1. Home -
  2. Prywatność i bezpieczeństwo -
  3. Dziecko dałoby radę ukraść komuś konto PlayStation. A Sony w ogóle się tym nie przejmuje

Dziecko dałoby radę ukraść komuś konto PlayStation. A Sony w ogóle się tym nie przejmuje

PlayStation od lat zmaga się z problemami z bezpieczeństwem, a najnowszy incydent ponownie stawia Sony w niekorzystnym świetle. Ofiarą ataku jest wiodący łowca trofeów dav1d_123, który zgromadził imponującą kolekcję ponad 16 tys. platyn. Na początku października jego „chronione” przez Sony konto sprytnie przejął haker, a firma wydaje się nie poczuwać do winy.

Z historii nagłośnionej w mediach społecznościowych przez GGmuksa – kolegę ofiary – wynika, że wystarczy upór objawiający się wielokrotnym nękaniem obsługi klienta, by dopiąć swego.

Luki w zabezpieczeniach i pracownicy podatni na manipulację to słaby punkt Sony

Po kradzieży pseudonim zmieniono na NichTheLegend (Zzyuj) z flagą Kanady, a ostatecznie konto zniknęło z publicznego rankingu. Okazało się, że haker wcale nie musiał siedzieć i głowić się nad łamaniem hasła – po prostu przekonał support, że to on jest właścicielem profilu. Wydaje się to niewiarygodne, ale można otrzymać dostęp do czyjegoś konta wyłącznie na podstawie nazwy użytkownika i ewentualnie znajomości kilku tytułów, w które ktoś ostatnio grał. Gdy konto jest publiczne, z uzyskaniem takich wiadomości nie ma najmniejszego problemu.

Znajomy Davida udostępnił na platformie X zrzut rozmowy ze złodziejem. Według słów hakera kradzież udała mu się dzięki byle jakiemu systemowi wsparcia Sony, w którym pracownicy są słabo opłacani i często nie weryfikują dokładnie zgłoszeń. Nie można wykluczyć, że wewnątrz takich firm znajdują się osoby celowo współpracujące z oszustami w zamian za udział w zyskach z odsprzedaży kont.

Haker chce wyciągnąć kasę od znajomych gracza

Wydawałoby się, że skoro sprawa dotyczy osoby będącej na świeczniku, to konto w miarę szybko da się odzyskać, ale… nic z tego. Metoda używana przez złodzieja paradoksalnie nie sprawdziła się u poszkodowanego. To pokazuje, że system PlayStation jest w praktyce dziurawy po obu stronach. Ten sam brak procedur albo ich nieprzestrzegania, który umożliwia kradzież konta, nie pozwala na odzyskanie własności.

Mimo że platyniarza-rekordzistę zapewniono o przekazaniu jego sprawy „wyżej”, ostatecznie okazało się to nieprawdą. W końcu support stwierdził, że już nic nie mogą zrobić i zasugerował… założenie nowego konta. Złodziej zaś nadal ma dostęp do konta Davida i nęka jego znajomych, próbując wymusić od nich okup.

Bez medialnego szumu odzyskanie konta może okazać się niemożliwe

Cała sytuacja odsłania szerszy problem. Nie chodzi już tylko o konta znanych platyniarzy, ale o każdego użytkownika PlayStation Network. Jeśli wystarczą nazwa użytkownika i kilka czy kilkanaście wywierających presję telefonów i e-maili do supportu, to w zasadzie każdy może stać się celem ataku. Wystarczy chęć zrobienia komuś na złość.

Jedyną nadzieją czołowego platyniarza jest nagłośnienie sprawy do tego stopnia, by Sony wreszcie zdecydowało się poważnie zainterweniować.

Aktualnie na pierwszym miejscu podium łowców platyn znajduje się timpurnat, na drugim ginko765 (Polska), a na trzecim caro3c-gabber9.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi