaczynamy obserwować,m.in. obserwując spadające prognozy gospodarcze.

Czy rząd i opozycję będzie stać na pohamowanie emocji i prowadzenie debaty publicznej w formie, na jaką Polacy zasługują?

44 odpowiedzi na “Język debaty publicznej w Polsce wylądował w ścieku”

  1. W tym co sie działo, przeraża mnie też zachowanie niektórych dziennikarzy i publicystów. Wielu z nich nie widzi problemu w skrajnych porównaniach: faszyzm, pacyfikacja, ubecy, komuniści, grudzień80, nocna zmiana. Jakby do diabła zapomnieli czym były tamte wydarzenia. Z jednej strony gość kładzie się u udaje ofiarę którą potem wrzuca sie w spoty i wysyła w świat, z kolejnej rządu udaje że nic się nie dzieje. Widzę na Twitterze niewielu dziennikarzy którzy zachowują profesjonalizm w tej sytuacji. Jakiś publicysta podrzucił, pewnie dla żartu, przepis na majdan, i prawica grzeje temat że szykują się bojówki. A przesrane tu najbardziej ma policja: bo musi reagować na przepychanki, rzucanie przedmiotów w polityków, rzucanie sie pod pojazdy, na wpisy zapowiadające ataki na sejm. Przeraza mnie jak wiele ludzi podgrzewa atmosferę albo zapowiadając siłowe rozwiązania, albo wyśmiewając tych którzy zdecydowali się wyjść zaprotestować. Debata publiczna to dziś porażka.

    • Tak to jest, jak wszystko sprowadza się do nowomowy. W naszym wypadku ta nowomowa oznacza daleko idące „skróty myślowe” jak „ZOMO”, „UBecja”, „SBek” itd. ale koniec końców jest taki sam – ograniczenie możliwości opisu rzeczywistości i jej niuansów.

      • Emocje, do tego się sprowadza. One zastąpiły argumenty. A emocje najlepiej wyrazić porównaniami do strasznych wydarzeń. I media to lubią.

        • No nie wiem czy to tylko emocje. Jak emocjami wytłumaczyć np. narastającą nagonkę na Rosjan, Ukraińców czy Niemców? Ok, ja rozumiem – w kartach naszej historii dostaliśmy po dupie ostro od każdej z tych nacji. Ale czy każdy dzisiejszy Rosjanin, Ukrainiec czy Niemiec jest zły, bo te 70-100 lat temu armia jego kraju zrobiła to czy tamto?

          A do tego teraz sprowadza się główna dyskusja na temat naszych sąsiadów – nie, że Putin i jego mafijny rząd to gnoje, od razu wszyscy Rosjanie to przecież jakieś plugastwo. Nie, że Merkel to nie ogarniająca problemów durna baba, każdy mieszkaniec Niemiec to przecież hitlerowiec kombinujący tylko jak tu ponownie otworzyć Auschwitz. A imigranci z Ukrainy w Warszawie? Na pewno knują, jak Wołyń 2.0 zrobić.

          To nie są emocje, to jest debilizm, jakaś ogólna nienawiść rosnąca w głowach krzykaczy, którzy po dopadnięciu się do internetu propagują te swoje urojenia na świat.

          W tej chwili mam wrażenie, że prymitywna agresja i nienawiść rządzą dyskusją publiczną. Nienawidzi się wszystkich – sąsiadów i rodaków. Każdemu najlepiej kula w łeb i do piachu, bez patrzenia kto to, każdy kto nie „z nami” ten „przeciwko nam” i już. Tragedia jakaś.

          • chyba wąsko rozumiesz pojęcie „emocji”. Debilizm możemy uznać za element dialogu i polityki opartej na emocjach. Wzbudzamy strach przed czymś. Strach przez Niemcami, Rosją, przed komuną. Budowanie polityki na emocjach: tym jest obecnie polityka. Nie PiSu tylko: PO i N też na tym jadą. Straszą że ściąganie leżących na ulicy to pacyfikacja jak w kopalni przed 35 latami. Zwróć uwagę że to działa: PiS, PO, KOD, N mają wyznawców, nie zwolenników. Wyznawców który każdego sprzeciwiającego się jednemu ich pomysłowi, uznają za zdrajcę i Ubeka/PiSiora. Media temu przyklaskują, w końcu na emocjach i wyznawcach można zbudować swoją pozycję. Politykę, media, spory międzynarodowe jawne toczą się w oparciu o emocje. Gdzie ważniejsze od działań danego polityka, jest to czy dostał pałą w stanie wojennym, czy przywitał się z politykiem X, czy spotkał się z takim a nie innym ugrupowaniem.

    • W jaki sposób sobie wyobrażasz taką debatę. Z kim? Na ulicy? Od tego jest sejm. Jeśli już na kogoś głosujesz to oczekujesz, że zna przynajmniej jakieś podstawy prawa i wie za co mu płacą. W demokracji jest tak, że rządzi partia wygrana a opozycja nie pcha się na siłę do mównicy bo też chciałaby porządzić.
      Chcesz urządzać debatę bo ktoś pcha się do koryta zamiast cierpliwie poczekać do wyborów?

      • Chyba mylisz demokracje z totalitaryzmem. Opozycja powinna punktować wszystkie babole i niedostatki proponowanych rzeczy przez rządzących, a ci powinni je wziąć pod uwagę. Aktualnie PiS ignoruje wszystko cokolwiek jest podawane przez kijowa opozycję sejmową (niezależnie od tego jakie są) i zmienia prawa by im służyły w ramach zasady totalitaryzmu: mamy większość więc możemy wszystko.
        PiS nie rządzi demokratycznie, rządzi jak władca co Kaczyński co chwila przedstawia jako argument za demokracją, wolne żarty.

  2. Nie sądzę, że: „To wszystko konsekwencja pośpiechu w realizacji programu wyborczego.”

    To raczej konsekwencja wyznawanej ideologii i wizji funkcjonowania Państwa. Nie jestem prawnikiem ale niepokoją mnie, obok wymienionych w tekście spraw, odwołania do jakieś „sprawiedliwości ludowej”. Kiedyś parlament służył do firmowania decyzji KC PZPR, dzisiaj ogłasza decyzje Naczelnika Państwa.

  3. Dalej relatywizujcie i piszcie o języku debaty zamiast wskazać winnego – czyli osoby działające z premedytacją i z planem w celu zniszczenia naszego kraju – Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego i Macierewicza.

  4. Jasne można się czepiać, że stanowione prawo mogłoby być lepsze ale istotne jest też z jakiego poziomu startuje. A startuje z dna więc każda zmiana może być tylko na lepsze.
    Poza tym co mi po tym jak prawo byłoby doskonałe jak pozbawiałoby mnie w praktyce emerytury.
    Istotne jest to, że PiS realizuje obietnice wyborcze co w tym kraju zdarza się po raz pierwszy chyba. A media zamiast się skupić na obniżce wieku emerytalnego czy obniżeniu esbekom emerytur biją pianę.
    Kto na poważnie bierze ludzi z PO „walczacych o demokrację” jak gdy byli przy władzy na poprawki opozycji odpowiadali cytuję” było se ku,,a wygrać wybory”.
    Wiadomo, że chcą z powrotem do koryta i to cały news.

    • „istotne jest też z jakiego poziomu startuje” – no właśnie problem polega na tym, że obecne prawo jest tworzone w pośpiechu i wcale nie jest lepsze. Jest fatalne, niespójne, językowo ułomne.

      • No cóż, jako prawnik możesz mieć wątpliwości i bardzo dobrze. Jednak dla osoby, której te ustawy dotyczą, niedoskonałość prawa nie ma większego znaczenia.
        Dla mnie istotne jest, że mam wolność wyboru kiedy chcę przejść na emeryturę a nie pracować praktycznie do śmierci (jeśli w ogóle ktoś mi tę pracę da).
        Jestem wdzięczny PiSowi, że zwrócił mi też przynajmniej część wolności i od nowego roku mogę decydować co sadzę i wycinam na własnej działce. W tej chwili prawo jest tak skonstruowane, że czy mi się podoba czy nie, tnę wszystko przy ziemi jak tylko trochę odrośnie bo na wycinkę krzaczka czy 5 letniego drzewa musze dostawać zgodę urzędnika i płacić monstrualne opłaty (kary?).
        Itd. itp. Życie powoli wraca do normalności mimo niedoskonałości ustaw a nie jak za poprzedniej ekipy gdy nic nie robiono a jeśli już to psuto prawo jak w przypadku Rzeplińskiego gdy pisał prawo sam dla siebie, żeby przepchnąć 3 kolesi z PO. Smród po tym ciągnie się do dziś.

        • Powrót normalności? Powied to rolnikowi który do sprzedaży swojej własności potrzebuje zgody prezesa ANR.

          • Utrudnienia w sprzedaży są po to by ziemia nie była wykupowana przez obcokrajowców. Bez tego skończyłoby się jak z bankami. Wszystko w obcych rękach. Zyski za granicę a wyeksploatowana ziemia i podłe żarcie do polskich sklepów.

          • Obcokrajowiec, jak będzie chciał, to bez problemów ten zakaz obejdzie.

            Ale widzę, że ta dyskusja nie ma sensu, bo „kiedyś zakazy były złe, a dziś są dobre”. Z taką narracją nie sposób polemizować.

    • Każda partia w Polsce po 89 roku (o komunistach z PRL nie wspomnę) twierdzi, że realizuje obietnice wyborcze. PiS nie jest tu żadną nowością – może poza liczbą populistycznych prezentów, które obiecali rozdać. Ale zaraz wejdziemy w polityczną dyskusję, a nie o to chodzi.
      „Startuje z dna” – nie rozumiem tego stwierdzenia. Prawo przez ostatnie lata było stanowione źle? Prace w Sejmie były wadliwe?Ja rozumiem, że każdy chciałby mieć emeryturę w wieku 30 lat i minimalną pensję 10 koła miesięcznie, ale to nie ma nic wspólnego z jakością.
      Problem w tym, że obecna partia rządząca wprowadza swoje przepisy w pośpiechu i robi to byle jak. Poza tym ma niebezpieczną cechę, a mianowicie panicznie boi przyznać się do jakiejkolwiek porażki – żeby nie okazać politycznej słabości. Niestety efekt dodatkowy jest taki, że nawet jeśli nowe przepisy są pełne błędów, niespójności itd. to nikt nie przyzna się, że trzeba je poprawić. Wdrażamy, realizujemy obietnice złożone suwerenowi, a kto ma obiekcje tego nie lubimy. Oczywiście za czasów koalicji PO-PSL poprawki ówczesnej opozycji też przepadały, ale mimo wszystko działo się to spokojniej i z większym poszanowaniem obyczajów. Jak Platforma przegrała w komisji sejmowej głosowanie to łyknęli tę „żabę”, a nie zarządzali reasumpcję do skutku. Nie przepychano ważnych ustaw nocami (i do tego bez „vacatio legis”). No i jak TK wywalał PO-PSL uchwalone już ustawy to nikt nie robił numerów z „nieopublikowaniem” orzeczeń. Teraz jest zmiana jakościowa na gorsze, niezależnie od tego co każdy z nas sądzi na temat kierunku politycznego PiS.

    • Jakiego dna? Dałeś sobie wmówić jakąś chorą rzeczywistość, że wszystko w ruinie, za oknem tylko pogożelisko. Wyjdź na ulice, zrób sobie wycieczkę po kraju, a najlepiej jeszcze wyskocz za granicę. Zobaczysz, że jesteśmy w czołówce rozwoju, urbanizacji i cywilizacji na tym kontynencie. I to nie wzięło się z powietrza, to 27 lat ostrej roboty.
      Czy można było to zrobić lepiej? Jasne – Czesi chociażby startowali podobnie i wyszło im chyba ciut lepiej. Czy były przekręty? Cała masa, niestety trwają nadal. Czy prawo w tym kraju jest dobre? W wielu przypadkach nie. I ok, ale po pierwsze nie róbmy sobie sami wizji gehenny, kiedy nie ma ku temu podstaw, a po drugie akurat ganianie 90-letnich staruszków po sądach „bo z SB” nikomu stanu portfela nie podniesie.

      • Lubię wycieczki, także te zagraniczne. Niestety chyba jestem większym optymistą od Ciebie i bardziej wierzę w ludzi. Dlatego dla mnie jeśli ktoś osiągnął 5% tego co mógł harując przez 27 lat i musi żyć za średnią krajową budzi moje współczucie. Uważam też, że nikt nie zasługuje na represyjne, korupcjogenne prawo, które było tworzone przez te 27 lat i że powinno się je zmienić. Masz jednak oczywiście prawo mieć odmienne zdanie i cieszyć się z tego co masz.

        • No właśnie chyba nie jesteś optymistą, skoro twierdzisz, że jest jakieś gigantyczne dno tutaj. Mówisz, że 5% osiągnęliśmy, z tego co mogliśmy. Jeżeli tak to chyba twierdzisz, że powinniśmy już kolonizować kosmos (pozostałe 95%).
          Pewnie, że zawsze może być lepiej, ale litości nie jest jakoś tragicznie. Prawo jest korupcjogenne i represyjne? Zgodzę się, niestety tak jest na cały świecie, a my wcale nie mamy tak najgorzej. Poczytaj o Włoszech – tam to mają problemy z mafią i korupcją, przy nich nasza Łódzka Ośmiornica czy inny Pruszków to było kółko różańcowe, a przekręty polityków od lewa do prawa to totalna amatorszczyzna.
          W każdym razie Polska nie jest w żadnej ruinie, to i owo jest do zaorania, dobrze by było wszystkie tzw. „elity” (samozwańcze) też wyrzucić z przestrzeni publicznej, ale serio nie dołujmy sami siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *